Tak, to były mroczne czasy i otchłań spozierała w oczy. Dziękuję.
Jeśli te obrazy w jakiś sposób wiążą się z doświadczeniem raka, to tak jak@Gosławapisze - jako 'punkcie krytycznym', gdzie przestrzeń na transcendencję staje się niemalże namacalna.
Na zbawieniu się nie znam. Mam natomiast wrażenie, że Chrześcijanie zapominają, że celem jest zbawienie za życia. Tylko nie wchodźmy, proszę, w dyskusję teologiczną.
Dziękuję.
Cieszę się, że dostrzegasz pewne pogodzenie się, ale i promyk nadziei w tym wierszu. Wtedy było bardzo ciemno, ale ten promyk się tlił.
A tak na marginesie, to zauważyłem, że Ty to chyba jesteś tutaj taką postacią realizującą archetyp Wielkiej Matki.
Jeśli mógłbym poprosić o rozwinięcie, bo nie wiem jak się odnieść. I oczywiście - dziękuję.
Wszystkim pozostawiającym znak, że czytali i się podobało - również dziękuję.