Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Z tomiku: Nietypowe grzybobranie

 

 

Błędnik

 

Solanki

I pełne szklanki

 

Masaże kamieniami

I oddychanie wczasami

 

Maseczka na twarzy

Kąpiel błotna Ci się marzy

 

I zumba w pakiecie

Opłacona kuponem w gazecie

 

Takie spa

I myśli drogie

 

Odpoczynek

Może stać się nałogiem

 

Gdzie przyczynek

I jakie pełne stany

 

Tych drobinek

I jesteś rozsypany

 

Niby miało być świeżo

Niby miało być z gracją

 

A myśli osobno leżą

Spotkają się ze swoją nacją

 

A Ty zepsuty

Co tutaj się dzieje

 

Dlaczego od tych kąpieli

Błędnik tak szaleje

 

             //Marcin z Frysztaka

 

 

 

 

Piszę opowieści, sztuki teatralne, dialogi kabaretowe i wiersze

 

Wszystkie moje książki
         Za darmo
Znajdziesz na stronie:
        wilusz.org

 

Opublikowano

Czy to przypadkiem nie był Ciechocinek?

 

Cudowne tężnie

 

dziwnie był wiotki Lech z Ciechocinka

nie mógł więc spłodzić córki ni synka

z żoną mieli wszak nadzieję

że pod tężnią mu stężeje

miękkiego ciała choć odrobinka

 

Dobroczynny wpływ uzdrowiska

 

Zbych poczuł w lędźwiach że Ciechocinek

wpływa na przyrost czerwonych krwinek

fakt ten sprawdzał aż do rana

Luśka całkiem wyczerpana

a jemu zbędny był odpoczynek

 

Pozdrowionka.

Opublikowano

@iwonaroma

Tak to już czasem bywa

Dzięki

 

@Marek.zak1

Każdy wybiera swoje

Emocje

:)

i chwile

 

@andreas

U mnie uniwersalnie

Ale o ciechocinku - trafnie

 

@Nata_Kruk

Bo gdzieś ten uśmieszek musi być

Życzenia przyjmuję... z uśmiechem :)

 

@Yavanna @Leszczym

Dzięki piękne

Dla wszystkich!

 

I życzenia wspaniałego przeżywania każdej chwili

Z okazji - dla okazji

Święta, Nowy rok, co kto lubi

Wszystkiego dobrego dla Was, kochani!

M.

  • 4 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Był sen, a we śnie twarz. Portret barwny - wyraźne zjawienie. Akryl to był? A może gwasz? Nie. Barwiony był - tęsknieniem.   Było tam nieco miłości - chyba, A gdybym śnił jeszcze - Choć nie lubię gdybać - To by nam szpaki i świerszcze   Grały. A teraz już ranek - Mżawka, śniadanie i mięta. Gonią się myśli, smutki - na zmianę, Ja już niczego nie chcę pamiętać.   25 X 2022
    • @Arsisw kosmosie ludzie nie starzeją się tak szybko jak na ziemi. 
    • @FaLcorN Kornel…          
    • Nie wiedziałem, gdzie jestem. Dzień zachodził na dzień, jakby ktoś prowadził mnie za sztywny kark: te same korytarze, nie pytałem już dokąd prowadzą, bo znają mnie lepiej niż ja sam.   Myślałem: tak wygląda życie. Że inaczej się nie da - okruchy śmiechu na wierzchu, drobiny lęku pod językiem, składane w „jakoś to będzie”, żeby nie słyszeć, co milczy pod spodem.   Byłem jak wosk w ulu: ciepły od cudzych oddechów, wciśnięty w komórki niby-porządne, bez pytań o ogień, bez pamięci, że można płomienieć.   W środku miałem miękkie „chciałbym”, a na wierzchu twarde „muszę”. Ćwiczyłem zawziętą poprawność, żeby nikt nie zobaczył, jak bardzo się gubię.   Aż przyszło coś, co nie pyta o zgodę: czyjś brak przy stole, pusty kubek, który nikomu nie zawadza, a jednak boli bardziej niż wszystkie moje zmęczenia.   Wtedy zrozumiałem, że można oddychać i nie żyć, można mówić i nie spotykać, trwać latami jak zamknięty list.   I przyszedł ogień - nie krzyk, nie kara, tylko prawda, gorąca dłoń co dotyka zimnego czoła i szepcze dreszczem: zobacz.   Topiłem się powoli. Moje ja kapało - zbyt dumne, zbyt pyszne, zbyt spięte - aż wreszcie ucichło, jakby chciało przeprosić.   W tym topnieniu było wstydliwie jasno: ile razy nie powiedziałem kocham, ile razy uciekłem w rozsądek, gdy ktoś prosił o obecność, ile razy wybrałem spokój zamiast serca.   I w tym traceniu formy nie było końca, tylko początek. Bo kiedy przestałem trzymać się siebie, usłyszałem ludzi bliżej, nie jako tło, lecz jako czyjeś życie pulsujące obok.   I nagle okazało się, że Bóg nie jest gdzieś daleko za murem trudnych pojęć, tylko tutaj, w tej przestrzeni, gdzie jeden mówi prawdę bez lęku a drugi nie odchodzi.   Że jest w dłoniach, które zostają, w oczach, które pragną dojrzeć, w ciszy, która nie porzuca; w słowie „jestem”, wypowiedzianym nie na pokaz, lecz dla ratunku.   Więc wciąż proszę, nie o łatwość, ale o ogień, który nie zniszczy, tylko będzie budził coraz głębiej. Żebym był świecą, jeszcze choć przez chwilę, spalając to, co fałszywe, żeby komuś było jaśniej.
    • @violetta   no właśnie :) musimy robić wszystko by tak pozostało ;) 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...