Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Księga*

 

Verbum Nobile

 

Księga jest jak drżąca porcelana,

co ma w tle wyhaftowane piękno,

 

muzyki, muzyki, muzyki i muzyki

płynie ocean marmurowy

jak gorąca kaskada wodospadu

 

i jak zimna kaskada wodospadu

płynie ocean spopielony

muzyki, muzyki, muzyki i muzyki,

 

księga jest jak drżąca porcelana,

co ma w tle wyhaftowane piękno.

 

(z tomiku: Kowal i Podkowa)

 

*więcej informacji znajdą Państwo w następujących esejach: "Komentarz - komentarz odautorski" i "Mój drogi świecie" - Autor:

 

Łukasz Jasiński (czerwiec 2005)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Ależ jesteś złośliwa... Zgodnie z Konstytucją III RP: lokale socjalne przysługują samotnym matkom, osobom w podeszłym wieku i niepełnosprawnym - umowę najmu mam na pięć lat i każdy ruch administracji będzie świadczył na niekorzyść - administracji, wiem, że chciałabyś, abym wynajmował mieszkanie na wolnym rynku - dawał zarobić innym, inaczej: wtedy de facto nie mieszkałbym tam - musiałbym pracować, robić opłaty - dawać się okradać i musiałbym pracować, pracować i pracować, byłbym niewolnikiem: na wolnym rynku nie dają umowy najmu jako zabezpieczenie - znam to wszystko z autopsji, dodam: nigdy nie wracam i nie wchodzę tam - gdzie mnie bezpodstawnie wyrzucono i nie chcą mnie, moją sprawą będzie się zajmowała mama - dam mamie upoważnienie, reszta mnie nie interesuje, po prostu: nie masz żadnego doświadczenia i żyjesz w nierealnym świecie, mówiłem już: kilka lat temu zostałem bezprawnie wyrzucony na warszawską kostkę brukową przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, nomen omen: nie wolno wyrzucać samotnych matek, osób w podeszłym wieku i niepełnosprawnych - władze publiczne mają obowiązek udzielać pomocy i nie zrozumiesz tego co to znaczy - jesteś po prostu głupim, nieodpowiedzialnym i naiwnym dzieckiem i tyle na temat.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Są i to bardzo dużo, poza tym: trzeba spełniać określone warunki, dajmy przykład: schroniska są pełne osób z różnych stron Polski, dlatego: oni nie otrzymują lokali socjalnych w Warszawie - muszą wrócić do własnego miasta i tam złożyć wniosek, natomiast: ja - urodziłem się na Górnym Mokotowie i całe życie mieszkałem na Czerniakowskiej, dlatego też: otrzymałem mieszkanie na Dolnym Mokotowie.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Dokładnie: na świat przyszedłem na Józefa Madalińskiego - Górny Mokotów - tam jest szpital położniczy, dodam: jeśli mama będzie chciała, to: może mama iść w moim imieniu do Opieki Pomocy Społecznej i złożyć wniosek i niech mama zapłaci ten cudzy dług złodziejom, oczywiście: jeśli pomogą, a resztę pieniędzy niech mama sobie weźmie - nie chcę żadnych pieniędzy z Opieki Pomocy Społecznej - tak mamie powiedziałem, a czy jestem szczęśliwy? Żaden, ale to żaden człowiek bez względu na płeć - żyjąc w samotności - nie jest szczęśliwy, szczęśliwy będę wtedy, kiedy jakaś dziewczyna zamieszka ze mną na moich warunkach (patrz: esej "Warunki") i będzie ze mną uprawiała trzy razy dziennie seks - oralny, analny i witalny, nigdy nie wolno planować ciąży - po prostu trzeba jak najwięcej uprawiać seksu, chciałabyś, aby potem dziecko przyszło na świat sztucznie zaplanowane? W moim mieszkaniu jest miejsce na łóżeczko i zawsze można złożyć wniosek o zmianę mieszkania na dwupokojowe - dziecko też musiałoby mieć swój pokój - prywatne życie, jasne: w moim przypadku dziewczyna musi być taka jak ty - słysząca, niby kto będzie wstawał w nocy do płaczącego dziecka? Zapewniam: jestem płodny, zdrowy genetycznie i dziecko przyjdzie na świat jako osoba słyszącą, a teraz będę oglądał kolejne odcinku "Wojenne dziewczyny" - serię czwartą na TVP VOD z polskimi napisami, jak widzisz: ten serial oglądam już pół roku - po prostu nie miałem czasu, aby wszystko od razu obejrzeć...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Nie, robisz to w sposób wyjątkowo złośliwy na rozkaz czarnej mafii - kościoła - jako element wyjątkowo destrukcyjny, po prostu: mam już 42 lata, tak: jestem energetyczny, aktywny i lubię korzystać z życia, a ty się zachowujesz jakbyś była panną lekkich obyczajów, lepiej sama to zrób: masz mieszkanie i kasę, więc: co zrobiłabyś - to samo co ja - zostałbyś w mieszkaniu, aby mieć ciepło, przyjemność, wolność, jedzenie, seks, taniec, przecież o tobie nic nie wiem, jednak: wiem - nie jesteś samodzielna i decyzje podejmujesz pod wpływem innych ludzi: za pośrednictwem przyjaciół dzięki rozmowom przez telefon, na przykład: z burdel matką - bo to one rządzą dziwkami lub po prostu jesteś na haku i otrzymujesz służbowe polecenia na szantażu.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

