Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

                                          - dla Belli 

 

   - Mmm... - w pewnej chwili kolejnego dnia, spędzanego przez Bellę, Mila i Kruszynkę w większości na przyległych do Hogwartu łąkach - ostatnia z wymienionych osób rozejrzała się powoli wokół, a potem spojrzała na niebo - czas chyba zmienić skrzydełka na skrzydła.

   - Zmienić skrzydełka na skrzydła? - zapytała odruchowo osoba wymieniona powyżej jako druga.

   Bella tylko popatrzyła na męża. Z miłością w oczach i ze znaczącym uśmiechem na ustach. Odwzajemnił spojrzenie, rozumiejąc. Uśmiechnął się miłośnie. 

   - Ach tak - uśmiechnął się do Kruszynki, chociaż kruszynką była już jakby mniej. Urosła w ciągu tego tygodnia, a jej spojrzenie coraz częściej bywało zamyślone. Przy czym, z drugiej strony, bawiła się i śmiała równie radośnie, jak przedtem. 

   - Z anieliczki staje się aniołka - pomyślał Mil. - Niedawno przyszła na ten świat, a wkrótce zacznie wyglądać jak nastolatka. Mało ma z dzieciństwa... 

   - Meu querido - powiedziała doń żona, ucałowawszy go czule. - Nie ma czym się martwić. Taka jest natura naszego crianca, dziecka.  Tak się rozwija, to naturalny bieg rzeczy... Wiem, w sposób oczywisty porównujesz jej rozwój z rośnięciem innych dzieci. Ale nie tędy droga

   Mil uśmiechnął się z zakłopotaniem. 

   - Ojcem aniołki jeszcze nie byłem - zaczął powoli. - To pierwszy raz. 

   - Ani ja mamą - odrzekła Bella. - Ani aniołki, ani w tym wymiarze. W każdym razie nie z tobą - dodala wiedząc, że Mil przyjmie to bez emocji. 

   - Wiem, że ci zawiniłem... - zrobił kolejną zakłopotaną minę. - Przepraszam. 

   - Ah, meu amado - ucałowała go Bella. - Przecież ci wybaczyłam. Meu erro, mój błąd. Niepotrzebnie ci przypomniałam... 

   By odejść myślami od przeszłości i nieradosnych uczuć, Mil zawrócił do słów i zamiaru ich dziecka. 

   - To jak to się odbędzie, Kruszynko? - uśmiechnął się niej, uścisnąwszy uprzednio dłoń żony. 

   - Tatku, to będzie tak - Kruszynka również się uśmiechnęła, po czym lekko wzruszyła ramionami. Motyle skrzydełka, widoczne dotąd na wysokości jej szyi, znikły nagle, opadając na trawę. Po chwili uniosły się jakby same z siebie, a właściwie nie jakby, powietrze pozostawało wszakże nieruchome. Poruszały się swobodnie, według bliżej nieokreślonej trajektorii, po czym zaczęły migotać, zwolna znikając. 

   Bella popatrzyła na męża, trochę smutno. 

   - Szkoda... - rzekła cicho - chciałam zachować je na pamiątkę... 

   - Och mamusiu, czemu od razu nie mówiłaś? - zawołała Kruszynka. Pstryknęła paluszkami prawej dłoni. Motyle skrzydełka, które już zdążyły zniknąć, znów się pojawiły. Krok przed Bellą, która wyciągnęła ręce i uchwyciła je ostrożnie. 

   - Proszę, mamusiu - uśmiechnęła się. 

   - Dziękuję ci, kochanie - zarumieniona Bella dodała uśmiech do podziękowań. 

   - Córeczko, a ciąg dalszy? - zapytał po dłuższej chwili Mil, nacieszywszy się widokiem. 

   - Zaczekałam z nimi specjalnie - odpowiedziała, dobrze wiedząc, że Mil ma na myśli klasyczne anielskie skrzydła. 

   - Już, tatku - poruszyła najpierw prawym, a w chwilę później lewym ramieniem. 

   Bella z Milem znów spojrzeli po sobie, nic mówiąc. Po raz następny w czasie ostatnich dni... 

Cdn.

 

   Voorhout, 23. Maja 2023

 

 

 

 

Edytowane przez Corleone 11 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Internet jest znakomitym podłożem dla wszelkiego rodzaju narcyzów, na którym mogą sobie wysoko rosnąć i rozkwitać, naważeni lajkami i podlewani zachwytami. Ale to nie o nas rzecz jasna. To tamci, ONI. My jesteśmy ci dobrzy i zdrowi.   Dziękuję za trafny komentarz i serduszko.
    • gdy związek bez miłości rozwiązać najszybciej bo łoże ma zjednoczyć scalić to co bliskie :))
    • @Rafael Marius Jak zwykle dałeś czadu tym swoim harmonijnym ładnopisaniem :)) no i ładnozdjęciowaniem :)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Patrząc z punktu widzenia badań naukowych to faktycznie ludzie dobierają się w kluczu zbliżonego poziomu inteligencji, talentów i zainteresowań. A jak się pragnie spotkać kogoś z żyłką literata, w realu może to przypominać szukanie igły w stogu siana. Ze znalezieniem stogu też mógłby być dzisiaj problem.   Wiersz głównie o młodych i coraz starszych. W pokoleniu 30latków  wychowanych na grach też ludzi nie odrywających oczu od ekranu nie brakuje. Praca przy komputerze, a po godzinach rozrywka też.   A z drugiej strony tęsknią za czymś jeszcze... czego im ekran nie da. U mnie w bloku prawie same singielki mieszkają. Pal licho jeśli to są wdowy w podeszłym wieku, ale samotne kobiety z przedziału 20-35 to już woła o pomstę do nieba.   Znalezienie partnera jawi im się jako coś prawie niemożliwego. Coś co było tak proste w moim pokoleniu teraz stało się górą lodową nie do zdobycia.   Dziękuję za komentarz i serduszko.
    • Wśród starych murów, pomiędzy betonowymi słupami zarośniętymi trawą gdzie nikt już nie przechodzi zatrzymałem się ledwo oddech łapiąc, słaby, spoglądając w przyszłość przed czarną metalową bramą; wyniesiona nad gwiazdy, na powłokę wszechświata, na białym kostkowanym marmurze, ustawiła się przede mną. Wykonałem więc kroków kilka, by stawiając nago stopę wśród ubranych w biel, przechadzać się, godność moją w uznaniu dzierżąc.   Berło w lewej mojej dłoni, korona w prawej, ja klucze uczyniłem ja klucze rozdać mogę według mojego uznania; ślusarzem życia i śmierci będąc, zasiadającym na tronie wieczności, wśród pięciu świateł jaśniejąc, ich światłu nadaję blask.   Nie możesz tej podróży ze mną przejść, nie możesz jej zacząć, bowiem powrót był drogą krzyżową, a ukojenie - śmiercią konającego.   Judasz zginął.      
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...