@Berenika97
Myślę, że hybris Paganiniego mogła być przeogromna ;)
A jej kaprysy... Wystarczy posłuchać.
Dziękuję.
@KOBIETA
Wolałbym się pozytywnie rozczarować na sam koniec.
Miałam dosyć. Wyszłam z siebie.
Zostawiłam tam kukiełkę –
niech jak zwykle w piasku grzebie –
i wybyłam w miasto wielkie.
Zagubiona w tym chaosie,
przez labirynt szłam uliczek.
Płacz, ból, wrzaski, głos na głosie.
Swych upadków już nie zliczę.
Po miesiącach trzech błądzenia
odnalazłam w końcu drogę.
Prosta, jasna. Brak zwątpienia.
Wrócić więc do siebie mogę.
Znów znalazłam się w kukiełce;
już nie jako obserwator,
tylko czynne kukły serce,
z głową ciężką, lecz bogatą.