I nie wykorzystuj moich argumentów przeciwko mnie, jeśli chcesz do mnie przyjechać i uprawiać seks, proszę bardzo: nie biorę żadnych pieniędzy, a ty: ble, ple i ble - tylko tyle potrafisz, jeśli chodzi o mnie: to z tego serialu - z każdą wojenną dziewczyną uprawniałbym seks: z warszawianką, szlachcianką i Polką żydowskiego pochodzenia, jeśli chodzi o małżeństwo, to: któraś z nich musiałaby mnie poprosić o rękę, nie może być tak, aby to ciągle my, mężczyźni, ciągle robili to - czego chcą dziewczyny, zauważ jedną rzecz: najgłośniej krzyczą o złodziejstwie - złodzieje, a teraz co? Miałem święty spokój, aż tu nagle - doszło do mnie - co zrobili w Holandii z piłkarzami Legii holenderscy ochroniarze, to jest to samo: jak u złodziejów - najgłośniej o tolerancji krzyczą ci, którzy nie mają tolerancji, sprawdź: kto jest ministrem bezpieczeństwa w Holandii - baba.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Wiem o tym, kiedyś byłem bardzo bogaty i wszystko miałem, wiesz, co jest najgorsze u ludzi? Hipokryzja, fałsz, pragnienie bycia sławnym, kariera, intrygi, lawirowanie pomiędzy tymi, którzy więcej płacą, dlatego teraz niczego nie chcę, wiesz, że tutaj reklamują Konfederację za twoje i moje podatki, tymczasem: sprawdź - skąd oni mają na życie, skąd? Otóż to: tylko nieudacznicy pchają się do sejmu - bliżej mi jest do Rejtana aniżeli do smrodów w sejmie, jest coś takiego w ludziach - uzależnienie i dalej już nie potrafią wyjść z tego, ludzie tacy jak ja - potrafią przystosować się w każdych warunkach do życia - do każdych warunków życia, a ty: nie potrafisz - dążysz do jednego celu - bogactwa, władzy i decydowania o życiu innych ludzi, wiesz może, ilu aktorów w schronisku na Żytniej widziałem? Alkoholizm, narkomania, lekarstwa - samoponiżenie, obrzydliwość - zwyczajne kurestwo i to ciebie też dotyczy, zamiast mi dać święty spokój, to: co robisz, powiedz - co robisz - nie dajesz mi spać, denerwujesz mnie, prowokujesz - dlaczego to robisz? 

 

Ostatnio reklamują na Onecie serial, który ma być w grudniu pod tytułem: "Szlachta nie pracuje", przeciwnie: szlachta zawsze pracowała - to osoby głuche bez pochodzenia szlacheckiego od początku żyjące cudzym kosztem - agresywne, prowokujące i machające łapami jak małpy, a Onet - to niemiecka firma - tak właśnie są wykorzystywani osoby niepełnosprawne - umysłowo chore, dlatego też: zgłosiłem to jako "treść nawiązująca do przemocy i nienawiści".

