Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Ona szuka jakiegoś pod krawatem, bo ostatni miał ręce brudne od roboty.
On szuka mocnej siódemeczki, bo ostatnia była ledwie sześć na dziesięć.
Ja też szukam, ale na portalach same rozwódki i hemoroidy.
Na mieście są czasem fajne, ale zapatrzone w telefon nawet jak próbuję zagadać.

 

Ponad dwieście tysięcy brutto rocznie. Może być?
Ujdzie - odpowiada osiem brutto miesięcznie.
Ale w tym wieku nie masz jeszcze dzieci? Coś z tobą nie tak.
Może nie chcę, może nie mogę, może czasu nie mam.
A salsę tańczysz?
Nie tańczę, ale mogę się nauczyć.
Boże, kolejny co tańczyć nie umie. A wzrost?
Sto osiemdziesiąt trzy.
Mój były miał sto osiemdziesiąt pięć.
Będzie i sto osiemdziesiąt sześć jak się wyprostuję.
A podróżować lubisz? Bo ja uwielbiam. Nowe miejsca, smaki.
Podróżować? Jeżdżę na wakacje, jak mi trochę urlopu w roku zostanie. 
A mieszkasz jak? Do centrum daleko?  
Mieszkania starczy dla mojego laptopa, twoich butów i rowerka bąbelka. 
Dobra, to jak chcesz, to się możemy na kawę umówić.
Właśnie już nie wiem czy chcę.
Obraziła się. Twierdzi, że nie lubi chimerycznych. 
A dobra chuj, szukam dalej.

Edytowane przez M jak Malkontent (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@M jak Malkontent Cała prawda o portalach randkowych.

Ludziom nie chce się nawet spotkać na kawie, pogadać. Zamknięci w egocentrycznych bańkach nie mają najmniejszego zamiaru się wysilać, marnować swoich zasobów, aby zbudować jakąś relację. Bo po co? Nowomodna psychologia uczy, że nie należy nic z siebie nikomu dawać. 

Zostaje AI. Coraz powszechniejsze stają się pseudozwiązki romantyczne z chatbotami. AI nie ma przecież potrzeb, wymagań, złych dni, oczekiwań. Emocji też nie ma, ale to nieistotne. Ma być przyjemnie, na wypasie, i dobrze dla ego.

Trochę przewidywalna końcówka, za to podoba mi się realizm tej cyfrowej scenki.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • spójrz kochany pojaśniało w stodole w takt walczyka wiruje dziewczyna wraz z nią chłopak przez życie z mozołem krok w krok przed nią to za nią w wiecznym wirze spraw niezałatwionych tam jest podskok jej wyskok i powrót coraz trudniej podźwignąć się z kolan tu są dzieci i pole i żona ta kochana i upragniona co powoli pcha całą niedolę jest też burek i krowy i kury wszechobecna udręka i marazm trochę wódki i garstka goryczy potem pętla na szyi i... dramat? tam w oddali dopala się niebo srebrnosinym miesiącem okute teraz walczyk zabierze precz smutki na tę swojską znajomą mi nutę      
    • Wszystko trafne, choć to najważniejsze...,

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      nie wiem, czy się podpisuję... Ale na pewno skłoniło do przemyśleń. Pozdrawiam  
    • @Rafael Marius ludzie mordują, też się rozbierają, też chodziłam tak nago po śniegu:) i się w nim kopałam, nie zarobiłam  nic:)
    • Z wysiłkiem księgę pod połą płaszcza trzymałem By przed niepożądanym zasłonić ją wzrokiem; Przez przystani stare uliczki przemykałem Z rozedrganym spojrzeniem i nerwowym krokiem.   Matowe okna, skryte wśród cegieł odartych Zerkały podejrzliwie jak gna mnie potrzeba. Na myśl o tym co kryją, czułem nieprzeparty Zew zbawczego widoku błękitnego nieba.   Nikt nie widział jak wziąłem tę rzecz, a mimo to,  Echo tego śmiechu w mej głowie wciąż krążyło, Mogłem tylko zgadywać z jak ciemnych światów zło  Czaiło się w tomiszczu, które mnie skusiło. Każdy krok cięższy - mury jednakie i mroczne -  A w dali za mną człapały stopy niewidoczne.    I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet nr. 2. Teraz widać, że to poemat w odcinkach w formie sonetów. Jeszcze niedawno nie wiedziałem, że Lovecraft był też poetą, a co dopiero że takim...):   I held the book beneath my coat, at pains To hide the thing from sight in such a place; Hurrying through the ancient harbor lanes With often-turning head and nervous pace.   Dull, furtive windows in old tottering brick Peered at me oddly as I hastened by, And thinking what they sheltered, I grew sick For a redeeming glimpse of clean blue sky.   No one had seen me take the thing—but still A blank laugh echoed in my whirling head, And I could guess what nighted worlds of ill Lurked in that volume I had coveted. The way grew strange—the walls alike and madding— And far behind me, unseen feet were padding.
    • @hollow manSuper ! Dopisz część trzecią...Tatuś Pozdrawiam:)
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...