To za azot.
Ała... i mu to z azotu miała.
Mieszasz estetykę grozy z mrocznym erotyzmem, tworząc świat, w którym potworność nie budzi lęku, lecz staje się jedyną szczerą formą bliskości. Postać ghula w tweedowym meloniku to świetna groteska. Tekst jest duszny, odważny i bezkompromisowy w ukazywaniu "piękna" tam, gdzie inni widzą tylko rozkład. Prawdziwa uczta dla fanów dark fantasy i literatury dekadenckiej.
:)