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

I już lepiej, wypiłem trzy kieliszki Żubrówki, oczywiście: wiem o tym, że jest wojna w Izraelu i na to liczysz, abym się wypowiedział? Dobra, pozabijałbym wszystkich, którzy zabijają cywilów - nie jestem mięsem armatnim, podobnie jest to w Powstaniu Warszawskim, ci, którzy, nie mają żadnego doświadczenia - gówno wiedzą, nigdy w życiu nie wolno się poddawać, poczekaj...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Mieszkam na Konduktorskiej i czasami wychodzę na spacer, otóż to: zawsze wychodzę w jakimś celu, a ty: wychodzisz sobie na spacer i nie wiadomo po co - wzruszasz ramionami, jakbyś coś chciała, dobra, idę sobie parkiem i nagle spadło na mnie pióro, a pióro spadające z nieba - to Anioł i te pióro to sygnał, wziąłem te pióro i włożyłem do kwiatów na tablicy przy Sobieskiego - niedaleko Belwederskiej i teraz zgadnij, kiedy to było? Pomyśl, do cholery jasnej, myślenie polega na tym, przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, a ty, kurwa, tu i teraz - bez przemyślenia, planowania i udawanie:

 

- Nie wiem o co chodzi?

 

Prawda? Tak jest wygodnie?

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Wiesz co? Spójrz na historię Polski i pokaż mi - dowody - kiedy polscy żołnierze zabijali cywilów, nie, kochanie, nie - wojny istniały od początku świata i będą istniały, problem jest w tym: przegrani zawsze będą jęczeć o prześladowaniu, męczeństwie i jakiejś tam świętości - Izraelczycy i Palestyńczycy, także: Rosjanie, Niemcy, Serbowie, Chorwaci, Ukraińcy i Białorusini - to bydło bez honoru, obejrzyj sobie film w odcinkach: "Historia Słowian" (wiem, że nie czytasz książek) i zauważ jak potrafią walczyć Lechici - podczas Reakcji Słowiańskiej i buntu Pomorzan, nawet Historia nie udowodniła, że oni mordowali, gwałcili i kradli, przeciwnie: to wy to robicie, macie coś na sumieniu i to bardzo was boli, boli i boli, potem: obrażacie Słowian - ludzie pierwotni, tak?

 

Łukasz Jasiński

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

A u mnie jest w Warszawie jest pełno braci Ukraińców i nie chcą wracać do tych nazistów - niemieckich - śmieci, zauważ jedną rzecz: wypiłem blisko 20 trzy czwarte Żubrówek i dlaczego jeszcze nie umarłem? Naprawdę, kochanie, od tego można umrzeć, czasami wam na złość próbuję się przystosować do waszego poziomu intelektualnego i co? Nikt nie rozumie mojego języka, otóż to: przeczytaj to i wyciągnij logiczne wnioski, musisz o tym wiedzieć: moje książki - perełki - były piękne, czyste - miały twarde okładki - nie było tam żadnego robactwa, dopiero jak moja siostra - Agnieszka - zaczęła kupować "Gazetę Wyborczą", tanio - bo tam były książki - wszystko zaczęła przynosić - razem ze książkami: prusaki, pluskwy i wszy i wrzeszczeć o tolerancji.

