Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Już w wielu miejscach brakuje, ale to nie nowość w sumie. Takie klęski już bywały w starożytności.

 

 

Bo tak im wygodniej schować głowę w piasek jak struś na pustyni.

 

 

 

Dziękuję.

Mężczyzn wierzących to faktycznie niewielu jest.

W mojej małej grupie w zborze jest 16 osób, a tylko 3 panów. Ostatnio bardziej się zaangażowałem, ale to wszystko niestety tylko online, bo w realu to ja nie daje rady.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Całość to jest około tysiąca osób, ale jest podzielona na grupy.

Nasza liczy w sumie już nawet 17 osób bo dzisiaj doszła jeszcze jedna pani z Niemiec. Ludzie są z różnych krajów. Większość Polaków, ale nie tylko.


Ja już jestem ponad rok. Jest ok, ale trzeba takie spotkania lubić.
Najczęściej jest około 10 osób. 

Dla mnie to nic nowego. Byłem w takich grupach przez kilkanaście albo i dłużej.
Prowadziłem również u siebie w domu. Mam duże doświadczenie.

 

 

Jak chcesz to możesz do nas dołączyć.

Tylko jak jakieś szczegóły to na prywatnej wiadomości jutro.

Bo dzisiaj to już idę spać.
Miłych snów.

 

 

 

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Dość typowy protestancki kościół charyzmatyczny.

I jak w każdym kościele trzeba wierzyć w to co wierzą inni, choć tu jest tylko takie minimum, zatem większa wolność niż w w tych miejscach gdzie jest rozbudowana doktryna jak u katolików na przykład.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

To fajnie.

 

Ja w sumie też jestem teraz dość dużym indywidualistą, więc gdyby była jakaś presja to bym pewnie uciekł szybko.
U nas od przekonań, takich czy innych, bardziej liczy się umiejętność funkcjonowania w grupie, a z tym u mnie zawsze było dobrze od przedszkola poczynając.

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Rozumiem.

 

Ja już pierwszego dnia chyba znalazłem sobie narzeczoną, a ściślej ona mnie znalazła, zatem frunąłem tam jak skrzydłach do anielskich rozkoszy.

Mieliśmy oboje 4 latka i była z nas jedyna taka para przez cały rok.
W starszych grupach to już było powszechne.

 

 

 

Edytowane przez Rafael Marius (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Rafael Marius żartuje, bawiłam się różnymi rzeczami, dużo sama budowałam. Pamiętam dom z tektury, mebelki po pudełkach po zapałkach:) w lesie budowałam z kółek całe wille z urządzonymi meblami i kuchnią:) dużo czasu spędzałam w lesie, to z zawilcami, konwaliami, poziomkami i wojnę z chłopcami:)

Opublikowano

 

Ślicznie.

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Czyli kierunek na budownictwo i wystrój wnętrz, wciąż aktualne.

 

 

To ciekawe. 

U nas były tylko wojny wewnątrz-płciowe, walka różnych grup o miejsce w damskiej i męskiej hierarchii.

Tylko oręż był inny.

Chłopcy podkładali sobie miny, a dziewczynki robiły miny do siebie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...