Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na południe od stepu ciągnie się basen Morza Wewnętrznego. Większość jego linii brzegowiej znajduje się pod panowaniem Imperium Buduńskiego. Jeśli wliczyć w to również terytorium Chanatu Ordy Dadańskiej, który to jest buduńskim lennikiem, wtedy Imperium panuje nad całością tego morza. Tak przynajmniej mają się sprawy według państwowych dokumentów. Prawda jest taka, iż step sam w sobie nie należał ani do Unii Lechicko-Estowskiej na zachodzie, ani do Carstwa Sepentrii na wschodzie, ani nawet do Inperium Buduńskiego na południu, nie należy on w pełni do nikogo. Temu też w bezprawiu panoszą się po nim halyjskie bandy, szukające łatwego zarobku w rabunkach. Lud ten był plemieniem zahartowanym przez liczne wojny i dzikie niebezpieczne tereny.

 

 Halyjczycy w szczególności upodobali sobie dręczenie panów południa, z racji ich innowierstwa. Mieszkańcy dzikiego stepu nie tylko byli zawziętymi wojownikami, prędkimi jeźdźcami, ale też zaprawionymi żeglarzami. Kilka wielkich rzek przecinało step, na nich to z drewna wierzbowego lub lipowego budowano zwrotne łodzie, które nazywano czajkami. Przez rzeki przepływano ujściem do morza. Będąc już na otwartej wodzie, kilkadziesiąt łodzi zbierało się w jedną grupę i Halyjczycy wyruszali na wojaż, zwany chadzką, łupiąc skarby i pustosząc liczne buduńskie porty, rozsiane na brzegach Morza Wewnętrznego.

 

 Był schyłek kwietnia, gdy halyjska flotylla powracała na step. Obłowili się tak, że dym czerniał z odległych zgliszczy, a w mnogich garncach pełnych złota i klejnotów mogli zanurzyć ręce po łokcie. Unosili garście monet, które przesiewały się im przez palce, dźwięcząc melodyjnie, gdy na powrót upadały do naczyń. Śmiech huczał między łodziami, załoganci upstrzali swoich atamanów w wymyślne bibeloty. 

 

 Beztroski nastrój musiał jednak z czasem ustąpić. Za czajkami na horyzoncie, wśród blasku Słońca rozszczepianego przez morskie fale, majaczyły maszty galer, mknących za nimi w pościgu. Pchane były nie tylko wiatrem, lecz także wspomagane łopoczącymi o taflę wiosłami, napędzanymi siłą niewolniczych mięśni. Wkrótce jednak żagle zwinięto, a to dlatego, że zerwał się nagły wiatr i niebo zachodziło coraz gęstszymi chmurami. Poznali wtedy wszyscy załoganci, że nadciąga zlewa. Widoczność stopniowo słabła, pierwsze ciężkie krople poczęły rozbijać się o pokłady, dmący wicher zagłuszał komendy atamanów. Wzburzone fale wznosiły się na wysokości, jakich jeszcze wówczas nie spotkano, rozbójnicy trzymali się kurczowo olinowań, by nagłe uderzenie nie zmyło ich w morską otchłań. Większość jednak miała o tyle szczęścia, iż sztorm nie zachwiał ich kursu, a nawet popędził bliżej do docelowego brzegu. Jedna czajka padła jednak ofiarą chwiejnego kaprysu Doli. Odłączona od pobratymców, zboczyła ostro na południowy wschód. Łódź noc całą dryfowała, smagana ze wszystkich stron siłami natury. Rankiem rozpogodziło się, nie był to jednak koniec zmartwień porwanej załogi. Wrzuceni zostali w bliskie towarzystwo pościgowych galer buduńskich. Czajka otoczona została ścisłym kordonem, a aż dwie galery podpływały, gotowe do abordażu. Zamknięci w pułapce Halyjczycy nie stracili jednak jeszcze ducha, czajka wyposażona była w dwa falkonety, huczały one naprzemiennie, aż jedna z podpływających galer poszła na dno. Druga jednak wbiła się w pokład łodzi taranem i chmara Buduńczyków ostrzelała muszkietami załogę czajki, następnie ciasno zalała małą przestrzeń, przeskakując na nią i siekając szablami. Załoga czajki broniła się dzielnie, choć dobrze wiedzieli, że nie wyjdą z tego cało. Z szególną zawziętością walczył ich czarnowłosy ataman, który to wkrótce pozostał sam, pośród zalanych krwią ciał towarzyszy. Zabił on w samotnej obronie szablą jeszcze dwóch Buduńczyków, po czym złapano go na arkan. Spętany, wił się jak wściekły pies, ogłuszono więc go, uderzeniem głowy o maszt. Zaciągnięty został na pokład galery, wraz ze zrabowanym skarbem.

