Wiem, wiem... Rozmawialiśmy o tym w innym miejscu ;)
No ja tak właśnie klikam. Ale jak zrobię 1 mln EUR obrotu miesięcznie, to powiem Ci, że nie czuję się specjalnie niemęski ;)
I to też rozumiem - pewnie po tym 1M obrotu powinienem drzewo rąbać jeszcze i trzymać body fat index na poziomie Brada Pitta z Fightclub. Do tego być czuły, ale nie za bardzo, dziećmi się zająć, zakupy zrobić, nie pieprzyć o depresji, pół nocy na wysokości zadania stawać... No i jak później kampanii "Chłopaki nie płaczą - chłopaki się wieszają" nie wspierać?
Nie zrozum mnie źle, nie użalam się tu - osobiście daję se radę. Ale rozumiem trudną sytuację cywilizacyjną mężczyzn. Chodzi mi bardziej o tych ziomków, którzy mają mniej narzędzi i zasobów do radzenia sobie z układem jaki powstał w świecie. Będą ciągnąć w stronę wyraźnych liderów z twardym przekazem, że kiedyś facet to był facet a facetka - facetka i całe zło przez emancypację kobiet i te złe feministki właśnie.