Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Nie ma ciebie. Nas. Choć słońce świeci w oczy. .. Co to. Co to? Coś tu leży napisane na pożółkłej ze starości kartce… Jakiś początek do czegoś. Prolog? Albo zakończenie...

Taak. Pisarz nie musi się wszystkim podobać, albowiem nie musi. Ale, gdzie tu pisarz? A, leży pijany pod stołem. Nie! To sterta zapleśniałych gazet, tobół z przemoczonych, podartych łachmanów. Dziurawych szmat...

 

Przesyca mnie jakieś wirowisko planet, nasyca. Wiruje wszytko. Wiruje. I nie może przestać, choć staram się to zatrzymać. Uchwycić… Lecz wiruje to coraz szybciej. Zdaje się, że z prędkością światła. Więc i ja lecę z prędkością światła rzucony w przestwór wszechświata. Spadam gdzieś po spirali aż do zapadnięcia się w sobie. Do całkowitego zmiażdżenia. Unicestwienia. A gwiazdy, a gwiazdy… Te wielkie kule wodoru. Te kule miażdżone przez grawitację przy jednoczesnej nukleosyntezie... Kiedy leżę, gdy leżę w stosie papierów, fruwających na wietrze szeleszczących gazet, które przyklejają się do mojej twarzy. Do nagiego ciała. Omiatających mnie liter pachnących drukarską farbą i kurzem. Zdania, zdania… Cała plejada zdań. Ciągnących się znikąd donikąd bezsensownych treści. Cała litania nie wiadomo czego. Kiedy leżę. Kiedy czołgam się do światła. Do tej odrobiny blasku. Do tej iskry. Do tego płomienia. Do tej drgającej poświaty miotającej się w podmuchach wiatru. W podmuchach oddechu… Czyjegoś. Bliskiego zwymiotowania…

 

Chyba umarłem albo umieram, ponieważ widzę we wszystkich płaszczyznach, mimo że są mikroskopijnej wielkości. Widzę jakieś tunele, czarne dziury, zderzenia subatomowych cząstek, kłębowisko strun w tym nadmiarze wymiarów… Ale to tylko część rzeczywistości. Jednak część. Fragment jedynie. Albowiem reszta jest ukryta pod nieodgadnionym całunem milczenia.

Matka przychodzi. Przybywa. Ale o jedną noc za daleko. O jeden dzień. Aby powiedzieć. Coś powiedzieć. Coś… Lecz nic. Odchodzi. Przechodzi… Porusza się pomiędzy warstwami czasu i przestrzeni w formie wolnej od siły ciążenia. Przenika ściany tym swoim dziwnym przechodzeniem. Ojciec idzie za nią krok w krok. Idą oboje. Przechodzą, zostawiając po sobie piskliwy szum gorączki, który nie zmienia natężenia. Który trwa wciąż na tym samym poziomie głośności. Jak szumiący szmer radiowego głośnika, co jest ustawiony pomiędzy kanałami. Choć czasami wydaje się, że pulsuje jakiś stukot w odmętach sennej maligny. Że coś się kolebie za ścianą. Za ścianami. Wszędzie… Ze włącza się i wyłącza jakaś maszyna w nikłej woni fabrycznych smarów.

 

Dotykam palcami podłogi. Gładzę jej powierzchnię, wyczuwając najmniejszą nierówność, okruch. Jakąś najmniejszą rzecz… Pełno tu tego. Lśnią rozsypane wokół opiłki żelaza. Lśnią wśród migoczących płomieni świec. Wśród drżących motyli na suficie i ścianach. Wśród zrywających się do lotu puszystych ciem… Czy ty mnie w ogóle słuchasz? Ach, znowu to pytanie rzucone w przestwór nicości. W nic… Idę ogrodem, którym szliśmy. Idziemy… To ja mówię ustami ojca. I mówię słowami ojca. I mówię to, co on mówi do matki, żony swojej… I mówię wszytko, co i on mówi tym mówieniem niewyraźnym i cichym. Takim jakim można mówić jedynie we śnie. Nasłuchuję odpowiedzi. Ciii… Nicość rozsadza czaszkę nawałą pulsującego szumu. Ciii…Wytężam zmysły… W żeliwnych rurach jęki i zgrzyty. Jakieś bulgotania. W rozgałęzieniach rur. W tej całej plątaninie hydraulicznego krwiobiegu jakieś przymilania i szepty. Czyje? Niczyje. To tylko żeliwne synapsy, aksony, włókna… Wszystko to nieskończone i wieczne… Żywe to? Martwe? Nie wiadomo co tu umarło. Wydaje się, że wszystko stało się już tylko symbolem. Niczym więcej.