 

* * *

 

 Ataman wkrótce zbudził się na ławie, pod pokładem galery. Nasiąknięty słonowatą wilgocią zapach drewna szturmował jego nozdrza, choć po chwili uderzył go dużo gorszy zapach, spoconych ciał wymęczonych niewolników. Ktoś go właśnie chlusnął wiadrem lodowatej wody, wzdrygnął się z mrozu. Smagły żołnierz krzyczał coś niezrozumiale nad jego uchem, a gdy jeniec chciał unieść pięści, by brutalnie uciszyć nieznajomego, załopotały tylko ogniwa łańcucha, był przykuty do wiosła. Czarnowłosy ataman mógł więc jedynie wbijać w tego człowieka swój niepojęcie dziki wzrok. Stojący nad nim Buduńczyk odwdzięczył się za to smagnięciem bata.

 

 - On każe ci wiosłować - rzekł nagle człowiek siedzący obok na ławie.

 

 Czarnowłosy spojrzał na współwięźnia, był zaskoczony, gdy zorientował się, że ten był równie ciemny na skórze, co wrzeszczący na nich żołnierz. Rozejrzał się wokół i większość tutejszych raczej przypominała odcieniem skóry Halyjczyków, Sepentrionów czy Lechitów, wszyscy jednak co do jednego ubrani byli w skąpe łachy i zarośnięci na twarzach. Nie mając wyboru chwycił za drzewiec wiosła i razem z ciemnym sąsiadem pchali i ciągneli, w ustalonym przez reszte rytmie. Wkrótce nowy więzień nie rozróżniał już, czy w ustach czuje słony posmak wody, którą go oblano, czy to już tylko spływający pot tak mu nawilża wargi. Nie miał na szczęście większych problemów z operowaniem wiosła, na swobodne jego machanie pozwalała mu tężyzna fizyczna. Było tak przynajmniej narazie, nie widział czy surowa, niewolnicza dieta pozwoli utrzymać mu odpowiednią do tego formę. 

 

 Dzień mijał mozolnie, choć tak właściwie ciężko było dokładnie ustalić porę dnia w nieustannym półmroku. Jednak wieczorem ciemność pogłębiała się i utrzymywała aż do rana, temu galernicy potrafili ogólnikowo odgadnąć, która połowa doby aktualnie panuje. Na kolację podano im półmisek sucharków. Miał on starczyć dla całej ławy, która mieściła razem pięciu wioślarzy. Czarnowłosy Halyjczyk siedział na krawędzi, tak więc podał pozostałym do rąk posiłek. Widział jak na ich dłoniach ropieją odciski od nieustannego wiosłowania. Ciężko było się nasycić skromnym prowiantem podanym przez strażników, szczególnie człowiekowi, który dopiero co przybył i nie przyzwyczaił się do głodowych porcji. 

 

 - Jak cię zwą? - zapytał smagły sąsiad.

 

 - Jegor - odpowiedział szorstko czarnowłosy.

 

 - Ja jestem Ekim. Ekim Jildizeli. Tu obok mnie siedzi profesor Heinrich, jest Teutonem. W trakcie rejsu nie wolno nam rozmawiać, lecz mamy chwilę swobody przy posiłkach.

 

 - Co robisz na tej galerze? Większość tu wygląda na ludzi z moich stron, porwanych do jasyru, ty z kolei przypominasz mi Buduńczyka.

