Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane
leo

leo

Dawno temu, 

gdy schowane pola łąk lśniły swym blaskiem

niebo dawało znaki, wylewając błękit z siebie, 

a leśne drogi, chrustem były wyłożone,

schowany za drzewem

widniał jeden cień więcej

 

Gonitwa! Na gonitwę czas!

Ujmę rękę przyjaźni i chwycę nas ponad miar

Tam wysoko, gdzie wiatr łaskocze twarz

 

Oj, ile tego było; opowieści o uwielbionych monumentach;

Rozpostarły skrzydła swoje,

rykiem obudziły okolice

podpaliły obłok za obłokiem

Tyle tego było; wieści o stworzeniach;

rysunków

obrazów

wierszy

wszelkich podań babć i bajań

 

Kiedy byłem małym dzieckiem, mama opowiadała mi o Nich;

Wspólnie czytaliśmy i patrzyliśmy w górę,

ona tuląc mnie do swej nogi,

liczyliśmy wspólnie sobie, że ukażą się nam

Bo komu, jak nie nam?

 

Dziś, gdy piszę słowa niniejsze, mara pozostała

coraz bardziej wyblaknięte wspomnienie

Ile pozostanie z pieśni, czy w marzeniach czy też w tańcu, o dziecięcych pragnieniach?

Co z zapiskami i powodem, dlaczego ekscytował nas las?

Nie wymaga wiele słowo z dnia minionego

O wyrośniętych ptakach z przestworzy

 

Kiedy byłem małym dzieckiem,

w górach, nad jeziorem, na polanach i co najważniejsze, nad nami,

przestworza przecinały smoki

leo

leo

Dawno temu, 

gdy oddalone pola łąk lśniły swym blaskiem

niebo dawało znaki, wylewając błękit z siebie, 

a leśne drogi, chrustem były wyłożone,

schowany za drzewem

widniał jeden cień więcej

 

Gonitwa! Na gonitwę czas!

Ujmę rękę przyjaźni i chwycę nas ponad miar

Tam wysoko, gdzie wiatr łaskocze twarz

 

Oj, ile tego było; opowieści o uwielbionych monumentach;

Rozpostarły skrzydła swoje,

rykiem obudziły okolice

podpaliły obłok za obłokiem

Tyle tego było; wieści o stworzeniach;

rysunków

obrazów

wierszy

wszelkich podań babć i bajań

 

Kiedy byłem małym dzieckiem, mama opowiadała mi o Nich;

Wspólnie czytaliśmy i patrzyliśmy w górę,

ona tuląc mnie do swej nogi,

liczyliśmy wspólnie sobie, że ukażą się nam

Bo komu, jak nie nam?

 

Dziś, gdy piszę słowa niniejsze, mara pozostała

coraz bardziej wyblaknięte wspomnienie

Ile pozostanie z pieśni, czy w marzeniach czy też w tańcu, o dziecięcych pragnieniach?

Co z zapiskami i powodem, dlaczego ekscytował nas las?

Nie wymaga wiele słowo z dnia minionego

O wyrośniętych ptakach z przestworzy

 

Kiedy byłem małym dzieckiem,

w górach, nad jeziorem, na polanach i co najważniejsze, nad nami,

przestworza przecinały smoki



×
×
  • Dodaj nową pozycję...