 

Samoedukacja

 

          Skradziony księgozbiór pogańskiego racjonalisty: Stanisław Orzełowski - "Historia rodu Jasińskich", Adam Zamojski - "Opowieść o dziejach niezwykłego narodu", Henryk Pająk - "Nowotwory Watykanu", "Ponura prawda o Piłsudskim", "Rosja we krwi i nafcie", "Piąty rozbiór Polski", "Dyktatura nietykalnych", Jan Legowicz - "Zarys historii filozofii", Waldemar Łysiak - "Cena", "Talleyrand", "Asfaltowy saloon", "Moja wyobraźnia", "Cesarski poker", "Lider", "Statek", "Kielich", "Czwórka", "Karawana literatury", "Kolebka", "Satynowy magik", "Flet z mandragory", "Najgorszy", Daniel Beauvais - "Trójkąt ukraiński", Jerzy Besala - "Tajemnice historii Polski", Filipe Armesto - "Cywilizacje", Edward Kołodziej - "Zarys dziejów Archiwum Akt Nowych", Alain Decaux - "Sekrety historii", Janusz Tazbir - "Polska przedmurzem Europy", "Protokoły mędrców Syjonu", "Zarys historii Polski", Zbigniew Herbert - "Utwory rozproszone", "Osiemdziesiąt dziewięć wierszy", "Barbarzyńca w ogrodzie", Jakub Czarnowski - "Kraków i Lwów w pocztówkach", Robert Bielecki - "Wielka Armia", Tamara Lewińska - "Złota księga miasta Warszawy", Antoni Czubiński - "Historia Polski dwudziestego wieku", Elżbieta Cherezińska - "Legion", Tadeusz Kisielewski - "Zdrajcy", Aleksander Krawczuk - "Polska za Nerona", Zbigniew Wendland - "Historia filozofii", Colm Tobin - "Mistrz", Władimir Abarinow - "Oprawcy z Katynia", Marek Barański - "Historia Polski średniowiecznej", Bartosz Awianowicz - "Sentencje i chreje greckie", Wiesław Szymański - "Uroki dworku", Władysław Szlengel - "Poeta nieznany", Zygmunt Krasiński - "Nie boska komedia", Andrzej Nowak - "Od Polski do post polityki", Sergiusz Piasecki - "Bogom nocy równi", "Zapiski oficera Armii Czerwonej", Renao Allegri - "Cuda ojca Pio", Cyprian Norwid - "Poezje", Jerzy Michalski - "Sarmacki republikanizm w oczach francuza", Jan Dobraczyński - "Najeźdźcy", Marek Stępień - "Kodeks Hammurabiego", Krzysztof Baczyński - "Utwory wybrane", Jan Twardowski - "Wiersze z szuflady", Jerzy Topolski - "Historia Polski", Franco Coumo - "Wielkie proroctwa", Adam Mickiewicz - "Pan Tadeusz", Jill Gregory - "Księga imion", Henryk Sienkiewicz - "Quo Vadis", Nex Arnor - "Całun turyński jest prawdziwy", Friedrich Nietzsche - "To rzekł Zachariasz", Józef Bałutewicz - "Wybór myśli i aforyzmów", Jose Sermago - "Miasto ślepców", Gall Anonim - "Kronika Polska", Jan Lechoń - "W mym sercu jak w bursztynie", Marian Zacharski - "Wbrew regułom", Michał Tymiński - "Historia Polski", Jane Bulster - "Zwierzęta wypoczywają", Juliusz Gromulski - "Warszawa", Ewa Wielańska - "Zamki i pałace", Paweł Loroch - "Warszawa w obiektywie" i "Poczet królów i książąt polskich", "Rozbiórka", "Skarby najbardziej niezwykłych miejsc na świecie", "Warszawa", "Cuda świata", "Atlas Polski", "Powszechna Encyklopedia Popularna", "Tysiąc lat pięknych dziejów", "Wielki słownik języka polskiego", "Tysiąc cudów architektury", "Poland", "Religie świata", "Atlas historii Polski", "Ballada o okaleczonym mieście", "Sto cudów architektury w Polsce", "Europa", "Historia architektury", "Polska", "Tablice historyczne", "Tablice geograficzne", "Polska w starej fotografii", "Warszawa w starej fotografii", "Antologia poezji polskiej", "Konstytucje Rzeczypospolitej Polskiej", "Słownik filozofii", "Polska poetów i malarzy", "Biblia humanisty" i "Polska to jest wielka rzecz!"

 

Łukasz Jasiński (2019)

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • []

      Postarzały mężczyzna zaczął opowiadać. 

      — Jeśli Państwo pozwolą, to chciałbym podzielić się historią pewnego człowieka, który trafił do Piekła.