 

 - Tak w rzeczy samej jest, jestem Buduńczykiem, lecz nie jest to fakt, który w jakikolwiek sposób mógłby uratować moją skórę. Uwierz mi lub nie, ale niegdyś byłem poważanym dostojnikiem w mej Ojczyźnie. Powiem więcej, to ja zbudowałem statek, którym teraz płyniemy, a dokładniej byłem konstruktorem i kierownikiem budowy tego i wielu innych statków. Piąłem się po szczeblach kariery, zdobywając honorowe tytuły. Co rusz stocznie z wschodnich wybrzeży Morza Wewnętrznego wysyłały mi nowe zlecenia, opiewające na wysokie kwoty. Taki stan rzeczy jednak powodował zazdrość wśród szych, które przede mną zdążyły się dobrać do koryta. Zawiązała się więc przeciw mnie konspiracja, którą przewodził niejaki Tekir. Owa konspiracja obarczyła mnie oskarżeniami o współpracę z Halyjczykami, sfałszofane listy miały dowodzić, iż to ja miałem otworzyć bramę jednego z portów, w zamian za bogactwa, których w ten sposób miałem się dorobić. Dzięki temu rozbójnicy mieli podbić miasto z dwóch frontów. Na Tengri, to wszystko oczywiście była bzdura, ale sędziowie nie chcieli mnie usłuchać. Tylko moja przykładna służba w stoczni uratowała mnie od stryczka. I w taki oto sposób wylądowałem tutaj. Siedzę już pod pokładem dłuższy czas, temu też podłapałem trochę twego języka.

 

 - A drugi kolega jak tu trafił - Jegor zwrócił wzrok na Heinricha, przyjrzał mu się uważnie i był to mężczyzna w średnim wieku o topornie ciosanych rysach twarzy - Teutonia Wschodnia jest stąd dość daleko i leży nad innym morzem.

 

 - Tu gdzie teraz ty siedzisz, Herr Jegor, siedział do niedawna mój asystent, Markus. Ja i on byliśmy ludźmi nauki, archeologami. Zmierzyliśmy w te strony w poszukiwaniu pewnego starożytnego miasta, którego dzieje zatarły się pod naporem zęba czasu. Badaliśmy już je od kilku lat, po tym jak pewien kupiec dostarczył nam gliniane tablice zawierające osobliwe znaki. Kupiec zarzekał się, że fale wyrzuciły te tablice na brzeg. Udało nam się ustalić, iż owe znaki były w rzeczywistości dawno zapomnianym pismem, które staraliśmy się przez następne dwa lata rozszyfrować. Powiodło nam się, gdy zauważyliśmy, iż niektóre symbole naznaczone są pewnym podobieństwem do dialektów używanych przez starożytne, kilku tysiącletnie ludy znad brzegów Morza Wewnętrznego. Po rozgryzieniu tajemniczych tablic, poznaliśmy przybliżoną lokalizację miasta. Dotarłszy do wybrzeży Morza Wewnętrznego, wynajęliśmy barkę, która miała opłynąć kilka razy basen morza, w poszukiwaniu wyspy, na której według glinianych kronik rzekome miasto miało się wnosić. Mein gott, popełniliśmy jednak z Markusem wielki błąd, gdyż nie sprawdziliśmy na czyją tak naprawdę łajbę się pakujemy, a gdy się w tym zorientowaliśmy, było już za późno. Otóż łódź, na której pływaliśmy, należała do piratów. Podczas rejsu napotkaliśmy Buduńską galerę, która bez ostrzeżenia nas zaatakowała. Zostaliśmy wzięci za część załogi i pojmani jako jeńcy. Pływam tu od tego czasu. Markus niestety niedawno wyzionął ducha z wycieńczenia.

 

 Przerwa na posiłek skończyła się, oznajmił to schodzący pod pokład Buduńczyk. Smagnął kilka razy batem w powietrze i rozdarł gardło, po tym powrócił na wyższy pokład i powtórzył tam tę czynność. Jegor wywnioskował, iż nad nim muszą również siedzieć rzędy niewolników. Wiosłowali przez pół nocy, po czym nastąpiła dłuższa przerwa. Wzmożył się wiatr i galera rozwinąć mogła żagle, rozmowy jednak między więźniami w dalszym ciągu były zakazane.

