Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Rodzaje pamięci

 

I tak więc: dziś, zaczniemy, dziś -

wymienię kilka tajemniczych bogiń,

święty - Parnas

 

rozpalił ogień cichej wiedzy

na dawno już zapomnianej górze - tańczą

one:

 

Abstrakcja i Magia i Semantyka,

ja jestem tylko waszym takim małym

Epizodem...

 

Łukasz Jasiński (czerwiec 2022)

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 5 miesięcy temu...
Opublikowano (edytowane)

Komentarz

 

          Od Autora - odautorski: wszystkie moje teksty i artystyczne zdjęcia są moją własnością intelektualną jako prawo autorskie objęte ochroną w kodeksie postępowania cywilnego, dokładnie: ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, otóż to:

 

Rozdział 14

 

Odpowiedzialność karna

 

Artykuł 116

 

1. Kto bez uprawnienia albo wbrew jego warunkom rozpowszechnia cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.

 

2. Jeżeli sprawca dopuszcza się czynu określonego w ustawie pierwszej w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech.

 

3. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełnienia przestępstwa (czynu określonego w ustawie pierwszej) stałe źródło dochodu albo działalność przestępczą (określoną w ustawie pierwszej), organizuje lub nią kieruje, podlega karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do pięciu lat.

 

4. Jeżeli sprawca (czynu określonego w ustawie pierwszej) działa nieumyślnie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

 

Łukasz Jasiński (2023)

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Mój drogi świecie* **

 

          Zapewniam: zostały w moim wypadku złamane artykuły Konstytucji Trzeciej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia drugiego kwietnia z tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątego siódmego roku, tutaj: oddaję głos ustawie zasadniczej, oczywiście - demokratycznej: rozdziału drugiego artykułu trzydziestego: "Przyrodzona i niezbywalna godność człowieka stanowi źródło wolności i praw człowieka i obywatela. Jest ona nienaruszalna, a jej poszanowanie i ochrona jest obowiązkiem władz publicznych." Rozdziału drugiego artykułu trzydziestego pierwszego: "Każdy jest obowiązany szanować wolność i prawa innych. Nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje." Rozdziału drugiego artykułu trzydziestego drugiego: "Wszyscy są wobec prawa równi. Wszyscy mają prawo do równego traktowania przez władze publiczne." Rozdziału drugiego artykułu pięćdziesiątego siódmego punktu pierwszego: "Obywatel ma prawo do ubezpieczenia społecznego w razie niezdolności do pracy ze względu na chorobę lub inwalidztwo oraz po osiągnięciu wieku emerytalnego. Zakres i formy ubezpieczenia społecznego określa ustawa." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego siódmego punktu drugiego: "Obywatel pozostający bez pracy nie z własnej woli i nie mający innych środków utrzymania ma prawo do zabezpieczenia społecznego, którego zakres i formy określa ustawa." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego ósmego: "Władze publiczne są obowiązane do zapewnienia szczególnej opieki zdrowotnej dzieciom, kobietom ciężarnym, osobom niepełnosprawnym i osobom w podeszłym wieku." Rozdziału drugiego artykułu sześćdziesiątego dziewiątego: "Osobom niepełnosprawnym władze publiczne udzielają, zgodnie z ustawą, pomocy w zabezpieczeniu egzystencji, przysposobienia do pracy oraz komunikacji społecznej." Rozdziału drugiego artykułu siedemdziesiątego szóstego: "Władze publiczne prowadzą politykę sprzyjającą zaspokojeniu potrzeb mieszkaniowych obywateli, w szczególności przeciwdziałają bezdomności, wspierają rozwój budownictwa socjalnego oraz popierają działania obywateli zmierzające do uzyskania własnego mieszkania." Na zakończenie pragnę dodać: rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego siódmego punktu pierwszego mówi: "Każdy ma prawo do wynagrodzenia krzywdy, jaka została mu wyrządzona przez niezgodnie z prawem działania organu władzy publicznej." Natomiast rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego siódmego punktu drugiego mówi: "Ustawa nie może nikomu zamykać drogi sądowej dochodzenia naruszonych wolności lub praw." A tym samym: mam prawo być oskarżycielem z wolnej stopy!

 

*rozdział drugi artykułu siedemdziesiątego trzeciego: "Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury."

 

**rozdział drugi artykułu pięćdziesiątego czwartego punktu pierwszego: "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji."

 

P.S. Posiadam już należny mi prawnie lokal socjalny, a więc: sprawa jest zamknięta, jednocześnie: jeśli będę atakowany personalnie i będzie naruszana moja wolność - będę zmuszony w samoobronie jej bronić, a używam przede wszystkim rozumu i stosuję prawną, artystyczną i poetycką szermierkę słowną.

