Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przeszłość zgasła  w żałobnym atłasie pamięci,

Przyszłość nienarodzona – ta w beciku marzeń,

Kiście planów, soczystą  nadzieją nabrzmiałe,

Ulotnie modre cienie – dawno przeszłych zdarzeń,

 

Zamki na lodzie kruchym, nie powstałe jeszcze,

I ruiny przebrzmiałe – melodią historii,

Strony przyszłych metafor, od tarczy i krzyża,

I te pożółkłe tomy - o sławie i glorii,

 

Dawne strojnych tancerzy kolorowe pary

I przyszłych piosenkarzy – kryształowe głosy,

Dawno pożółkłe szpalty i przyszłe rozdziały

I ucichłe oklaski oraz – przyszłe ciosy.

 

Nieżywych bohaterów pułki połyskliwe,

I przyszłych wojowników  tysięczne zastępy,

I wrony byłe, siwe, nad pobojowiskiem,

W przyszłych zburzonych miastach – nad zgliszczami sępy,

 

Byli nawigatorzy oraz przyszli strzelcy,

Były wąsaty pilot – z przyszłym mechanikiem,

Ciężkie chmury minione – z nieminionym blaskiem,

I zmierzch uśpiony dawno – z niezbudzonym świtem,

 

Dawne rude płomienie, przyszłe dymy sine

Przebrzmiałych pięć wybuchów – z błyskami przyszłymi

Wczorajsze krwawe zorze wraz z jutrzejszą ziemią,

Wątpliwości minione, nieminione winy,

 

Dawne ściany – w tragicznych dosłowności liter

I nie powstałe jeszcze – osiedla zburzone,

I te okna minione, wybuchem rozbite,

Z przyszłych szklanych odłamków - cierniowe korony,

 

Dawne westchnienia żarem spełnione boleśnie

I przyszłe krzyki dzieci – o dar ocalenia,

I te pieśni minione, przerwane zbyt wcześnie,

I wybrzmiałe rozkazy,  i przyszłe sumienia.

 

Spotykają się w punkcie jednym bez wymiarów,

W którym łączą się barwy przeszłości, przyszłości,

Punkt ten błękitnie zwiewny i kamiennie trwały,

Nosi nazwę zwyczajną, cóż – teraźniejszości.

na 1 września

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...