Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@Marianna_ Wszystkie trzy fajniutkie, ale środkowy najfajniejszy.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Kareta, pałac kojarzą mi się z królową Elżbietą II, która umarła kilka godzin temu. Moja monarchini, matka, opiekunka; to ona zapewniała mi bezpieczną podróż po lądach i oceanach.

 

Long Live the Queen!

Edytowane przez Kapistrat Niewiadomski
Enlarge emoji (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnie komentarze

    • Pięknie i optymistycznie, a z puenta zgadzam si w 100%. M. 
    • Pusta głową, chłonna głowa. Chmurka nad nią, nie ozdoba.   U mnie też pączki, choć na wielu drzewach już kwiaty.  Piękny czas, warty dobrego przeżycia. Pozdrawiam

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

         
    • "Różnym krokiem" Od tych pierwszych kroków, które już zapomniane, stawianych tak niepewnie w ręce wyciągnięte, z pierwszymi zachwianiami, zygzakiem zataczane, z bobasa miną – kroki w miłości zaklęte. Te pierwsze wędrówki, które się wydłużały wysiłkiem szkolnym i osiąganiem wyników, krokiem kieratu w dorosłe życie pchały – krokiem coraz dłuższym, w rozsądku zaniku. Krokami w bogactwa, krokami w wygody, krokami w miłościach nie zawsze wspaniałych, krokami w utratę młodocianej urody i krokiem zbliżającym do głów podsiwiałych. Kroki tych słabości, przebytych w uniesieniach... Z wiekiem uczą człowieka kroków innych, nowych – zdrowszych już kroków, spokojnego chodzenia; jak w dzieciństwie też chwiejnych, teraz starościowych. Leszek Piotr Laskowski
    • @Florian Konrad "(...)trzeba więc dopompować artyzmu!" - bombowe!
    • Opisałaś bardzo ciekawą historię pierwszego zapisu ludzkiego głosu.  Ma chandelle est morte, ale przy pomocy odrobiny sadzy z kominka udało się wyczarować coś takiego.  Przypomnialo mi się tłumaczenie mon ami na towarzyszu moj, pamiętam, jak mój bardzo sympatyczny pan profesor opowiadał o tym właśnie i jakoś wydawało się nam to zabawne, inne, pozbawione czerwonego podtekstu. Dzieci często uczą się tej piosenki. Pozdrawiam serdecznie

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...