Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

nie  

nie było trupów 

a właściwie nie było bitwy 

 

trochę mało kontrolowana 

wymiana zdań 

 

a ONA 

ONA nagle wybuchła jak wulkan

bez powodu 

 

jeśli chodzi o NIEGO 

jest bardzo wyrozumiały 

i gdyby był najmniejszy powód zrozumiałaby JĄ 

a tak 

wspólnie dolewali

oliwy do ognia 

 

wyobraźcie sobie że  

dla NIEJ powodem było 

JEGO zapomnienie 

o spotkaniu koło kina 

trochę to zabawne 

tak zależało JEJ na filmie 

który zdobył w pięć minut 

i obiecał puścić przy okazji 

 

pewnie myślicie 

że GO przeprosiła 

mylicie się 

On także się zawiódł 

 

piszę 

bo On nie wie co robić 

Ona nie odbiera telefonu 

 

rozumiecie coś z tego 

 

On nic a nic

chyba lepiej przychodzić 

na spotkania 

niż rozwiązywać życiowe zagadki 

 

1.2026 andrew 

Już weekend, może…

słońce wyjdzie zza chmur.

 

Opublikowano

@Tectosmith

To taka przewrotność niektórych gości. W tym przypadku nie widzi powodu awantury,więc chciał przeprosin. Teraz już tego nie chce.Czeka na odbiór telefonu.

Tak w skrócie...

 

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego popołudnia 

@Tectosmith

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@andrew

Teatralność w codziennych dramatach - jak łatwo "wymiana zdań" zamienia się w "bitwę", i jak w epoce telefonów milczenie (nieodebrany telefon) staje się bronią.

Narrator przyjmuje pozycję obserwatora-komentatora, który z niedowierzaniem próbuje zrozumieć eskalację konfliktu. I ja też. :)  Pozdrawiam. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...