święta
gorzki miód podwórkowy kasia wyjęła z wahaniem
stary kryształ karafki zagrzał się nieco pod kurtką
mimo to zachwyty gorzały parnym od dumy uśmiechem
w glinie sterczał na baczność wazon goździków i róż bo
na tym cichym osiedlu niegdyś odlano z betonu
smoczy łeb wraz z popiersiem pięknej danuty spod szóstki