 

Łukasz Jasiński (2017)

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@[email protected]

 

Kpisz sobie ze mnie, Grzesiu? I to nie jest pierwszy krok, tylko: kontynuacja od szkoły podstawowej - pierwszy wiersz napisałem w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym szóstym roku, siedzisz sobie gdzieś hen tam na południowym zachodzie, jasne: na zadupiu - zamknięty we własnej chałupie na cztery spusty przed komputerem i żyjesz kompletnie oderwany od rzeczywistości i pieprzysz głupoty o własnym Bogu i altruizmie! Nie masz żadnego pojęcia o życiu i nie traktujesz ludzi poważnie, ot, nadczłowiek! Mam ostatnie piętnaście złotych do końca miesiąca i mam być altruistą? Dobra, oddam potrzebującym piętnaście złotych i z czego będę żył? I dla wszystkich miałbym pisać wiersze, a w zamian co otrzymam? I co wtedy miałbym robić? Pracować, aby utrzymywać takich żebraków jak ty - pasożytów? A moją twórczość poetycką i artystyczną traktuję bardzo poważnie, bo: bardzo poważnie traktuję życie, poza tym: mam pasję i dzięki temu mam co robić, gdybym ciebie słuchał, to: wylądowałbym na bruk i ponownie byłbym osobą bezdomną, tak, Grzesiu, jesteś bardzo chory psychicznie - działasz bardzo destrukcyjnie na innych ludzi, zresztą: to nic nowego - tak właśnie działa czarna mafia - kościół - za pośrednictwem takich ludzi jak ty, przykro mi...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
  • 1 miesiąc temu...
Opublikowano (edytowane)

@[email protected]

 

Ani mi się śni! Mój miesięczny dochód to blisko 1700 zł, otrzymuję zasłużoną Trzynastkę i Czternastkę - jestem po trzech pracach i co roku mam Waloryzację, otóż to: jestem samowystarczalny - u matki mam jeszcze 450 zł i zgodnie z prawem mogę pracować siedem godzin za minimalną płacę na odpowiednich warunkach i to ja stawiam warunki pracodawcom! Razem to miałbym około 5000 zł miesięcznie na rękę! Po co mi tyle kasy? Abym utrzymywał pasożytów!? Nie, to dziewczyna musiałaby pracować i płacić za czynsz, prąd i śmiecie! A co!? Ona mieszkałaby w moim mieszkaniu, a ja będę ją utrzymywał!? O!!! Takiego wała!!! Kiedy byłem osobą nielegalnie bezdomną, to: każda miała szansę wziąć mnie pod dach, ślub państwowy jako zabezpieczenie przed kolejnym wyrzuceniem na bruk i wtedy pracowałbym! Teraz już jest za późno! Całą Czternastkę - 2200 zł - wydałem na hulankę - legalną Agencję Towarzyską i wara od mojego życia i mojej kasy!

 

Jasne, że mamie pożyczyłem kasę, a niby dlaczego miałbym pożyczać obcym ludziom, którzy de facto są żebrakami - nie są godni zaufania i nic w zamian nie dają? 

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Póki mieszkam sam (na czwartym piętrze: wchodzę po schodach) - wszystko mam na własnej głowie, otóż to: sprzątanie, gotowanie, robienie zakupów, pranie, spłata kredytu (osiem lat), opłaty: czynsz, śmiecie, prąd i abonament, poza tym: jestem osobą niesłyszącą - słuch straciłem po operacji na nosie, prawdopodobnie przez źle użytą narkozę, natomiast: w październiku (2017 rok) zostałem bezprawnie wyrzucony na warszawską kostkę brukową przez Hannę Gronkiewicz-Waltz, tymczasowo mieszkałem w różnych schroniskach, monarach, noclegowniach i hostelach, a od dwóch lat mam już mieszkanie socjalne (umowa najmu na pięć lat), jestem również byłym pracownikiem Zakładu Pracy Chronionej, Archiwum Akt Nowych i Narodowego Klubu Libertyńskiego - jestem samowystarczalny, owszem, pod koniec miesiąca brakuje mi kasy - jak u większości Polaków, powiedz mi teraz: po co mi trzy razy więcej kasy? Po to, abym finansował - sponsorował innych? Utrzymywał bezdomnych, narkomanów, alkoholików i pasożytów? Nie, proszę łaskawej pani, nie będę pracował dopóki żadna dziewczyna nie zechce zamieszkać ze mną na moich warunkach (patrz: "Warunki"), jasne: nie mam znajomych, przyjaciół i kolegów, niby kto chciałby mieć kontakt z osobą po przejściach życiowych jako "bezdomna"? Mam tylko mamę i brata (z nimi mam kontakt za pośrednictwem SMS-ów), jeśli chodzi o obowiązki - powinien być podział obowiązków, wznoszę zakupy, dziewczyna - chowa do lodówki, podobnie jest z gotowaniem: gotuję, dziewczyna - zmywa, jeszcze jedno: zainteresowaną dziewczynę będę musiał zgłosić do administracji i też będzie musiała płacić - czynsz, prąd i śmiecie, dodam: samotne matki odpadają (nie będę brał odpowiedzialności za cudze błędy życiowe), dziewczyny bez zębów też odpadają i musi to być słyszącą dziewczyna - nie będę używał języka migowego i wszystkie portale randkowe odpadają - to maszyny do wyciągania kasy, dajmy przykład "Sympatii" - kiedyś wydałem dwa tysiące polskich złotych tylko na gadanie, gdybanie i gadanie - nic z tego nie wyszło, a publikował wiersze będę i rozmawiał będę - jestem człowiekiem i też muszę mieć kontakt ze światem.

