Cień się przykleił do drogi,
Czernią dając znak że nie wstał.
Przeciągał się choć względnie późno,
Fizycznie bez względu na miejsca.
Wtem zaczął maleć mi w oczach,
Choć ledwie minęła dwunasta.
Za krótki był widocznie w piętach,
Kurcząc się od zgiełku miasta.
Co wzrastał to spadał w ciemności,
Dławiąc się jej oczu odmętem.
Zwiał zagubiony w uczuciach,
Od Białej Damy gry wstępnej.
Bez szans na chwile w zenicie,
Brązem chcąc wszystkich omamić,
Liście aż spadły z wrażenia,
Horyzont przewracał oczami.
Historia edycji
Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Cień się przykleił do drogi,
Czernią dając znak że nie wstał.
Przeciągał się choć względnie późno,
Fizycznie bez względu na miejsca.
Wtem zaczął maleć mi w oczach,
Choć ledwie minęła dwunasta.
Za krótki był widocznie w piętach,
Kurcząc się od zgiełku miasta.
Co wzrastał to spadał w ciemności,
Dławiąc się jej oczu odmętem.
Zwiewał zagubiony w uczuciach,
Od Białej Damy gry wstępnej.
Bez szans na chwile w zenicie,
Brązem chcąc wszystkich omamić,
Liście aż spadły z wrażenia,
Horyzont przewracał oczami.
-
Ostatnio w Warsztacie
-
Konrad Koper 4 674
Współcześni niewolnicy
posiadają pieniądze
starczy na złoty garnek
Sprzedali jednak „duszę”
za brzęczące monety
Przeklinają ich gdy mają wiedzę
bo mądrość to nożyce
0
-
-
Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach