Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Deszcz drąży we mnie mroczne dziury 

Żadna kropla nie spływa z sumienia 

Opuszczam ręce, nie próbuję już łapać 

Brudnych łez wypływających z warg

 

Wierzyłam, że to nowy dzień, lecz

Widziałam koniec w martwych dłoniach 

Patrzę wstecz przezroczystym wzrokiem 

Może to tam prowadzi następny krok?

Opublikowano

Patrzenie wstecz nic nie da. Bez względu na wszystko trzeba iśc do przodu. I choć dłonie martwe, to jednak peelka wierzyła... w nowy dzień, a to już połowa sukcesu. Wiara potrafi przenosić góry (podobno) potrzeba tylko czasu, a jakiś koniec zawsze jest jakimś początkiem. Pozdrawiam.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Dokładnie:) Dlatego napisałam, że to połowa sukcesu czyli 50% a Ty umysł (chyba) ścisły zaraz stworzyłeś konkretne równanie:) 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Muszę poczytać Twoje wiersze, bo skoro w komentarzach jest taaaaka przestrzeń do interpretacji, to w wierszach rozwiązań musi być co niemiara ;) Miłego.

Opublikowano

Dziękuję za uznanie mojej pseudoerudycji, doceniam szczerze.

Jednak zuchwale czy też ze strachu* (niepotrzebne skreślić) ustawiłem się na pozycji tylko li czytającego.

Porzuciłem pisanie ze 20 lat temu, poszło z dymem... to był gest (głupi?) ;)

Opublikowano

@Charismafilos Szczerze? Bardzo głupie:(  I co teraz będę czytała? :) 
Skreślam ze strachu, bo jakoś w to nie wierzę.   
Strach ma tylko wielkie oczyska, a zuchwałość wcale nie uważam za wadę. Trzeba znać sowją wartość. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku i dobrego smaku;) 

Opublikowano

@tetu dobremu autorowi i tak najlepiej się czyta... swoje dzieła ;) każdy, kto pisał to wie ;)

Przeszłości już nie ma, przyszłości nie ma jeszcze - mamy tylko dziś :) 

Dziękuję za dobre słowo :) Pewnie się przepleciemy jeszcze tu gdzieś w komentarzu - oczywiście w granicach rozsądku i dobrego smaku, a jakże ;)

Opublikowano

@Alixx22

...

wiara w piękne jutro 

to nie sen 

 

kiedyś zabierze cię 

tam gdzie dusza spokój ma

zegar niepotrzebny 

cienia brak

myśli resetują się 

nie szukają pokarmu 

same nim są 

...

Pozdrawiam serdecznie 

Miłego wieczoru 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
    • @Czarek Płatak dzięki:)
    • Niechybnie pięćdziesiątka. Wszystkiego najlepszego :-)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...