 

Łukasz Jasiński 

 

@[email protected]

 

Dlatego, Grzesiu, nie jestem Artur, tylko: Łukasz - zanik pamięci... Nie jesteś moim ojcem, nauczycielem i mentorem, powinneś się zająć własnym życiem, a nie moim...

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Łukasz JasińskiTo przykre, że tak miałeś w życiu, ale teraz masz ustatkowane, spokojne życie, to do szczęścia wystarczy. Może kiedyś zauważy Cię jakaś dziewczyna, a jak nie, to też dobrze. Nie wtrącam się w prywatne życie, co tam będziesz robił. Fajną dziewczynę możesz spotkać tam, gdzie chciałbyś spotkać.:) powodzenia:)

Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

W moim przypadku będzie trudno, raz byłem zaręczony, a ona (Małgosia) - zerwała zaręczyny za namową zazdrosnych koleżanek, więc: pierścionek wyrzuciłam do kibla i popłynął sobie Wisłą do morza, wiem, co to jest prywatność: przecież nie mówię wszystkiego, a o życiu trzeba rozmawiać i nie wolno ukrywać chorób, dajmy przykład: kiedy mieszkałem tymczasowo w schronisku na Łopuszańskiej (katolickie schronisko) - wrzucili mi na górę (łóżko piętrowe) jakiegoś wieprza (ludzi otyłych nie przyjmują do schronisk), złamał on drabinę i ukrywał, że ma padaczkę, wyobraź sobie, kiedy by dostał ataku, to... Świętej Pamięci Łukasz Wiesław Jan Jasiński herbu Topór, poznałem tam Anię i miałem z nią kontakt za pośrednictwem SMS-ów, musieliśmy organizować konspiracyjne spotkania (było tam pełno zazdrosnych ludzi i kapusiów), potem jakoś kontakt samoistnie zniknął, dziękuję za rozmowę.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@violetta

 

Jak najbardziej! To miejsca pełne złodziei, robactwa - prusaków, wszy i pluskiew, smrodu i brudu, plotkarstwa, brakuje tam kultury osobistej i higienicznej, jeśli chodzi o mnie: chciałem wyjechać do Międzyzdrojów, są tam domki jednorodzinne i bardzo tanie pokoje do wynajęcia, a wiosną: na emigrację, niestety, Umiłowana Ojczyzna mi nie pozwoliła - zamknęła mnie w najdroższym hotelu w Warszawie, tak: na początku w ogóle nie wiedziałem, że istnieją noclegownie, schroniska, monary i jadłodajnie - była to pierwsza sytuacja w moim życiu, nie wiem co byś zrobiła - wielu ludzi w takich sytuacjach pęka psychicznie i wpada w alkoholizm i narkomanię.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Abi wyciągnęła list ze skrzynki pocztowej, a delikatna faktura koperty w dłoniach przywołała uczucie czegoś niemal sakralnego – przesyłka była starannie przygotowana, a pismo tak piękne i precyzyjne, że od razu można było wyczuć w nim emocje nadawcy. List zaadresowano do Noela.

      – Ciekawe, od kogo…? – mruknęła do siebie, obracając kopertę w dłoniach z lekką nutą zazdrości. „Może od koleżanki? A może od kogoś, kogo kocha?” – zastanawiała się.

      Przez głowę przemknęła jej nieoczekiwana myśl: „Do tej pory nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo polubiłam Noela…”

      Łączyła ich niewidzialna więź. Czasem wystarczyło jedno spojrzenie, by wszystko zrozumieć. Takie milczące porozumienie, które nie potrzebowało słów.

