Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Zemsta

Wiecie jak to jest codziennie budzić się i słyszeć płacz ludzi? Doświadczam tego przez 18 lat swojego życia. Mam na imię Miorii i mieszkam z mamą w mieszkaniu znajdującym się w szpitalu ogólnym w Seoolu Tak wiem, że to Japońskie imię, ale mojej mamie właśnie takie się podobało. Jest ona właścicielką tego szpitala. Wiele lat spędziła na nauce, by móc zrealizować swoje marzenie. Ja niestety nie jestem taka ambitna. Nie lubię spędzać dużo czasu na nauce, chociaż wiem, że wykształcenie jest bardzo ważne. Ale wróćmy do mojej poprzedniej wypowiedzi. Jak wspominałam wcześniej zaczynanie dnia wraz z odgłosem ludzkiego płaczu to dla mnie codzienność. Nie wszystkich pacjentów da się uratować. Nie jest to wina lekarzy, po prostu to zły los. Jednak jeden przypadek był wyjątkiem. To człowiek zawinił i spowodował śmierć 8-letniej dziewczynki. Pewnego, ciepłego, letniego dnia miała odbyć mogłoby się wydawać dość prosta operacja usunięcia nerki. Dziewczynka była już na sali operacyjnej i czuwał nad nią anestezjolog. Gdy tylko podał jej lek, który miał sprawić, że zaśnie jej serce przestało bić. Pomimo wysiłków lekarzy nie udało się przywrócić jego pracy. Mała Lo mająca przed sobą całe życie stała się aniołem. Podczas dochodzenia wyjaśniającego tak nagłą śmierć okazało się, że dawka leku podanego przez anestezjologa została 5-krotnie przekroczona. Przyznał się on, że zrobił on to specjalnie. Chciał zemścić się na matce dziewczynki za to, że kilka lat temu w wypadku samochodowym z jej udziałem zginęła jego siostra. Był przekonany, że to ona spowodowała ten wypadek. Ślady były niejednoznacznie i nie udało się ustalić sprawy zdarzenia. Sprawę umorzono ze względu na niewystarczającą ilość dowodów. Jenak dla niego sprawa była jasna. Chciał sprawić, że będzie ona cierpiała tak samo jak on.

- Już wiesz jak to jest, gdy tracisz kogoś, kogo kochasz i nie możesz mu pomóc ani się pożegnać?

Krzyknął, gdy policja wyprowadzała go ze szpitala.

- Mamo co teraz będzie? Zapytałam gdy byłyśmy w jej gabinecie. 

- Tego człowieka czeka najprawdopodobniejsza kara dożywotniego pozbawienia wolności, jeżeli badania wykażą, że był świadomy swojego czynu. Nawet nie wiem, jakich słów tu powinnam użyć. Mogę jedynie zapewnić Panią o naszej wielkiej skrusze i zapewnić, że dołożę wszelkich starań, by taka sytuacja nie miała już nigdy miejsca. 

- Podam Państwa do sądu za niezidentyfikowanie personelu przed operacją! Krzyczała coraz bardziej matka dziewczynki. Doskonale rozumiem jej złość. Na domiar złego okazało się, że w całe nie był on anestezjologiem. 

- Droga Pani osoby odpowiedzialne za to haniebne naruszenie zostały już zwolnione. Od jutra w szpitalu pojawią się nowi ochroniarze. Najlepsi z najlepszych. 

- No dobrze i tak nie mam siły chodzić po sądach. Po zakończeniu rozmowy udała się by załatwić wszystkie formalności związane z pogrzebem.

To przyżeczenie mojej mamy miało być początkiem spełnienia się mojego przeznaczenia .

Gdy mieszkasz w szpitalu poznasz tysiące ludzkich historii. Usłyszysz je od poznanego pacjenta lub przez ścianę swojego pokoju. Można by każdą spisać i wydać w postaci książki. Tyle strasznych, ale i pięknych ludzkich przeżyć. Starsi, których opuściła rodzina bądź dzieci będące ofiarami przemocy domowej. Każdy nosi w sercu żal. Lubiłam przysłuchiwać się rozmową dorosłych o tym, jak wyglądał za czasów ich młodości teraz mamy całkiem inne czasy. Cieszyły mnie zabawy z dziećmi na oddziale pediatrycznym. Byłam pełna podziwu dla ich wiecznego optymizmu. Chwilę po tym, jak płakały w gabinecie zabiegowym podczas pobierania krwi z uśmiechem bawiły się w pokoju zabaw. Zawsze przynosiłam im coś słodkiego co nie podobało się pielęgniarką. Na następny dzień po wydarzeniach związanych z 8-letnią Lo również udałam się na odziałby wesprzeć jej przyjaciół. Niestety złe wieści szybko się rozchodzą i cały szpital już wiedział. 