      Rozejrzał się powoli.

      — Piekło może być podobne do miejsca, w którym właśnie się znajdujemy. Podobne — zaledwie. Tam, każda postać nosiła maskę.

      Zapadła cisza.

      []

      Ciemność przylegała do skóry.
      Okowy były brudne i oślizgłe.
      Chłód stali palił boleśnie.
      Było gorąco, a potem zimno.
      Diabły siedziały dalej. Nie zwracały na niego uwagi. Grały w karty.

      []

      — Zaczynam być ciekawa.

      — Oszukiwali?

      Śmiech przeciął ciszę.

      []

      — Witamy, chłopczyku.

      — To i tak stosunkowo wysoki tytuł.
      Czyżby pojawiła się pokusa na mały zakład?

      Głos był wszędzie.

      — Twój widok.

      Mlasnął z niesmakiem.

      — Stawiam wszystko, że nie masz nam nic do zaoferowania. Ciało… daruj. Mamy wyższe ambicje.

      Ktoś splunął w jego kierunku, a ślina spłynęła mu po twarzy.


      — Cóż mógłby nam zaproponować?

      — Ja… 

      Wyszeptał z trudem.

      — Ty. Rzecz jasna, że ty, czyli niczyj.

      — Bezpański.

      — Bezpański… ładnie powiedziane.

      — Trafnie, przede wszystkim.

      Uderzył talią o stół.

      []

      — Zaraz, zaraz. Skąd wiadomo, kto kim był?

      — Za chwi… 

      — Czego chciały Diabły?

      Barman przeciął odpowiedź.

      []

      Ból stępiał. Kontury gęstniały. W ustach pojawił się niesmak. 

      — Mości Panowie, czas na pierwszą rundę. To będzie przyjemność.

      Diabeł ściągnął cylinder i ukłonił się.
      Pozostali gracze przesunęli żetony. Jego stos nie zmniejszył się.

      — Ryzykować czy nie ryzykować?

      — Ryzykować? — odezwał się środkowy.

      — Państwo gotowi? Poprosimy o karty.

      Krupier klasnął, a talia zaczęła tasować się sama.

      — Panowie. Bez tradycji?

      Odezwał się Elegancki. Lekko uniósł dłonie.
      Wstał spokojnie. Wskazał na bar. Zatoczył w powietrzu krąg.
      Pusta butelka rozbiła się mężczyźnie na głowie. Na chwilę poczuł ulgę. 

      — Tradycji stała się zadość.

      — Powiem.

      Wykrztusił mężczyzna.

      — Powiem.

      Ryknęli wszyscy. Elegancki zawył jak wilk.
      Środkowy tylko parsknął i splótł dłonie. Czekał.
      Zrobiło się goręcej, a potem zimniej.

      — Bardzo chętnie wysłuchamy tej historii… 

      — może…

      — …miłosnej?

      Elegancki zawył jeszcze głośniej. Krupier strącił cylindrem stos żetonów. Rozsypały się po stole.
      Powietrze reagowało na ich głos.

      — Bo ja…

      — Bo ty.

      — Cisza!

      Powietrze zatrzasnęło się.

      — Jestem tchórzem.

      []

      — Nieźle. Ciekawe, że głos potrafi zrobić więcej niż słowa.

      Dziewczyna zmarszczyła brwi.

      — A dlaczego w Piekle miałoby zabraknąć barmana?

      Barman uśmiechnął się. Nie zauważył, że przestał wycierać szkło.

      — Nie musiało.


      []

      Mężczyzna podniósł głowę.

      — Panowie pozwolą.

      Pierwsza z kart pojawiła się na stole. Diabły milczały w bezruchu.

      — Poznałem ją wtedy, gdy nie powinienem był się odwracać.
      Na początku tylko na siebie patrzyliśmy. Za długo.

      Zatrzymał się. W gardle zacisnął się żelazny uścisk. Wziął głęboki oddech.
      Środkowy głaskał maskę.

      — Widywaliśmy się częściej. Zbieraliśmy kwiaty.

      Elegancki z trudem powstrzymał chichot.