      Po powrocie do domu położyła list na stoliku w holu, ale ciekawość nie dawała jej spokoju. Postanowiła jak najszybciej przekazać go adresatowi.

      – Pójdziemy na spacer, co? – zwróciła się do Lisy, a ona natychmiast podniosła głowę, merdając ogonem w odpowiedzi.

      Już od dawna planowała założyć tę piękną błękitną sukienkę kupioną razem z Zoe, ale jakoś nigdy nie nadarzyła się odpowiednia okazja. Spotkanie z Noelem wywoływało lekkie drżenie jej serca i zdawało się doskonałym powodem do założenia kreacji.

      Przyjaciółki niedawno były na zakupach i kiedy Zoe dostrzegła w oknie wystawowym to cudo, wykrzyknęła z zachwytem:

      – Koniecznie musisz ją mieć! Gdy Noel cię w niej zobaczy, oszaleje z zachwytu!

      Abi uśmiechnęła się lekko, przeglądając się w lustrze. Już sama świadomość, że Noel zobaczy ją w zwiewnej sukience, a nie w szpitalnym uniformie, sprawiała, że jej serce podskakiwało z radości. Czuła w sobie coś więcej niż zwykłą radość – subtelny dreszcz sugerujący, że zaczyna jej zależeć na tym, by spodobać się właśnie jemu.

      Postrzegała Noela jako sympatycznego, ciepłego i wesołego chłopaka. Nie mogła dokładnie określić, co najbardziej przyciągało ją do niego – czy była to jego aura, dostrzegała podczas procesu zdrowienia i nabierająca powoli pięknych, delikatnych odcieni, czy może po prostu rodząca się między nimi więź. Każde spojrzenie, każdy drobny gest Noela sprawiały, że serce Abi zaczynało bić szybciej, a w jej głowie rodziły się ciche pragnienia.

      Zoe żartowała z typową dla siebie lekkością: „Właśnie tak jest, kiedy się kogoś kocha”. Abi uśmiechnęła się pod nosem, wiedząc, że jeszcze nie jest gotowa przyznać się do swoich uczuć, nawet przed sobą. Przecież nigdy wcześniej nie kochała w ten sposób – oprócz rodziców, ale to zupełnie coś innego. Klark był dla niej bardziej jak przyjaciel i opiekun, dawał poczucie bezpieczeństwa. Z Noelem czuła delikatną iskrę sympatii, może nawet pierwszy płomyczek miłości, której jeszcze nie odważyła się w sobie odkryć.

      Szła teraz dumnie ulicą, trzymając Lisę na smyczy, a w jej wnętrzu tliło się ciche podekscytowanie. Czy naprawdę zauważał jej drobne gesty? Czy dostrzegał radość, którą emanowała, czy to tylko jej wyobraźnia, podsycana ciepłem emocji? Wszystko wydawało się możliwe, a ona pozwalała sobie na tę subtelną euforię.

      Promieniowała szczęściem i spokojem, każdy krok niósł poczucie harmonii i nadziei. 

      „Tak mogłoby być wiecznie” – pomyślała, pozwalając sobie na krótkie, słodkie marzenie o tym, że świat wokół niej zawsze będzie tak pełen ciepła i drobnych radości.

      Kiedy dotarły do kliniki, Abi poczuła lekkie mrowienie w brzuchu. 

      Pewnym krokiem weszła do pokoju Noela, a jej serce przyspieszyło rytm. Lisa podskoczyła radośnie, witając się z chłopakiem, a potem spokojnie usiadła, obserwując panią z uważnością typową dla swojego wrażliwego charakteru.

      – Cześć, Noel – powiedziała cicho, uśmiechając się, choć nie mogła powstrzymać lekkiego drżenia w głosie. – Mam coś dla ciebie…

      Noel nie mógł powstrzymać zachwytu, kiedy ją zobaczył:

      – Dzień dobry, księżniczko! Co zrobiłaś z moją przyjaciółką?

      – Wariat! Halo, to ja, ta sama Abi – odparła radośnie, siadając przy łóżku.

      – Niby ta sama, a jednak inna… – Uśmiechnął się rozbrajająco.

      Uśmiech Noela był pełen zachwytu, niemal nieziemski. W jego oczach pojawiła się czułość i podziw, jakby zobaczył coś najpiękniejszego na świecie.

      Abi podała mu przesyłkę

      – Zobacz, to może być coś ważnego.