 

 Mijały kolejne dni, a Jegor zżywał się powoli z towarzyszami niedoli, każdego dnia dzieląc z nimi cierpienie i posiłki. W takich warunkach lepiej można poznać człowieka, niż zna go własna matka. I tak minęły dwa tygodnie katorżniczej pracy na galerze. Nadszedł w końcu czas, kiedy to atmosfera panująca wokół zaczęła się zmieniać, zrobiło się wyraźnie duszno. Jegor wyczuwał instynktownie, że coś osobliwego wisi w powietrzu. Choć grube dechy kadłuba wygłuszały dźwięki z otoczenia i słychać było głównie tylko skrzypienie. Mimo wszystko jednak jego wyczulony słuch wyłapał, iż fale stawały się coraz bardziej burzliwe. Łomotały też w burty i statek kołysał się chaotycznie z coraz większą siłą. Nad głowami galerników rozległ się jakby huk armatni, coś trzaskało i powaliło się z łomotem, do nozdrzy dobiegał duszący zapach. Strażnicy na dolnym pokładzie zaczęli się wiercić z niepokoju, ktoś ich wezwał na górę. W zamian dwóch Buduńczyków zbiegło na dół, obaj w drżących dłoniach nieśli pęki kluczy, a przerażenie malowało się na ich niezwykle pobladłych twarzach. Jeden z nich podbiegł do Jegora i uwolnił go z ciasnych, stalowych obręczy. Drugi podbiegł do innego Halyjczyka. Wrzeszczeli coś i wtedy Jegor zauważył, że obaj Buduńczycy trzymają w rękach wiadra.

 

 - Statek się pali, cały forkasztel w ogniu, fokmaszt obalony, jest kilku rannych - wyjaśniał w pośpiechu siedzący obok Ekim - brakuje im rąk do gaszenia.

 

 Jegor nie zastanawiał się więc więcej, podniósł się z ławy, kolana strzeliły mu od zbytniego zasiedzenia się, wziął podawane mu przez Buduńczyka wiadro i gdy ten odwrócił się, myśląc, iż Jegor posłusznie za nim podąży i pomoże przemóc pożar, pojmany ataman z potężnym zamachem rozbił wiadro na buduńskim czerepie. Huk zaalarmował drugiego marynarza, skorzystał na tym oswobodzony rodak Jegora i również i on rozbił wiadro na łbie klucznika. Obaj następnie powalili i skopali zdezorientowanych marynarzy, a gdy ci byli już nieprzytomni, porwali ich klucze i bułaty, po czym zaczęli oswobadzać pozostałych niewolników. Oswobodzeni powstawali dość niepewnie, ich wola została już złamana, Jegor jednak starał się ich zagrzać do buntu. Od strony rufy znajdowała zbrojownia, każdy przytomniejszy na umyśle rzucił się w jej stronę. Uzbrajali się w berdysze i bułaty, niektórzy wzięli dodatkowo pistolety, znaleziono nawet kilka garłaczy. Gdy strażnicy powrócili pod pokład, w zmartwieniu długiej nieobecności kluczników, czekała ich niemiła niespodzianka. Dwóch pierwszych błyskawicznie zostało zabitych, następna dwójka zdążyła przed śmiercią wznieść alarm, reszta nie śmiała już zejść do galerników. Chaos całkowicie zapanował po środku Morza Wewnętrznego. Buduńczycy wrzeszczeli coś do oswobodzonych niewolników, Ekim wyszedł na przód, by uważniej się temu przysłuchać. Wzdrygnął się nagle wystraszony, źrenice okolone ciemno-dębową barwą mu zmalały.

 

 - Na Tengri! Zamierzają rozstrzelać niewolników na górze, jeśli nie złożymy broni - wyjaśnił drżącym głosem.

