chciałabym dać komuś w mordę
zostać królem zgliszcz
spektakularnie bić się w piersi
ale siedzę przed lustrem
podziwiam ukradkiem
swoje nieustraszone oblicze
tymczasem chlejąc gorzką żołądkową
która przepala wszystko
co było bezpieczne
ostrożnie dobieram wulgaryzmy
nie rzygam słowami
w samym środku bałaganu
złość miesza się z pustką i ciepłem
znikającym z miejsca
które było moje
zajebali mi stanowisko parkingowe