Dekaos Dondi Opublikowano 8 Listopada 2023 Zgłoś Opublikowano 8 Listopada 2023 jestem liść jesienny ze złości zmarszczyłem ogonek na cholerę tu wiszę ja nie mogę o tak tak pomocny wiatr wiruje spadam by sobie pogadać z kasztanami w zielonych kubrakach zaczyna padać to co przecież nie będę płakać lecąc zapytam o szpikulce po co wam one na każdym ostry koniec wyglądacie ohydnie no nie zaraz z żyłki rzygnę a tam co prawdziwa zgroza myślę ktoś na ziemi depcze liście nie chce być zdeptanym o! na szpikulcu zawisłem a ti ti ti kasztanku kochany 3
Monia Opublikowano 8 Listopada 2023 Zgłoś Opublikowano 8 Listopada 2023 @Dekaos Dondi Dużo humoru tutaj zawarłeś mimo,że nastrój wiersza w pewnym sensie jesienno przemijający ;)) pozdro.
Dekaos Dondi Opublikowano 9 Listopada 2023 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Listopada 2023 @Monia ↔Dzięki:)↔Ano jest jak rzekłaś:)↔Jest tu także przekaz, o naturze ludzkiej, jaka czasami bywa. Nagle zmiana zapatrywania... na "sprawę kasztanów". Najpierw "be" a po chwili "cacy":)↔Pozdrawiam:)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się