 

 - Parszywie z nami postępują. Mam ja jednak plan jak się z nimi rozprawić. Tamci na górze są teraz zbici w ciasną masę, przez to, że wszyscy wybiegli na górny pokład. Podzielimy się więc na dwie grupy. Pierwsza, ta większa, stanie przy schodach do górnego pokładu. Druga grupa, dzierżąca garłacze, rozlokuje się na całej długości statku. Na mój sygnał, jednocześnie, druga grupa ma wystrzelić salwę w sufit, a pierwsza wybiegnie na górę, nie bacząc na nic. Choć deski pokładu są grube i wątpię, że garłacze narobią tym na górze poważnych szkód, choć kilka pocisków powinno się przebić i przynajmniej lekko zranić i zdezorientować tamtych. Po wystrzale, druga grupa złączy się z pierwszą. Będziemy na nich szarżować i rozniesiemy ich szablami, jeśli nie, to i tak nie ma dla nas ratunku.

 

 Entuzjazm buntowników opadł, kilku było gotowych pójść na układ z Buduńczykami. Spora część jednak była już wyjątkowo zdesperowana i czuła niebywały wstręt do wiosła. Nie widziało się im spędzić pod pokładem nie do końca wiadomo ile jeszcze lat, nim krewni ich wykupią lub pomrą z wycieńczenia. Tak więc postąpili według wskazówek atamana.

 

 Wrzask dobył się z gardła Jegora, a tuż za nim podążyła ogłuszająca salwa garłaczy. Szarża dowodzona przez atamana była w tym czasie już u szczytu schodów. Błyskawice pląsały wokół czarnych obłoków, wiatr zagłuszał niemal całkowicie wszystkie głosy, płomień na statku strawił już połowę pokładu, tak naprawdę połowa jeńców zdążyła już przez to ścierpieć okropne katusze i umrzeć w beznadziei. Nic z tego nie zatrzymało jednak szaleńczej szarży, rozpaliło to ją nawet jeszcze bardziej, gdyż musieli się pospieszyć, by ratować kogo się da. Buduńczycy oczywiście nie spodziewali się tak desperacko rozpaczliwego ataku. Padali cięci w szaleńczej furii wygłodniałych Lechitów, Sepentrionów i Halyjczyków. Tylko kilku wciąż przykutych niewolników padło od muszkietowych kul, większość strzelców, by ratować swe życie, skupiła się na napastnikach. Stojącej w tyle grupie drugiej, udało się nabić garłacze, pierwsza grupa więc rozstąpiła się, strzelcy wybiegli na przód i przerobili resztki buduńskich marynarzy na poszatkowane strzępy mięsa. Galera została w pełni oczyszczona z Buduńczyków, z wyłączeniem Ekima oczywiście. 

 

 W trymiga zabrano się za uwalnianie niewolników. Pokład wciąż płonął, spopielony taran odpadł, burtt również się zajarzyły, kadłub mógł wkrótce pęknąć na pół. Jegor kazał chwytać za wiadra i szukać beczek z wodą, sam złapał za ster, by uregulować kurs. Zbliżali się bowiem nieubłaganie w kierunku ostro wystających z wody i gęsto usianych skał. Wiatr i fale jednak zdawały się być potężniejsze od steru, galera niechybnie zbliżała się ku kolizji. Ostatni rozkaz Jegora brzmiał “Trzymać się”. Po tym statek mocno uderzył w skałę, przewracając go, uderzenie głową w pokład pozbawiło go przytomności. 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Shopping for the latest trends, high-quality products, and unbeatable discounts has never been easier with Temu ! Thanks to the [New] Temu Coupon Code £100 Off [acs670886] For Existing Customers + New Users, you can enjoy substantial savings while discovering your favorite items. Temu ’s wide range of offerings, including up to 90% off select products, free shipping to 67 countries, and fast delivery, Temus it a one-stop shop for everyone.

      Why Temu Stands Out
      Temu provides a remarkable shopping experience with its incredible discounts, diverse product catalog, and exceptional deals tailored for both new and existing users. From fashion and home essentials to tech gadgets, you’ll find everything at unbeatable prices. With the Temu coupon code (acs670886), you can:
      Save up to £100 instantly on your purchases.
      Unlock a 40% discount on selected items.
      Access a £100 coupon bundle for multiple uses.
      Receive a free gift as a new user.
      Enjoy free shipping in 67 countries.
      Temu ’s promotional codes like Temu coupon code (acs670886) $100 off ensure that your shopping remains budget-friendly while delivering premium quality products.


