Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Dla Ciebie ..... 4.10.2000


Spoglądasz na mnie zielonością ogrodu
Liściem odbitym w promieniach słońca
Ach!Wnikaj we mnie blaskiem dnia wschodu
Wiecznością, trwaniem,uczuciem bez końca

Dotknij mnie prosze wiatru westchnieniem
Owiń w okolo namiętności gestem
Twój dotyk jest mi najdroższym marzeniem
Ktory przez ma skóre przechodzi dreszczem

Twoj zapach odbity na moim ciele
Zmysłowym piętnem, wonią wiecznosci
Niech bedzie dla mnie- rozkoszy aniele
- dowodem gorącej i pięknej miłości

Całój mnie łzami szczęścia i szczerosci
Źródło mającymi w głębi twego serca
Mów do mnie kwiatami naszej radości
zerwanymi z zaufania kobierca

Życia wraz z Toba chce zasmakować
Głos Twoj usłyszeć, spojżec w Twe oczy
Poczuć Twój zapach, łez twych spróbować
Dotknąć twej skóry ....
.......................I umrzec z rozkoszy







Zdaje sobie sprawe ze wierszyk banalny, lelenowelowy i ichtrojowy, ale po dluższym zastanowieniu postanowilam go umiescic





[sub]Tekst był edytowany przez Dorma dnia 24-09-2003 10:18.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Dorma dnia 24-09-2003 20:11.[/sub]
[sub]Tekst był edytowany przez Dorma dnia 24-09-2003 20:18.[/sub]

Opublikowano

Nooooooooooooooooooooo.
Wlasnie takie Twoje wiersze chce czytac !!!!
Niby ten sam rok powstania, a o ilez bardziej chwycil mnie za serce ten kawalek...
No co ja moge powiedziec. Pięknie przedstawilas tutaj oczekiwania kobiety i uczucia ktorymi darzy swego wybranka...
Poezja jest dla ludzi, a nie dla krytykow... podobnie jak telenowele i muzyka ich troje... A Twoj wiersz spodobal mi sie bardziej, niz i jedno i drugie :D
Ta ostatnia zwrotka to jakby zwienczenie dziela, bo kobieta wyraza w niej chec dlaszej wedrowki przez zycie u wlasnie tego jedynego...
az do smierci...
JA tylko zycze, by nie umarla od razu gdy dotknie jego skory, bo pewnie on chcialby jej dac jeszcze wiecej rozkoszy :D

Rymy nie przeszkadzaja w odbiorze utworu, dobrze, ze sa ABAB. Dawno nei czytalem tak rymowanego kawalka...
No co ja mam powiedziec, bardzo sie podoba... Az mi ciary przeszly po pleckach ... Maestro... :D:D:D
Pozdrawiam

Opublikowano

No coz..Taki kom. to ja rozumiem.Uwielbiam twoje komentarze..Niekiedy wole czytać je niz dany wiersz...Sa wyborne..Ciesze sie ze podoba ci sie ten wiersz..Nie wiem dlaczego ale zawsze jak uwazam wiersz za nienalepszy, to wszystkim sie podoba, a jak poswiecilam mu duzo czasu i jestem z niego zadowolona to nie ma najlepszych opinji..

A co do rymow, to 90% moich wierszy ma uklad rymow ABAB..To jak dawno nie czytales takiego ?
[sub]Tekst był edytowany przez Dorma dnia 24-09-2003 20:13.[/sub]
Opublikowano

Dorma !
..no to i ja skomentuje...

Twoj wiersz..ani banalny..ani zaden z okreslen jakim go obdarzylas jakos mi nie pasuje...
..jest sliczny... :)
W piekny sposob przedstawia oczekiwania Kobiety zatopionej w marzeniach..
..w marzeniach , ktore przedstawilas tutaj..jest tyle poezji..ze az przeszly mnie dreszcze...
Gdybym byla mezczyzna..
..ech..nie jestem... :)
..pozdrawiam i chyle czolo swoje...
..przed Toba i Twoim wierszem.. :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • różo, ty jesteś w boskości natchniona tyś moja poskromiona jesteś w miłości urodzajna różo ty moja nadzwyczajna jesteś kwiatem z błękitnego nieba różą, co czułości nam potrzeba jesteś tajemnicą wszystkich olśnień swymi płatkami nakrywasz niczym pościel różo, jesteś wdzięcznością z swego istnienia drugiej takiej piękności nie ma jesteś ozdobą wszystkich ideałów wypełnieniem tętniących życiem parkanów różo, jesteś płonącym natchnieniem dlatego wącha się ciebie z westchnieniem jesteś wielkością samą w sobie to dlatego noszę cię ciągle w swojej głowie bo róży kwiatem jesteś ze snu pachniesz mi rajem pachniesz tu bo róży sercem jesteś wtłoczona miłością aby zawsze poskromiona bo róży godnością rodzisz swój dzień on jak kolce budzi i cień bo jesteś spłodzeniem wszelkiej nagrody różo, przy tobie zawsze czuję się młody
    • @Raihaifathum Oj, ciekawy Przypadek trafił mi się na dobranoc :) Wiersz stylizowany na dawną polszczyznę - coś między: gawędą ludową, a balladą. Na pierwszy rzut oka wygląda brutalnie, prawie jak jakaś scena przemocy wobec dziewczyny. Ale -  'z szyi kukiełeczki próchnęły trociny”  To nie jest dziewczyna - to jest lalka. Masz wyobraźnię i odwagę. Momentami aż gęsto od obrazów. Czuję tu duży potencjał, choć chwilami język tak się rozrasta, że trudno za nim nadążyć. Jesteś kimś kto:  dużo czytał  dużo pisał  i bawi się językiem świadomie.   Zapowiada się ciekawie :)    
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...