O Ty co się mieścisz w normie
Z warsztatem swoim fatalnym
Rozlazły w niechlujnej formie
Lub z rymem swoim nachalnym
z puenta powszekroc durną
Przesiąkły nudą wspolczesną
Co sztukę tworzysz wtórną
A zwiesz ją nowoczesną
Metaforami przykrywasz
Talentu swojego braki
Marne swe wersy wysrywasz
Ty aż do boli niejaki
Nie wszystkie słowa są warte
By je podzielić z publiką
Bełkoty z sensu odarte
Ciężko jest nazwać liryką
O literacki wypierdzie
pod białym wierszem ukryty
porzuc pisania narzędzie
daleko Ci do poety