spójrz, niby niebo mam ponad sobą
katedry drą moje skrzydła,
bezkształty lęku strzępione zimnem
baletmistrz wiatr mnie usidla.
ale przy tobie ufność gołębią
swym spopielanym zdumieniem.
zmieszczę się w dłoniach, gdy je roztulisz
w synogarlicę przemienię.
po chwili w niebo twych oczu patrząc,
to drugie uznam za marne,
wszystko dlatego, że nakarmiłeś
obłaskawieniem jak ziarnem
-----------------
Inspiracja: „Spóźnieni kochankowie” Williama Whartona - historii o Mirabelle i Jacku,
o codziennym karmieniu gołębi, powolnym rodzeniu się zaufania
i o chwili, w której miłość na moment przywraca światło w oczach.