Anna wtłoczona w gwar miasta
próbuje odnaleźć siebie sprzed lat
przemierza tę samą drogę wzdłóż
Kaszownika mijającego ogródki działkowe
spokój odnajduje w grubych murach
Jakubowych
tam gdzie odlany w srebrze dogorywa średniowieczny Jezus
pamięta zapach piernikowych karet
i kruche księżniczki
łamiące pion w niebotyczne wysokich szpilkach
stukot kocich łbów zagłusza wyrzuty sumienia
na miejscu stokrotkowego pola wyrosła galeria
pot ciał zmieszany z Dolce & Gabbana
tłok i klimatyzowany chłód
gęsią skórką wita cywilizację
kusi ołówkowa spódnica na wyposzczonym manekinie
szarością wabi
tylko te cieniutkie żyłki po wewnętrznej stronie łydki jakby krzyczą
Zostaw