Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
kasia652

kasia652

Na salony wlazł chamodziej

Wielki mędrzec od wszystkiego 

W jednej ręce trzymał rację 

W drugiej brudne swoje ego

 

I po wdechu długim ciężkim

Zaczął swe mądrości kłaść

Oklaskami wtórowała 

Pseudoinelektu brać 

 

I rozsiedli się wygodnie 

Ci magicy od ciemnoty

I rozdali społeczeństwu 

Swoje własne podłe cnoty

 

Mordy chamie w pierwszym rzędzie 

Chołota bez dyscypliny 

Cieszą się na huczną porcję 

Elitarnej rzygowiny

 

Kłamstwa niosą jak relikwie

Myją ręce w brudnej wodzie 

Maszerują wartko, równo

W rozpasanym korowodzie

 

Jeszcze Polska nie zginęła 

Ale ma się ku schyłkowi 

Odkąd ją za mordę wzięli 

Ignoranci umysłowi 

kasia652

kasia652

Na salony wlazł chamodziej

Wielki mędrzec od wszystkiego 

W jednej ręce trzymał rację 

W drugiej brudne swoje ego

 

I po wdechu długim ciężkim

Zaczął swe mądrości kłaść

Oklaskami wtórowała 

Pseudoinelektualna brać 

 

I rozsiedli się wygodnie 

Ci magicy od ciemnoty

I rozdali społeczeństwu 

Swoje własne podłe cnoty

 

Mordy chamie w pierwszym rzędzie 

Chołota bez dyscypliny 

Cieszą się na huczną porcję 

Elitarnej rzygowiny

 

Kłamstwa niosą jak relikwie

Myją ręce w brudnej wodzie 

Maszerują wartko, równo

W rozpasanym korowodzie

 

Jeszcze Polska nie zginęła 

Ale ma się ku schyłkowi 

Odkąd ją za mordę wzięli 

Ignoranci umysłowi 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...