pamiętasz jak przed maturą
poszliśmy wykrzyczeć falom
naszą młodość
uśmiechasz się
może to banalne
sporo umarłem
przyjacielu
tak długo z ironiczną mądrością
wyświetlasz każdy mój fałsz
nigdy zbyt wiele nie mówiłeś
stawiając ciszę ponad gwar
lecz krążą we mnie twoje słowa
sprzed trzydziestu lat
dawno cię nie było przyjacielu
tylko ty mnie jeszcze poznajesz
zrzucam ostatnią skórę
posiedź chwilę
nie chcę dzisiaj być sam