- Miorii, dlaczego Lo zmieniła się w aniołka? 

Zapytała mnie Mi jej najlepsza przyjaciółka. 

- Bo swoją dobrocią już zasłużyła, żeby się, nim stać kochanie. Kiedyś wszyscy się nimi staniemy, ale musimy się postarać. 

Odpowiedziałam jej próbując powstrzymać łzy.

- Narysuje ją i wręczę obrazek jej mamie! 

- Wspaniały pomysł.

Nie tracąc czasu zeskoczyła z krzesełka i popędziła do swojej sali. Ja zostałam w pokoju zabaw i przez całe popołudnie bawiłam się z dziećmi. Jak Mi obiecała, narysowała piękny obrazek przedstawiający Lo jako aniołka. Obiecałam, że wręczę go jej mamie, by nie musiała wychodzić z oddziału. Chociaż nie dawała tego po sobie poznać była zmęczona badaniami. Po tym wspaniałym po południu wróciłam do siebie, gdyż musiałam odrobić lekcje. Po ich skończeniu postanowiłam udać się coś zjeść do naszego wspaniałego bufetu. - Miorii witam co dla ciebie? 

Zapytała się Pani Jin.

- Poproszę Makaron z sezamem i kim bap serowy. 

- Oczywiście. Usiądź przy stoliku, a ja zaraz ci przyniosę. 

- Dziękuję bardzo. 

Przy stolikach zostało tylko jedno wolne miejsce. Nie dziwi mnie to, gdyż kuchnia jest wyśmienita. Usiadłam obok starszej Pani. 

- Dzień dobry. Powiedziałam

- Witaj dziecko. Co cię sprowadza do szpitala?

- Mieszkam tu proszę Pani moja mama jest właścicielką.

- Ach tak doktor Soo. Niezwykle dobra specjalistka.

Cieszyłam się że przez to zdarzenie mama nie stawiła zaufania pacjentów. 

Z każdą upływającą minutą rozmawiało nam się coraz bardziej swobodniej. 

- Jakaż dobra z ciebie dziewczyna. Na pewno znajdziesz w życiu szczęście. Chciałabym ci coś dać. 

- Nie trzeba zaprotestowałam. Naprawdę. 

- To drobiazg. Powiedziała i wręczyła mi wisiorek w postaci serduszka.

- To wyjątkowy wisiorek. Wykonał go wnuk. Mam nadzieję, że ci się podoba

- Bardzo, ale czy na pewno mogę go przyjąć 

- Nawet musisz. Powiedziała i udała się do swojej sali.

Miorii

I tak minął tydzień od tego przepełnionego smutku dnia. Życie w szpitalu powili wracało do normy .Pacjenci zostawali wypisywani i przyjmowani .Tak jak mama obiecała przyjęła nowych ochroniarzy, którzy mają pilnować wejścia na sale operacyjne. Dzisiaj jest ich pierwszy dzień w pracy i mam udać się z nią na spotkanie informacyjne .Mam nadzieję, że dopilnują by takie zdarzenia nigdy nie miało miejsca. Szpital musi mieć zapewnione bezpieczeństwo. Gdy weszłam do sali konferencyjnej bardzo się zdziwiłam. Spodziewałam się mężczyzn koło 40 roku życia. Jakież było moje zaskoczenie gdy zobaczyłam grupę młodych koło 24 roku życia chłopaków. Nie ukrywam byli bardzo przystojni. Szczególnie jeden .Ale postanowiłam odłożyć to myślenie na później i zachować się jak profesjonaostka.Wzięlam głęboki oddech i przedstawiłam się. 

