Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zgłoś

  • Niestety, Twoja zawartość zawiera warunki, na które nie zezwalamy. Edytuj zawartość, aby usunąć wyróżnione poniżej słowa.
    Opcjonalnie możesz dodać wiadomość do zgłoszenia.

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Witam  - pomyślę co z tym wiersze zrobić przecież to warsztat - ale za cenne uwagi serdecznie dziękuję -                                                                                                         Pzdr.
    • coś z wycugleń: lot. nad szałasowiskami, chatostwem zamieszkiwanym przez wcześniejszą odmianę (osobnicy troszeńkę abiotrofijni mózgowo, przejawiający małpoludność, choć w garniturach i spryskani kolońskim denaturaciwem). coś z łagodności: rozherbianie. każdemu, kto próbuje być wyniosły, nakazuję wycięcie na plecach, torsie i pośladkach, tarczy z rodzinnym logiem. nikt nie ma ochoty, wszyscy stają się nagle niedosiedleni, mało związani ze stanem. nawet: skupienia. coś z wrośnięć: Ганжук. moje nazwisko w nietutejszym zapisie, obcej mowie, a więc niejako stojące parę kroków dalej, poza granicą, a ja –  wniżający się, schodek po schodku, łagodniejący z każdym metrem. choć czasami – jak dom posadowiony na mrowisku, którego ściany podparte są pszczelim rojem, dach – zawieszony na kluczu żurawi. coś z kojącej dzikości: zatracenie się. prosto w ciebie, w tobie, w głąb i poniżej. nigdy ponad. całujesz i prostuje mi się język, nie jest już pełen kłaków, emfazy poprzednich zwrotek. z neologizmów zostaje jedynie cienka nić, na której pociesznie dynda, zwinięte w pączek, jeszcze nierozkwitłe słówko.
    • W wierszu świat przypomina scenę teatru. Wszystko jest na pokaz, a prawdziwe życie toczy się za kulisami. Bycie piękną to obowiązek kobiety? Wymaga makijażu? Dla mnie i innych mężczyzn (chyba) - raczej nie. Robicie to, by lepiej się poczuć? Tak gadam, bo preferuję styl hippie, niemalowane indianki :)   Usiadłem obok Stolik w kawiarni W wazonie kobiety kwiaty Są piękne Pomyślałem...   Później wróciłem do domu do żony   Bardzo lubię Twoje wiersze. Mają w sobie lekkość. Obrazy są pełne światła.
    • Siedzimy w kawiarni przy głośnej ulicy. Za oknem wieżowce, szkło i beton. W środku nikt nie zostaje na dłużej, nikt niczego nie obiecuje. Wspomnienia spłowiały jak reklamy na przystankach - widziane tyle razy, że aż przezroczyste. Kawa stygnie. Druga byłaby błędem. Patrzysz na mnie, jakbyś sprawdzała makijaż w szybie za moimi plecami. Twoja twarz jest gotowa do wyjścia. Rzęsy, lakier, usta - wszystko utwardzone. Ta prawdziwa została w domu, między drobiazgami, których już się nie zabiera. Siedzimy naprzeciwko siebie jak dwa biurowce z lustrzaną elewacją. Żadna nie wie, co dzieje się w środku.    
    • dobry owoc  nie tylko zachwyca  daje poznać  smak życia    jest orbitą  i słońcem  ciał i duszy  gorącem    daje poznać  co w sercu mamy  gdy siebie  i świat kochamy    3.2026 andrew   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...