      How To Use The Latest Temu Coupon Codes
      Redeeming your Temu discount code (acs670886) is simple and hassle-free. Follow these steps to Temu the most of your shopping experience:
      For New Users:
      Create a Temu account and log in.
      Browse the vast product range and add items to your cart.
      At checkout, enter the Temu coupon code (acs670886) to enjoy a flat $100 discount, a free gift, and free shipping.
      For Existing Users:
      Log in to your Temu account.
      Add your desired items to the cart.
      Apply the Temu coupon code (acs670886) to save $100 or enjoy an extra 40% discount on select items.

      Latest Temu Coupon Code 40% Off [acs670886] For This Month
      The Temu coupon code (acs670886) 40% off is a game-changer for savvy shoppers. This month’s special offer allows you to save even more on already discounted items. Whether you’re shopping for yourself or looking for gifts, you can maximize your savings with this exclusive deal. Combine this with Temu ’s up to 90% off sales and free shipping for unparalleled value.
      Benefits of Using Temu Coupon Codes
      Flat £100 Off: Save big on your first purchase with the Temu coupon code (acs670886) $100 off for new users.
      Extra 40% Off: Apply the Temu coupon code (acs670886) 40% off for additional savings.
      $100 Coupon Bundle: Unlock a bundle of coupons worth $100 for multiple uses.
      Free Gift: First-time users can enjoy a complimentary item with their order.
      Free Shipping: Available in 67 countries, Temu international shopping more accessible.

      Temu Coupons For Specific Regions
      Here’s how you can benefit from Temu ’s discounts across different countries:
      USA: Temu coupon code $100 off for USA residents ensures you save big.
      Canada: Enjoy the Temu coupon code $100 off for Canada with free shipping.
      UK: Avail of the Temu coupon code $100 off for UK shoppers this month.
      Japan: The Temu coupon code $100 off for Japan offers unmatched savings.
      Mexico: Use the Temu coupon code 40% off for Mexico for amazing discounts.
      Brazil: The Temu coupon code 40% off for Brazil Temus premium products affordable.
      Germany: Enjoy the Temu coupon code $100 off for Germany with speedy delivery.
      Australia: Temu coupon code $100 off for Australia provides great deals with no extra shipping costs.

      Temu New Offers in January 2026
      Kick off the year with incredible savings using Temu new user coupon and Temu discount code (acs670886) for January 2026. With exclusive deals for January, you can:
      Save up to 50% extra on select items.
      Enjoy a $100 coupon bundle for new and existing users.
      Receive free shipping to 67 countries.
      Get a free gift as a first-time user.

      Why Choose Temu Promo Codes?
      The Temu promo code (acs670886) for January 2026 is your gateway to a superior shopping experience. Here are some reasons why Temu stands out:
      Wide Selection: Choose from thousands of trending items.
      Massive Savings: Get up to 90% off on select products.
      Convenience: Fast delivery and free shipping to 67 countries.
      Exclusive Deals: Enjoy the benefits of Temu ’s $100 off coupon and 40% off discount.
      Shopping smart has never been easier with Temu coupon codes for new users and Temu coupon codes for existing users.

      Final Thoughts
      Don’t miss the opportunity to save big with the [New] Temu Coupon Code £100 Off [acs670886] For Existing Customers + New Users. With perks like a flat $100 discount, a 40% extra discount, free shipping, and more, your shopping experience will be nothing short of delightful. Start 2026 on a high note by unlocking these amazing offers today!