      — Spacery dłużyły się, rozmowy przeciągały. Dłonie znajdowały się same.

      Środkowy chrząknął. Gorycz zalała mężczyznę. Coś truło go od środka. Płakał, ale kontynuował.

      — Myślałem, że wszystko ułoży się samo.

      Szlochał dalej. Musiał to powiedzieć.

      — Miałem powiedzieć jej coś ważnego… Długo na mnie patrzyła.

      Na stole pojawiła się kolejna z kart.

      — Dosyć — uciął Środkowy.

      Głowa opadła w dół. Nie skończył.

      []

      Gdy mężczyzna skończył mówić, ktoś upuścił szklankę.

      — Cholera. Teraz?

      Barman porwał zmiotkę i szufelkę.

      Starszy siedział z zaciśniętymi ustami.
      Młodszy kręcił guzikiem koszuli.
      Dziewczyna oparła głowę na dłoniach.
      W barze zrobiło się cieplej.

      — Co było dalej?

      Młodszy podniósł gwałtownie głowę.

      — To nie koniec, prawda?

      — Nie… nie koniec.

      []  

      Gdy otworzył oczy, przy stole trwała zażarta dyskusja.

      — Panowie. No to jak będzie? Mam jasność.

      Zaśmiał się krótko. Przesunął na środek stołu kilka żetonów. Rozparł się wygodnie.

      — Twój ruch.

      Skinął na Krupiera. Ten wyciągnął kieszonkowy zegarek i zerknął.

      — Skąd ten pośpiech? Dojrzałe decyzje wymagają czasu.

      Kiwnął głową w stronę mężczyzny. Coś ścisnęło go. Lód stali wbijał się w skórę.

      — Przede wszystkim, skąd nagła skłonność do ryzyka?

      Środkowy spojrzał na Eleganckiego. Ten pochylił się delikatnie i poprawił mankiet. Nie odpowiedział.

      Krupier przeliczył żetony. Pstryknął palcami. Był przy mężczyźnie.

      — To ty za to zapłacisz. Tak czy inaczej.

      Serce uderzyło gwałtownie. Pstryk — znów siedział przy stole.

      — Sprawdzę.

      Wskazał na pulę. Żetony zawisły w powietrzu. Wyrównał stawkę.

      — Pas.

      Środkowy rzucił kartami. Splótł dłonie przed sobą.

      — Skoro pas, to pas.

      Cisza.

      — Jak pas to pas! — wrzasnął Elegancki.

      Wstał gwałtownie. W następnej chwili trzymał w dłoni pasek. Powietrze drgało z gorąca. Mężczyzna zdążył tylko zamknąć oczy.

      Leżał na ziemi. Skulił się.

      — Nie powiedziałem jej.

      []

      Siedział sam w długim tunelu. Migotało rubinowe światło.
      Zimno wchodziło pod skórę.
      Krople wody spadały głośno. Zbyt głośno. 

      []

      Diabły rozkoszowały się oceną.
      Maski leżały na stole.

      — Panowie. Z pewnością tchórz, ale jest jeszcze jeden ważny element. Naiwność.

      Zadarł głowę Krupier i przymknął oczy.

      — Zakończy się fatalnie — to więcej niż oczywiste.

      Elegancki Diabeł ziewnął i zapalił cygaro. Rzucił nogi na stół.

      — Moje zwycięstwo w pierwszej rundzie było… nieuniknione. 

      — Sądzę, że wystarczy odrobina stosownej motywacji… i skromna łapówka.

      Krupier uśmiechnął się.

      — Nie za duża. Są też inni, a jak dobrze wiemy… trzeba się dzielić.

      Zatarł przed sobą dłonie. Śmiech był krótki.

      [] 

      Z daleka usłyszał kroki. Powolne. Pewne.
      Przez chwilę pomyślał, że to…

      Cylinder nie pozostawiał wątpliwości. 
      Diabeł jednak ściągnął go i wziął pod ramię.

      Zrobiło się cieplej. Światło przestało migotać.

      — Nie cierpię tego prostaka. Klnę każdą chwilę w jego towarzystwie.