-Witam nazywam się Miorii Soo i jestem córką doktor Soo. Witam w naszym szpitalu 

Chłopcy popatrzyli się na mnie z uśmiechem po czym każdy z nich podszedł i uścisnął moją dłoń. Na końcu podszedł do mnie Teahyung. Był on według mnie najbardziej przystojny. Oczywiście próżnym jest oceniać człowieka po wyglądzie więc byłam ciekawa jaki ma charakter .Będę miała wiele okazji by się tego dowiedzieć. Po spotkaniu postanowiłam udać się na kawę. Oczywiście los sprawił że spotkaniami tam naszych nowych pracowników. 

-Panno Miorii proszę z nami usiąść . 

Zawołali mnie .Z uśmiechem poszłam do ich stolika. 

-Proszę mówić mi Miorii. Jak mogę zauważyć nie jesteśmy wiele starsi od siebie . 

-W takim razie Miorii bardzo nam miło ,że się do nas przysiadłaś. Powiedział Jimin. 

-Powiedzcie mi chłopcy co was skłoniło do pracy tutaj . 

- Nasza wytwórnia płytowa chce byśmy przez jakiś czas poświęcili się innej pracy i poszukali weny na nowe piosenki. Wysłali ofertę do twojej mamy a ona się zgodziła. Będziemy pracować na zmianę z inną grupą . 

-Wytwórnia płytowa ? ?Zapytałam zdziwiona. 

-Nie znasz nas ??Zapytali wszyscy jednoczenie . 

-Nie a powinnam ??Odpowiedziałam 

-Jesteśmy BTS 

-BTS ,BTS a no tak ulubiony zespół mojej przyjaciółki. Cały czas puszcza mi ich piosenki . 

-Wybaczcie znam wasze piosenki ale nigdy nie widziałam jak wyglądacie . 

-Teraz wszystko jasne. Zaśmiał się Suga 

-Moja przyjaciółka oszaleje gdy was tu zobaczy. I lepiej zakladajcie maski i okulary na oddziale dla młodzieży 

-Ma racje .Odpowiedział Teahyung. 

-No nic Panowie życzę wam miłej pracy a ja tym czasem idę na odział pediatryczny. 

-Poczekaj ja pilnuje sali operacyjnej na tym oddziale pójdziemy razem. Powiedział Jungkook.

- O więc chodźmy. 

Gdy szliśmy zaczęłam rozmowę gdyż nie czuje się komfortowo gdy panuje cisza. 

-A więc odział pediatryczny tak ?To wspaniałe miejsce zobaczysz. Dzieci są cudowne i na pewno co chwilę będą przychodzić pokazać ci swoje zabawki. 

-Kocham dzieci, gdy tylko będę miał chwilę będę czytał im bajki. 

Intuicja mojej mamy nigdy nie zawodzi pomyślałam. To ona przydzielała chłopcom odziały. 

Gdy tylko otworzyliśmy drziw przywitałam nas gromadka dzieci. 

-Miorii jesteś. Krzyknęły uradowane. 

-Witajcie moje skarby. 

-Miorii a kto to jest?Zapytała się Nis wskazując na Jungkooka.

-To nowy ochroniarz będzie pilnował wejścia na dale operacyjną . Po tym jak przywitał się z dziećmi poszedł pełnić swoje obowiązki a ja rozmyślałam o tym ,że w naszym szpitalu pracują gwiazdy. 

