pamiętasz jak studiowaliśmy anatomię w budce telefonicznej
oparci o książkę z telefonami nieznanych ludzi
mówiłaś że przeczytanie wszystkich przywołuje
luksusowego szatana a może sam koniec świata z małymi
lucyferkami w maskach gazowych
zlizywałaś słowa zamarznięte na szybie
pustynia znalazła w końcu swoją oazę
potem gwałciliśmy dalej majestat
Rzeczypospolitej przebrany dla niepoznaki w
sztuczne futro a krew zamieniała się w czystą ropę
gdzieś na pustyniach Iraku
zapanowała cisza
któryś strzał armatni kończy każdą wojnę
pachniało zwycięstwem milionów
śnieg skrzypiał niemiłosiernie pod nogami
autobus miał być za pięć minut
zbliżała się noc i spowijała
ciszą wieczerze za rozświetlonymi
sztucznym światłem oknami