Choćby łezki — perły nasze —
rzęsy przystrajały,
za powieką mgły lśni księżyc —
sam jeden stały.
Choćby łezki — perły nasze —
rzęsy przystrajały,
za powieką mgły lśni księżyc —
sam jeden stały.
Choćby łezki — perły nasze —
rzęsy przystrajały,
za powieką mgły lśni księżyc —
jedyny punkt stały.
Choćby łezki — perły nasze —
rzęsy przystrajały,
za powieką mgły lśni księżyc —
jedyny punkt stały —
Choćby łezki — perły nasze —
z rzęs stale się zwieszały,
za powieką mgły lśni księżyc
i choć go nie widać — jest cały.
Choćby łezki — perły nasze —
z rzęs stale się zwieszały,
za powieką mgły lśni księżyc
i choć go nie widać: jest cały.
Choćby łezki — perły nasze —
z rzęs stale się zwieszały,
za powieką mgły lśni księżyc —
i choć go nie widać: jest cały.
Choćby łezki — perły nasze —
z rzęs stale się zwieszały,
za powieką mgły lśni księżyc —
i choć go nie widać: cały.
Choćby łezki — perły nasze —
z rzęs stale się zwieszały,
za powieką mgły lśni księżyc —
i choć go nie widać: jest cały.
Choćby łezki — perły nasze —
z rzęs stale się zwieszały,
lśni księżyc za powieką mgły —
i choć go nie widać: jest cały.
Choćby łezki — perły nasze —
z rzęs stale się zwieszały,
lśni księżyc za powieką mgły —
choć go nie widać: jest cały.
lubię drzewa szumiące
niebo pełne gwiazd
gdy sąsiad się
nie kłóci
lubię słowo kocham
gdy chleb na stole
a w parku na ławce
senior się uśmiecha
lubię gdy cień za mną
łazi nic nie mówiąc
a ja patrzę w dal
w której sens
lubię gdy śmierć ma
głupią minę a za
grzechem czai
się prawda
lubię te wszystkie
lubienia w nich
odnajduję świat
który uczy pokory