To być może też.
Tylko nie zrzucałbym wszystkiego na język i jego rozpad, bo to rzeczywistość się rozpadła. W jej miejsce mamy hiperrzeczywistość, która nie jest iluzją, ale systemem znaczeń odnoszących się wzajemnie do siebie, gdzie doświadczenie zastępowane jest znakiem doświadczenia. Gdzie wzruszenie zamyka się w nieistotnym, mechanicznym geście, a nie autentycznym przeżywaniu tegoż doświadczenia. Symulacja zastępuje organiczną tkankę - świata, relacji, komunikacji, obecności, sensu...
Dobra, trochę pojechałem i sam nie wiem czy to, co mówię, wogle klei się do czegokolwiek.