za dnia
otulały mnie piaszczyste pielesze
świetlistych plaż
nocą zaś
w dzikim rytmie lędźwi
ssałem czarne mleko
z piersi życia
ekstatyczne echo fal
zabijało mnie
powoli metodycznie
w pół roku
z obiecującego młodzieńca
stałem się głodnym cieniem
z pozoru jak inne
nadeszła ta noc
ostatnia
krzyk uwiązł mi w gardle
wzniesiona ręka bezwolnie opadła
skierowałem oko na swoje przeguby i ujrzałem
wiele naruszeń powłok cielesnych
jak do tego doszło
że opuściłem sam siebie?