Edytowane przez Lilka2594 (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • różo, ty jesteś w boskości natchniona tyś moja poskromiona jesteś w miłości urodzajna różo ty moja nadzwyczajna jesteś kwiatem z błękitnego nieba różą, co czułości nam potrzeba jesteś tajemnicą wszystkich olśnień swymi płatkami nakrywasz niczym pościel różo, jesteś wdzięcznością z swego istnienia drugiej takiej piękności nie ma jesteś ozdobą wszystkich ideałów wypełnieniem tętniących życiem parkanów różo, jesteś płonącym natchnieniem dlatego wącha się ciebie z westchnieniem jesteś wielkością samą w sobie to dlatego noszę cię ciągle w swojej głowie bo róży kwiatem jesteś ze snu pachniesz mi rajem pachniesz tu bo róży sercem jesteś wtłoczona miłością aby zawsze poskromiona bo róży godnością rodzisz swój dzień on jak kolce budzi i cień bo jesteś spłodzeniem wszelkiej nagrody różo, przy tobie zawsze czuję się młody
    • @Raihaifathum Oj, ciekawy Przypadek trafił mi się na dobranoc :) Wiersz stylizowany na dawną polszczyznę - coś między: gawędą ludową, a balladą. Na pierwszy rzut oka wygląda brutalnie, prawie jak jakaś scena przemocy wobec dziewczyny. Ale -  'z szyi kukiełeczki próchnęły trociny”  To nie jest dziewczyna - to jest lalka. Masz wyobraźnię i odwagę. Momentami aż gęsto od obrazów. Czuję tu duży potencjał, choć chwilami język tak się rozrasta, że trudno za nim nadążyć. Jesteś kimś kto:  dużo czytał  dużo pisał  i bawi się językiem świadomie.   Zapowiada się ciekawie :)    
    • kiedy mówisz Ojcze nasz przylatuje gołąbek chleba naszego powszedniego wypatruje   na przystanku kiedyś ludzie czekający i niepewni dalszych losów i powrotu   odmawiali gołąb ja dał    
    • Będę taką jaką chce mnie Świat się wykoleja w słownikach Pojedynczych przechodniów Zbiór pusty jest elementem Każdego zbioru ludzkiego też To ja dziś, ogłaszam się tym pustym Dobrze już, biorę to na siebie Jak zbyt słoneczne miejsce w autobusie bez firanek Mkniemy na południe Z tyłu Nocny Kowboj z kumplem Od którego idzie chłód Walczy skubani ze mną o pusty zbiór  
    • (...) Raz nagonił czarci chłopek ducha winne dziewczę, Te cichutkiem tuliło swą uszytą warkotkę, Wyszarpał ją zaborem z jej leciutkich dłoni, Wysiłek jej na nic skryć złup za kapotkę.   A dziewoja drobnica, tycia nad rówieśnych, Jakby od wymiona matki dziś ją odessano , Słabiutka chudzina, od garna się wzdryga, Strawę w chlew oddaje, za rękę złapano.   Lękliwa jak łania - strachała się pospolitej bzykajki, Bo raz ugięła kolana jak pod ciągiem ciążnika, Zachwiała się w zagrozie na przewrót plecami, I roiły ludne na to, że winą równia błędnika.   Indziej - włochaty pajęczak niewielki, śladny, Okami ledwo glądany na ścianie, Opuścił się na przędzy w pół drogi nad progiem, Salwowała na galop, trzy dni polowanie.   A szelma żwawy do postępku, zagarniał się i zmyślał, Przyczajki nie uznawał, niezdygany stąpnął, Wyłonił się zza winkla, pognał na ofiarę, Żywiec w pełnej krasie, w dryg piorunnie pomknął.   Oniemiała, porażona jak za gromu błyskawą, Wytrzeszcz łupił oczka, potwornie zszokowana, Samotna po znienackiej rozłące z pałubą, A morduchna szelmy z obłędem zaśmiana.   Ten zaś jął zdobycz silnym pochwytem, Rozdarł dratewkę spojenia włókniny, Puścił grzbietny przyszew, z karku spadła główka, Z szyi kukiełeczki próchnęły trociny.   Rozpruł barbarzyna jej ciemienne nici, A czynił w żywiole i napływie zamroku, Puściło szycie, na klepę zwał wióra, Wyzionęłą ducha za upustem krwotoku.   Ręką swą wypchajce był jak topór i szafot, A on sam jak kapturnik w rozjarnej szacie, I znów był jej głownią na straceń placyku, A w rozrachu danił jeno gorzki żal po stracie.   I mgnęło po łupie, cyk, krótka chwila, Gdy grabieżca dopieroć zwieńczył swe pojmanie, Pojąć niewiniątko w porę los zdołało, I nad mur freblówki rozniosło szlochanie.   Łezki lała nieszczęsna jak obłok ulewny, I ślinę toczyła, zaciągała noskiem, Pełne wiadro szlochu, tyleż by nałkała, Bez kojnej tulajki żywot jej zaszedł mrokiem.   W sercu widok zbójni napinał drgę cięciwy, Odnóża miękły jak podparte puchem, Roztrząsł się dzban uczuć, niemocą ujmował, U kresu pękł w mak, opar ulazł zaduchem.   Zagnębią ją kłujące oddychna rozpaczy, Utknie w samotni, choć za oknem tłumnica, Nie wynuci kołysany pod zaciszną nocą, Ziąb udusi tlik żarnika - proch, kości, zimnica.   (...)   CDN.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...