Myślę, że tytuł ma zasugerować, że chodzi o komunikację poetycką, która toczy się poprzez jakąś bardzo rozległą czasoprzestrzeń i ma do pokonania wiele barier, które nie istnieją w relacji prawdziwie intymnej.
I chyba o to zbudowanie intymności chodzi, jak wskazała Violetta, o jakąś namacalność, głębię. Trudno powiedzieć, czy przeszkodą jest odległość fizyczna, czy jednak duchowa. Niemożliwość poznania może też wynikać po prostu z tego, że adresat(ka) liryczny(a) nie jest otwarty(a) na pełen sens historii, o które mówi peel.
Ucieka, czegoś nie widzi, czegoś nie rozumie, lub nie chce rozumieć, albo się boi?