      Prychnął. Mężczyzna drżał.

      Diabeł kucnął. Zaczął przecierać jego dłonie. Pachniał wanilią.

      — Hierarchia jest wszędzie. Ja też jestem na dnie. Delikatność źle się tu kończy.

      Podciągnął rękaw.
      Na przedramieniu biegły cienkie, poprzeczne blizny. Jedna przy drugiej.
      Opuścił rękaw.

      — Wybacz… tę tkliwość. Nie po to tu jestem. Pozwolisz?

      Klęknął. Odłożył cylinder.
      Położył dłoń na łańcuchu — metal rozpłynął się bez dźwięku.

      Dotknął jego nadgarstków. Oddech mężczyzny wyrównał się.
      Ramiona opadły.

      — Dlaczego?

      — Nawet my potrafimy mieć nadzieję.

      Jego oczy błysnęły.

      — Ty też?

      — Bystry i zawzięty. Wiedziałem, że to nie koniec.

      — To nie koniec.

      — Pomóżmy sobie.

      Odczuł ciepło słów na skórze.

      — Czego chcesz?

      Diabeł uniósł głowę.
      Patrzył długo.
      Nie odezwał się.

      []

      Starszy wstał. Krzesło zgrzytnęło o podłogę.

      — Przepraszam. Potrzeba.

      Odszedł szybkim krokiem. Oblał twarz zimną wodą. Nie spojrzał w lustro.

      Wrócił.

      Barman wyraźnie się ożywił. Sięgnął pod ladę i wyciągnął butelkę.

      — Szkocka. Rocznik sześćdziesiąty siódmy. Rzadko się zdarza.

      Nalał wszystkim. Sobie również — lecz swoją szklankę wsunął pod ladę.

      — Za historię.

      []

      Siedział przy barze. Bar zmienił się, lśnił. 

      Mężczyzna miał ochotę dotknąć blatu. Widział i słyszał wyraźnie.

      — Panowie, czas najwyższy. Stawki poproszę. Zaczynamy drugą rundę.

      Diabeł ukłonił się. Gracze dostali karty.

      — To obelga. Psy przy stole.

      Syknął elegancki. Pozostali zaśmiali się krótko.

      — Mam nadzieję, że będzie ostrzej.

      — Oby.

      Złożył dłonie środkowy. Spojrzał na Krupiera.
      Odetchnął wolno. Płomienie świec cofnęły się wraz z wydechem.

      — Czekamy… z niecierpliwością.

      Zimny głos przytłumił światło. Na stole pojawiła się karta.

      — Mam mówić dalej?

      Pstryk. Przed mężczyzną pojawiła się szklanka. Zapach dotarł natychmiast.

      Wanilia.

      []

      Barman szybko chwycił szklankę i powąchał zawartość.
      Młodszy mężczyzna i dziewczyna spojrzeli na niego pytająco.
      Uśmiechnęli się pod nosem.

      — Nie…

      Rozejrzał się nerwowo. Zarumienił się.

      []

      — Okłamywaliśmy się od początku. Pięknymi słowami przykrywaliśmy ból. 

      Ktoś pociągnął nosem. Zapach uderzył w nozdrza.

      —  Tylko dla siebie. Godziny. Dni. Bez początku i końca.

      — Czyli nie pożądanie… tylko konsumpcja.

      Wycedził elegancki Diabeł i wstał.
      Chwycił wieszak i przycisnął do siebie.
      Otwartą dłonią przeciągnął od pasa w górę.
      Wciągnął powietrze zbyt wolno, zbyt głęboko.
      Jego kształt falował.
      Czas zastygł.
      Środkowy obrócił wolno maskę. Elegancki wrócił na miejsce.

      — Muszę przyznać… — zebrał się w sobie mężczyzna.

      — …że to było miłe?

      — Tylko na chwilę.

      Na stole pojawiła się karta.

      Diabeł wskazał palcem w górę. Światło świec zgasło.
      Zrobiło się zimniej.
      Krótkie dmuchnięcie. Świece znów zapłonęły.
      Wszystkie żetony środkowego znalazły się na środku stołu.

      — Va banque. 

