Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

patrzyłam na twarz
pooraną koleinami bruzd
wspartą na omszałych sztachetach
ledwo co wydłubanych
spod księżoskiej schedy
kijem niczym proporcem wspierałaś wątłe ciało

na oblekałaś ty spluskwiałych sukmanów
co je dawno robaki na siedlisko upodobały
tylko gdzieniegdzie frędzle wełny zwisają swobodnie u pasa
znak że kiedyś miałaś ciepło

dłonie jak śliwki mienią się fioletową poświatą
grubością żył niczym wstęgą
uwypuklając chrząstki
napływając niespiesznie tuż nad nadgarstkami

powykrzywiane palce niegdyś z czułością grzebiące w czuprynie Antka
iskające miękkie pasma
zgrabiały

ta czułość z jaką nawzajem gnietliśta wszy
dając ulgę umęczonemu ciału
rozczulała
bo przeca na dobre i złe

mawiają w starym ciele ogień gore
a tobie na śmierć na posuchę
z marności w marność

Opublikowano

@Gosława

Medytacja nad starością, nad ciałem, na którym odcisnął się pojedynczy los. Ciężkie życie, bez obietnicy raju - z marności w marność. I możnaby powiedzieć, że tu nie ma pociechy, ale dostrzegam ją w tym, że stara kobieta została uchwycona w kadrze, że dzięki temu dostąpiła jakiejś formy nieśmiertelności.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


×
×
  • Dodaj nową pozycję...