Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Przywlókł się taki do opowiastki. „Owak” go nazwałam. Niech się cieszy, zyskał miano. W imię własnego imienia przeszedł krok i zatrzymał się oceniając sytuację. Myślał, że ma dwa talary, został mu zaledwie jeden. Teraz bardziej dba o ten, który jest od zawsze jego.


 

Nie kradnij – mówiła mu matka, ojciec mu mówił, mówiły mu jasne usta. On wolał te ciemne, bo ciemne mówią głośniej, ciemne rozkładają krucze skrzydła, jakby tworzyły tarczę ochronną przed głupotą małości i przed miernością. W końcu zabrał Owak, co nie było jego. Bez zastanowienia włożył do kieszeni, obrócił twarz w przeciwną stronę, uśmiechnął się do siebie, zaprzyjaźnił widocznie z wielkim cieniem, bo chodził po piwnicach, zaglądał do komórek licząc na ... warzywa, owoce... owoce, warzywa...

Jego życie z odczynem kwaśnym nie było jednak tak strawne, jak chciał żeby było. Zdecydowanie ciążyły mu eskapady po schodach: góra-dół-dół... zimne ściany, słabe światło żarówki, głuchy krzyk, którego pomimo nasłuchiwania... pomimo... ciążył mu ten skradziony talar... zawinięty w czarny puch... ciążył mu jakiś w środku krzyk.

Nie kradnij... pewnego dnia usłyszał nieoczekiwanie znany z dawna głos... nie kradnij... gdy dotykał rączki od dziecięcej hulajnogi... nie kradnij. Zwątpił, a w odpowiedzi na jego zwątpienie skrzywiły się ciemne usta, ciemne usta były niezadowolone, były wręcz złe... te ciemne, ogromne usta... one już nie chciały tylko... warzyw, owoców... owoców, warzyw... zrozumiał to Owak, wnet rzucił talarem o betonową wylewkę i wybiegł z komórki nie dewastując dziecięcego marzenia... biegł po schodach w górę, w górę... po schodach, w górę po schodach... biegnie do dziś, za własnym talarem... nie kradnij, nie... nie kradnij... a jasne usta uśmiechają się szeroko.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Marek.zak1   Bardzo dziękuję!  Najgorsze są właśnie te myśli - staram się je zostawiać w przedpokoju. :) Czasami są jednak - tak jak piszesz - bardzo natarczywe. :) Pozdrawiam. :) @bazyl_prost Dziękuję! Kompletnie nie umiem tego zrobić. :))) Pozdrawiam. :) 
    • W styczniu wszystko jest zmrożone, Mamy dwoje dzieci. Oboje są one. Ta zasada w styczniu obowiązuje: Jedna jest w szkole, druga się kuruje.   W lutym szaleją śnieżne zadymki. My mamy dwie małe dziewczynki. Każda niech będzie błogosławiona ---- I ta w szkole i ta położona.   Marzec to miesiąc żenady i zamieci. Siostrę ma każde z naszych dzieci Jak Jaś i Małgosia się razem trzymają, Z benzoesem pod nosami kichają.   Kwiecień z wód burzliwych się składa I wizyt lekarza co córkom gardła bada. Mając też syna i klacz o rączych nóżkach, Mielibyśmy konia, I chłopca, I dwie dziewczynki w łóżkach.   I Ogden: In January everything freezes. We have two children. Both are she'ses. This is our January rule: One girl in bed, and one in school.   In February the blizzard whirls. We own a pair of little girls. Blessings upon of each the head ---- The one in school and the one in bed.   March is the month of cringe and bluster. Each of our children has a sister. They cling together like Hansel and Gretel, With their noses glued to the benzoin kettle.   April is made of impetuous waters And doctors looking down throats of daughters. If we had a son too, and a thoroughbred, We'd have a horse, And a boy, And two girls In bed.
    • @Nata_Kruk Dziękuję.  
    • @hania kluseczka Takie jakby sklejone ere Ci wyszło. My tam w Zabawach umieszczamy te wiersze kobieco-męskie.
    • Na brzegu   ktoś  wspomniał o czasie jak o rzece   stałem nad brzegiem i patrzyłem jak woda niesie liście z wczoraj do jutra   w tle starożytny bóg o oczach kota mrugał leniwie a my w pośpiechu wymienialiśmy sekundy na bilety do nigdzie   kontekst byłby kluczowy ale siedzieliśmy  w ciemnej sali i czekając  na napisy końcowe   czy to już koniec czy dopiero początek  gdzie duchy wymieniają się opowieściami o zapomnianych życiach na ostatniej stronie księgi   puste linie czekają na słowo które nigdy nie padnie  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...