Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
Simon Tracy

Simon Tracy

Jedyne co pamiętasz

to śmiech, szyderstwa i drwiny.

I ta brudna, zatęchła klatka

w której Cię wychowano.

Nienawiść zwierzęca.

Już nie pamiętam

Czy kiedykolwiek byłem człowiekiem.

Skatowanego prawie na śmierć.

Leżącego we własnej, zaschniętej krwi.

Odnalazł mnie demon.

Nadał mi nową osobowość i imię.

Przy dźwiękach

obłąkańczych fletów i piszczałek,

wzięła me ciało i uniosła

ku wyższym wymiarom

parada stworzeń koźlęca.

I ułożyła moje martwe już szczątki

na ofiarnym ołtarzu.

W płonącym pentagramie.

 

Wbito w mój nieruchomy żywot

czarne ostrze.

Wtedy otworzyłem oczy

i wziąłem pierwszy wdech.

Wraz z nim, zeszła z gór

pieśń przeklętych,

bezimiennych bóstw.

Odpowiedział im wrzask

znad fal sztormowych.

Wszystkich oceanów.

Dopóki płonie

ogień wyznawców na wzgórzu.

Dopóki ślepy Bóg

pełznący przez mrok wszechświata,

na flecie chaosu gra.

Nie założycie bestii kajdanów

Ona jest posłańcem śmierci,

bytów z ponurego Kadath

i burzowego Hatheg - Kla

 

Zabić mnie może,

jedynie przeznaczenie czasu.

Gdy pewnego dnia,

planety staną w ustalonej koniunkcji,

na swoich orbitach.

Istota, którą nazywacie ludzką

straci życie.

Zagryzie i wyrwie jej parujące trzewia,

stróżujący, wściekły chart,

Wtedy to po wieczność,

w koszmarach o R'lyeh zaśniecie.

Znikną, zmiecione wiatrem zagłady

ognie na wzgórzu.

W zimnych korytarzach,

na szczycie góry.

Umilknie fletu głos.

Obróci się w nicość.

Pełzający w chaosie bard.

 

Wiersz oczywiście w nawiązaniu do "Zgrozy w Dunwich" i 

"Widma nad Innsmouth", H.P.Lovecrafta oraz innych jego dzieł.

Najdoskonalszej formy natchnienia.

 

Simon Tracy

Simon Tracy

Jedyne co pamiętasz

to śmiech, szyderstwa i drwiny.

I ta brudna, zatęchła klatka

w której Cię wychowano.

Nienawiść zwierzęca.

Już nie pamiętam

Czy kiedykolwiek byłem człowiekiem.

Skatowanego prawie na śmierć.

Leżącego we własnej, zaschniętej krwi.

Odnalazł mnie demon.

Nadał mi nową osobowość i imię.

Przy dźwiękach

obłąkańczych fletów i piszczałek,

wzięła me ciało i uniosła

ku wyższym wymiarom

parada stworzeń koźlęca.

I ułożyła moje martwe już szczątki

na ofiarnym ołtarzu.

W płonącym pentagramie.

 

Wbito w mój nieruchomy żywot

czarne ostrze.

Wtedy otworzyłem oczy

i wziąłem pierwszy wdech.

Wraz z nim, zeszła z gór

pieśń przeklętych,

bezimiennych bóstw.

Odpowiedział im wrzask

znad fal sztormowych.

Wszystkich oceanów.

Dopóki płonie

ogień wyznawców na wzgórzu.

Dopóki ślepy Bóg

pełznący przez mrok wszechświata,

na flecie chaosu gra.

Nie założycie bestii kajdanów

Ona jest posłańcem śmierci,

bytów z ponurego Kadath

i burzowego Hatheg - Kla

 

Zabić mnie może,

jedynie przeznaczenie czasu.

Gdy pewnego dnia,

planety staną w ustalonej koniunkcji,

na swoich orbitach.

Istota, którą nazywacie ludzką

straci życie.

Zagryzie i wyrwie jej parujące trzewia,

stróżujący, wściekły chart,

Wtedy to po wieczność,

w koszmarach o R'lyeh zaśniecie.

Znikną, zmiecione wiatrem zagłady

ognie na wzgórzu.

W zimnych korytarzach,

na szczycie góry.

Umilknie fletu głos.

Obróci się w nicość.

Pełzający w chaosie bard.

 

Wiersz oczywiście w nawiązaniu do 

"Widma nad Innsmouth", H.P.Lovecrafta oraz innych jego dzieł.

Najdoskonalszej formy natchnienia.