      Obrócił głowę na obie strony. Diabły powolnie odłożyły karty.

      — To nie koniec historii?

      Mężczyzna zadygotał na dźwięk zimnego głosu.
      W gardle pojawiła się suchość.
      Oddech urwał się w pół taktu. Zamarł.
      Miał wielką ochotę wypić zawartość szklanki… 
      Nie zrobił tego.

      — Nie uniosłem jej żaru — zrobili to za mnie.

      [] 

      Starszy długo i ślepo patrzył w jeden punkt. 

      — Domyślam się, że nie chcielibyśmy wchodzić w szczegóły?

      Młodszy potarł brodę.

      — Lepiej nie.

      — Nie napił się ze szklanki?

      — On nie, ale ja chętnie to zrobię.

      Zrobiło się późno. 

      []

      — Moja kolej.

      Oczy Diabła zapłonęły. Ledwie poruszył dłonią.
      Zanim zrozumiał, leżał na ziemi. Coś zacisnęło się na jego karku.

      Diabeł zapalił cygaro. Drugi koniec trzymał w ręku.

      — Chodź… przejdziemy się.

      Ruszył w ciemność, ciągnąc go za sobą.

      []

      Do baru weszły dwie, roześmiane dziewczyny.

      — Zamknięte!

      Krzyk padł, zanim drzwi zdążyły się domknąć.

      — Ale przecież…

      Dziewczyny spojrzały po sobie. Żachnęły. Obróciły się na pięcie i wyszły.

      []

      Znajdował się teraz na peronie.
      Związany i niemy. 
      Mógł jedynie obserwować.
      Ciężar osiadł w piersi.
      Diabeł siedział rozparty, z ręką na oparciu ławki.
      Oddzielały ich tory.

      — Od początku wiedziałem, że to obelga. Psy przy stole?

      Warknął, kręcąc przy tym głową.

      — Klasyka. Nieśmiertelna.

      Zawył głośno.

      Na peronie zaczęli pojawiać się ludzie. Zajęci zwykłymi sprawami. Dzieci biegały. Dorośli sprawdzali zegarki.
      Nagle z jednej strony peronu wyszła para.
      Mężczyzny nie rozpoznał.
      Ją — od razu.

      Szarpnął się, ale liny tylko zacisnęły się mocniej. Diabeł zaczął czytać gazetę. 
      Szli blisko, trzymając się za ręce.
      Szeptali sobie do ucha.
      W pewnym momencie wskazała w jego stronę — na zegar nad nim.
      Pożegnali się, gdy nadjechał pociąg.
      Ona wsiadła. 

      W tej samej chwili z drugich drzwi wysiadła inna. 
      Czekający na nią mężczyzna wyrzucił ręce w górę i podbiegł do niej. Uścisnęli się.
      Trzymali się teraz za dłonie, a on zabrał jej bagaż.
      Odeszli w drugą stronę.

      — Podziwiam, jak regularnie kursują tutaj pociągi.

      Odezwał się w końcu Diabeł.

      Kolejna para. Kolejny pociąg.

      []

      — Panowie! Wielki finał! Czas na ostatnią rundę.
      Pytanie, które mam śmiałość postawić, jest proste…
      Czy psy zaczną w końcu szczekać?

      Mężczyzna nie zareagował. Był wyczerpany. W głowie wciąż słyszał dźwięk pociągu. Wciąż widział sylwetki kolejnych osób.
      Diabły przesunęły kilka żetonów na środek stołu.

      — Tradycyjnie poprosiłbym o stawkę na wejście i…

      — Pas.

      — Ja również.

      Kart nie rozdano.

      Siedział na krześle. Oddech przyspieszył.

      — Tym razem, łatwo nie będzie.

      Zimny głos uderzył go.
      Środkowy Diabeł machnął dłonią. Zostali sami.
      Ściągnął maskę i położył ją obok. Mężczyzna nie potrafił go ujrzeć.
      Brakowało mu tchu.
      Pstryk.
      Mężczyzna siedział teraz przed lustrem. 
      Było zakurzone.
      Milczało.

      []

       


        

       

       

       

        

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...