 

(Włodzimierz Zastawniak, 2025-01-06)

 

 

Edytowane przez Arsis (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Arsis  To, co nieodkryte i ukryte w „Ja”, zdaje się być głosem duszy, wołaniem o teraźniejszość – o bycie tu i teraz, w całkowitym oderwaniu od przeszłości i przyszłości. Powtórzenia wzmacniają to wołanie, jakby echo próbowało dotrzeć do najgłębszych pokładów świadomości. Tekst nie tyle informuje, ile medytuje nad istotą bytu, odsłaniając człowieka, który w zderzeniu z nieskończonością pragnie uchwycić chwilę jako jedyny realny punkt istnienia. To wołanie o „teraz i nic więcej” jest pełne napięcia, jakby autor próbował unieść się ponad sprzeczności i odnaleźć sens w samej akceptacji ich istnienia... Jesteśmy -

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tekst jest intensywny, pełen surrealistycznych obrazów i onirycznych refleksji. Narrator jest w stanie wewnętrznego kryzysu, co widać w jego poczuciu zagubienia i chaosu. Tekst wymaga uwagi, zadaje pytania o życie, śmierć i czas, ale może być trudny w odbiorze i nie każdy się w nim odnajdzie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Łukasz Wiesław Jasiński polubienie nie oznacza popierania poglądów politycznych- nie ze wszystkim się zgadzam- ale w pozostałych sprawach -tak
    • @hania kluseczka   Nie, pani Haniu, dziś posiadamy ofensywne uzbrojenie i stosujemy defensywną strategię i w razie ataku na Polskę jakiegoś kraju - będziemy bronić Polski na terenie wroga.   Mi najbliżej jest do sojuszu wojskowego ze słowiańską Rosją, otóż to: nie należy ulegać jakiejkolwiek propagandzie i dezinformacji - informacje należy samodzielnie analizować: wojna na wschodzie Europy wybuchła wtedy - kiedy prezydentem Ukrainy został mongolski żyd - Wołodymyr Żełeński (patrz: "Waszyngton Post - Ukraiński Mossad), dalej: Benjamin Netanjahuj jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym przez Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze jako zbrodniarz wojenny - jest na pierwszym miejscu, natomiast Włodzimierz Putin jest oskarżony o porwanie ukraińskich dzieci, sam publicznie powiedział:    - Uratowałem ukraińskie dzieci przed wcieleniem do nazistowsko-banderowskich bojówek!   Złożył nawet skargę do Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze na kraje bałtyckie, które prześladują obywateli rosyjskich, a Polska co robi? Jaki Polska ma interes: wspierając własnych wrogów zza wschodniej granicy?    Polityka to bezwzględna gra interesów, a nie romantyczne uniesienia i bogoojczyźniane modły, sojusze wojskowe polegają na zrównoważonych interesach, proponując sojusz wojskowy z Rosją - musielibyśmy coś w zamian zaproponować, na przykład - inwestycje rosyjskich firm państwowych na terenie naszego kraju.   Oczywiście, pani Haniu, to tylko i wyłącznie teoretyczne rozważania, a jednak: trzeba rozmawiać o sprawach międzynarodowych i o naszym skromnym podwórku.   Łukasz Jasiński    @Poet Ka   Nie, moja droga Poetko, nie wchodzę w jakąkolwiek polemikę z ludźmi, którzy piszą słabe wiersze i jeszcze tłumaczą czytelnikom o czym jest wiersz - jakby uważali nas za głupków, a komentarze dają paskudne - brak jakiejkolwiek estetyki - logiki, mówię o poznańskim czerwcu - z tamtym panem zakończyłem rozmowę.   Łukasz Jasiński 
    • @jjzielezinski  zobrazowana w wierszu historia - spoza niej bardzo wyraziste poglądy polityczne  (chyba jest nawet taki osobny dział - wiersze polityczne) bardzo pouczający utwór, dużo wiedzy historycznej 
    • @Mel666 mroczny...
    • @Łukasz Wiesław Jasiński o tak, na pewno wszyscy nasi "przyjaciele" obronią nas tak samo, jak w 39;) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...