 

Simon Tracy

Simon Tracy

Jedyne co pamiętasz

to śmiech, szyderstwa i drwiny.

I ta brudna, zatęchła klatka

w której Cię wychowano.

Nienawiść zwierzęca.

Już nie pamiętam

Czy kiedykolwiek byłem człowiekiem.

Skatowanego prawie na śmierć.

Leżącego we własnej, zaschniętej krwi.

Odnalazł mnie demon.

Nadał mi nową osobowość i imię.

Przy dźwiękach

obłąkańczych fletów i piszczałek,

wzięła me ciało i uniosła

ku wyższym wymiarom

parada stworzeń koźlęca.

I ułożyła moje martwe już szczątki

na ofiarnym ołtarzu.

W płonącym pentagramie.

 

Wbito w mój nieruchomy żywot

czarne ostrze.

Wtedy otworzyłem oczy

i wziąłem pierwszy wdech.

Wraz z nim, zeszła z gór

pieśń przeklętych,

bezimiennych bostw.

Odpowiedział im wrzask

znad fal sztormowych.

Wszystkich oceanów.

Dopóki płonie

ogień wyznawców na wzgórzu.

Dopóki ślepy Bóg

pełznący przez mrok wszechświata,

na flecie chaosu gra.

Nie założycie bestii kajdanów

Ona jest posłancem śmierci,

bytów z ponurego Kadath

i burzowego Hatheg - Kla

 

Zabić mnie może,

jedynie przeznaczenie czasu.

Gdy pewnego dnia,

planety staną w ustalonej koniunkcji,

na swoich orbitach.

Istota, którą nazywacie ludzką

straci życie.

Zagryzie i wyrwie jej parujące trzewia,

stróżujący, wściekły chart,

Wtedy to po wieczność,

w koszmarach o R'lyeh zaśniecie.

Znikną, zmiecione wiatrem zagłady

ognie na wzgórzu.

W zimnych korytarzach,

na szczycie góry.

Umilknie fletu głos.

Obróci się w nicość.

Pełzający w chaosie bard.

 

Wiersz oczywiście w nawiązaniu do 

"Widma nad Innsmouth", H.P.Lovecrafta oraz innych jego dzieł.

Najdoskonalszej formy natchnienia.

 

Simon Tracy

Simon Tracy

Jedyne co pamiętasz

to śmiech, szyderstwa i drwiny.

I ta brudna, zatęchła klatka

w której Cię wychowano.

Nienawiść zwierzęca.

Już nie pamiętam

Czy kiedykolwiek byłem człowiekiem.

Skatowanego prawie na śmierć.

Leżącego we własnej, zaschniętej krwi.

Odnalazł mnie demon.

Nadał mi nową osobowość i imię.

Przy dźwiękach

obłąkańczych fletów i piszczałek,

wzięła me ciało i uniosła

ku wyższym wymiarom

parada stworzeń koźlęca.

I ułożyła moje martwe już szczątki

na ofiarnym ołtarzu.

W płonącym pentagramie.

 

Wbito w mój nieruchomy żywot

czarne ostrze.

Wtedy otworzyłem oczy

i wziąłem pierwszy wdech.

Wraz z nim, zeszła z gór

pieśń przeklętych,

bezimiennych bostw.

Odpowiedział im wrzask

znad fal sztormowych.

Wszystkich oceanów.

Dopóki płonie

ogień wyznawców na wzgórzu.

Dopóki ślepy Bóg

pełznący przez mrok wszechświata,

na flecie chaosu gra.

Nie założycie bestii kajdanów

Ona jest posłancem śmierci,

bytów z ponurego Kadath

i burzowego Hatheg - Kla

 

Zabić mnie może,

jedynie przeznaczenie czasu.

Gdy pewnego dnia,

planety staną w ustalonej koniunkcji,

na swoich orbitach.

Istota, którą nazywacie ludzką

straci życie.

Zagryzie i wyrwie jej parujące trzewia,

stróżujący, wściekły chart,

Wtedy to po wieczność,

w koszmarach o R'lyeh zaśniecie.

Znikną, zmiecione wiatrem zagłady

ognie na wzgórzu.

W zimnych korytarzach,

na szczycie góry.

Umilknie fletu głos.

Obróci się w nicość.

Pełzającym w chaosie bard.

 

Wiersz oczywiście w nawiązaniu do 

"Widma nad Innsmouth", H.P.Lovecrafta oraz innych jego dzieł.

Najdoskonalszej formy natchnienia.

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...