Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Jest w sercu tęsknota, żal za tym co minęło.

Przeszłość zawsze gdzieś tam lepsza niż to co jest.

Ludzie byli kiedyś znośniejsi, pełni miłości

i ja byłam inna.

Gdy burzą się emocje to świat mój wali się. 

I myślę sobie że to zawsze tak ciężko ma być.

Niewiadomo którą drogę wybrać by nikomu nie zrobić krzywdy.

By kogoś nie zostawić. A może już zrobiłam krzywdę. Zostawiłam go.

Nie umiem być wolna. Wina prześladuje mnie.

Z wolnością mi nie po drodze.

Wolę pouczać innych, słabych by poczuć się lepiej, kontrolować ich.

Oni jednak nie są gorsi, ani ich postrzeganie.

Najgorszy wybór....i znowu żal rozpiera serce, 

dziać tak będzie się aż znajdę swoje miejsce,

lecz pewnie nie tutaj ono jest.

Nauczona nadludzkich trudów tak trudno mi przyjąć MIŁOŚĆ

gdziekolwiek by ona nie była.

Ja zawsze nie w porę. Szukam po omacku, po kryjomu, z domysłem.

Opublikowano

Olu,

ładna treść, którą premiuję, ale nic za darmo. W zamian, Ty uruchomisz edytor i posiejesz przecinki wszędzie tam, gdzie ich brakuje ( przed co, to, niż, że itd., jeśli wynika to z kontekstu). Wielokropek, to tylko 3 kropki i spacja. Znacznie lepiej będzie się wszystkim czytać.

A teraz pozłość się na mnie i... do pracy.

Serdeczności :)

s

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Gosława ta droga do Kafarnaum jest tylko metaforą przejścia do świata innej świafomości, a co za tym idzie wolności...Dla każdego z nas ta wolność może oznaczać coś innego...Pozdrawiam Reniu i dziękuję za czytanie:)
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.          
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...