      Patrzyła, jak powoli chwyta kopertę, jak wpatruje się w jej oczy, szukając wyjaśnienia, zanim jeszcze przeczyta słowa adresowane do niego.

      Noel zaczął powoli czytać list, jego wzrok ślizgał się po starannym, pełnym emocji piśmie. Abi stała tuż obok, widziała, jak na jego twarzy pojawia się kalejdoskop uczuć: zaskoczenie, wzruszenie, a gdzieś w tle – delikatna nuta radości i ulgi. Dawno tłumione emocje zaczęły przebijać się na zewnątrz, a każda z nich potwierdzała wagę tego, co trzymał w dłoniach.

      Kiedy przeczytał ostatnie słowa, jego ręka opadła bezwładnie na łóżko, a oczy zaszkliły się. Spod powiek powoli spływały łzy, które łagodnie sunąc po policzkach. Nie był przygotowany na taką wiadomość – wyznanie łączące w sobie skruchę, miłość i nadzieję.

      Widząc jego wzruszenie, Abi pochyliła się nieco, delikatnie obejmując jego dłoń swoimi palcami. 

      Poczuła nie tylko współczucie, lecz także coś głębszego, ciepłego – sympatię, która zaczynała przekształcać się w subtelną bliskość. W tej chwili nie musiała wypowiadać słów, bo wszystko, co czuła, było wyraźnie obecne w jej spojrzeniu, w delikatnym uśmiechu, w sposobie, w jaki delikatnie trzymała jego rękę.

      Noel spojrzał na nią i odnalazł w jej oczach bezpieczeństwo, zrozumienie i ciepło, którego brakowało mu przez całe życie. I choć dopiero odkrywał własne emocje, to Abi poczuła, że ta chwila – ich wspólna, cicha bliskość – staje się początkiem czegoś niezwykłego.

      – Wszystko dobrze? – zapytała łagodnie, a w jej głosie pobrzmiewała troska i subtelna nuta ciepła.

      – Tak… – odpowiedział, ocierając łzy. – Nawet nie wiesz, jak bardzo dobrze… – Zawahał się, a potem spojrzał na nią z delikatnym uśmiechem. – Przeczytaj to, proszę.

      Kochany Syneczku.

      Bardzo długo zbierałam się na odwagę, żeby napisać ten list. 

      Nawet nie wiem, czy będziesz w ogóle chciał go przeczytać. Masz pełne prawo podrzeć go i wyrzucić już teraz. Żywię jednak cichą nadzieję, że zrobisz to dopiero po doczytaniu do końca. 

      Tak trudno mi ubrać w słowa to, co czuję. Pragnę tylko, żebyś wiedział, jak bardzo mi przykro. Nawet nie mogę sobie wyobrazić jak mocno zraniłam Cię swoim nagłym odejściem. Wtedy postrzegałam tę kwestię zupełnie inaczej i najważniejsze było dla mnie moje szczęście. 

      Dzisiaj już wiem, jak bardzo byłam samolubna i obojętna na uczucia innych. Odchodząc od Was popełniłam największy błąd mojego życia, ale czasu już nie cofnę i muszę żyć z tą świadomością do końca moich dni. 

      Nie proszę o przebaczenie, bo na nie nie zasługuję. Chcę tylko, żebyś wiedział, że cały ten czas byłeś zawsze w moim sercu, jako jedyna i prawdziwa miłość mojego życia. Brak kontaktu z mojej strony podyktowany był olbrzymim wstydem za czyn, którego się dopuściłam. Przez te wszystkie lata czułam się niegodna Twojej miłości, ale nosząc Cię w sercu żywiłam nadzieję, że wiedzie Ci się dobrze i że jesteś zdrowy. 

      Już od dawna zbierałam się na odwagę, by nawiązać z Tobą kontakt i pomógł mi w tym sen, który bardzo mnie zaniepokoił. Nie mogłam już dłużej zwlekać. 

      Nie wiem nawet, czy jeszcze mieszkasz z tatą, czy się przeprowadziłeś... 

      Ja nie jestem już z tym mężczyzną. Wynajmuję teraz mieszkanie w kamienicy mojej przyjaciółki Mai, zapewne ją pamiętasz. 

      Jest jeszcze coś bardzo ważnego, co powinnam powiedzieć Ci już dawno temu. Masz przyrodnią siostrę Karin, ona wie o Twoim istnieniu i często pyta o Ciebie. Moim jedynym marzeniem jest, żebyście mogli się kiedyś spotkać, poznać i porozmawiać. Odebrałam Wam tyle pięknych i szczęśliwych lat razem, ale może nie wszystko jeszcze stracone…

      Kocham Cię bardzo

      Mama

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...