       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Czy mają dobrze Ci którzy mieli pogrzeb Czy dusze czyścowe Żyją nadzieją czy są przestraszone Dwie opcje Piekło lub raj Jedno to koszmar niewyobrazony Drugie to naj czas  Zaznajemy zła Tu gdzie życie trwa Ludzka egzystencja  Prowadzi nas by poznać czym jest strach i nienawiść  By poznać co to zabić  Ranić  Ciało i duszę  To po to Bóg dał wolną wolę  Byś rozróżnić umiał te dwa bieguny I zabrał upadłemu skrzydła  Tworząc pana piekła  By człowiek mógł się nacieszyć z miejsca gdzie już nie ma zła  Raj To by Stwórca dla nas chciał  Dał drogowskaz nieraz Dał Syna który nauczył nas I zbawił świat gdy ofiarę najwyższą za nasze grzechy (bo nie za swoje ten który jest miłością w jedności z Ojcem Duchem jest Bogiem)  Pokazał diabłu miejsce ostatnie gdzie śmierć nic nie znaczy To wygranie z szatanem Żyjemy tu pomiędzy Aniołami i demonami By rozróżnić co dobre a co złe  Gdzie dusza czyścowa trafi Czy sama wymodli i odpokutuje grzechy A może w modlitwy słowach trzeba by sumienia tych co czekając na sądu wyrok da się leczyć  Wybielić sukienki swetry koszule Nakrył biały obrus i kryształowe sztućce Bóg na uczcie gdzie za bramą Piotrową czeka ze swoją osobą nieskończenie niepojetą i tylko dobro Czeka i szatan ze swoim czarnym płomieniem ogniska Co to nie grzeje ani nie swietli mroku nocy wiecznie zmarzłego istnienia  Nie dość że czeka byś w otchlaniach piekła żył i taplał się w swoich grzechach To otwrte na oścież bramy raju dla każdej duszy  Broni jak może by byt się  po drodze tam zawieruszył Broni jak może dusze nieśmiertelne by nie trafiły tam gdzie wszystko piękne  To on nie Bóg broni nam Wstępu do Raju bram Szatan    Upadłego dobra odebrane skrzydła  To zawód Boga a nie plan by ludzkość była przebrzydła Gra na skrzypkach fałszywa muzyka Niesie światło jako Lucyfer tłumaczy się w językach  Ale to sztuczny blask  Zwodzi nas Nie jest jak żadna z gwiazd  Jak nasze słońce nie daje życia  Juź kończę  Dobra i zła bieguny musimy poznać  By móc docenić Raj by jeszcze mocniej Kochać Boga
    • Ocierają się o wiersz stawiając do pionu wersy subtelnym westchnieniem nocy nasączonej aromatem gwiazd spotykam tam cienie twoich szeptów osiadły jak ptaki szukające schronienia na samotnych głoskach.   Autor fotografii: M.Lewandowska

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Najciemniejsza noc to nie brak światła – to moment
    • @Piotr Samborski – widzę "nić" światła...
    • @hania kluseczka Dyplomy mają jakieś- tam znaczenie mimo wszystko. Jeśli masz do wyboru terapeutę z dyplomem lub bez, to cokolwiek sądzisz o dyplomach - chyba jednak bezpieczniej będzie wybrać tego z dyplomem. Szkoła psychoterapeutyczna, która wydała takiego terapeutę na świat oraz jej reputacja - również się liczy, bo mamy terapeutów po jakiejś szkółce dwusemestralnej i idą w świat nieść dobrą nowinę. Trzy-cztery lata szkolenia w określonym nurcie,  to jest - moim zdaniem - zupełne minimum. Kolejna rzecz: Czy terapeuta poddaje swoją pracę superwizji - ma znaczenie. To jest zawód podwyższonego ryzyka jeśli samemu ze sobą nic się nie robi. To nie jest naprawianie spłuczki w kiblu czy nawet leczenie wyjątkowo interesującego liszaja.  Tyle chyba na wejściu. Później, po kilku sesjach, nawet ktoś niezorientowany jednak może coś powiedzieć o jakości relacji terapeutycznej i postępach. Tylko też taka się pojawia sytuacja, że ludzie oczekują szybkich, nierealistycznych efektów na zasadzie: Moje życie nie poprawiło się w trzy miesiące - do dupy z taką terapią. Trzydzieści lat nieprzystosowawczych schematów albo niezabliźnionej traumy chcieliby ogarnąć w weekend. Albo oczekiwanie, że terapeuta za kogoś wykona robotę. Opór jest silny gdy się wchodzi głębiej w psyche, a terapeuta to wdzięczny chłopiec do bicia.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...