Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Taki jezdem


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Jak się zgadzam, to dokładnie,

Choć na prawdę i napewno,

I rzecz biorąc generalnie,

Powiem tak: zrozumieć ciężko.

 

A gdy szukam po twierdzenia,

bo tak jakby mi go brak,

To za zwyczaj, kończąc zdanie

Nie dorzecznie pytam - taaak?

 

 

 

 

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
  • Gość zmienił(a) tytuł na Taki jezdem
Opublikowano

Z tym "tak?" najczęściej trafiam ostatnio policjantów (a dokładniej - policjantów z poznańskiego), którzy usilnie próbują mi tłumaczyć, tak?, co złego zrobiłem włączając się, tak? do ruchu. Ale nie tylko im to się wymyka spod kontroli. Sprawa jest zdaje się bardzo rozwojowa od wielu lat, a może nawet zaraźliwa :)

Już kiedyś coś w tym temacie skrobnąłem.

Pozdrawiam.

 

 

Opublikowano

@dot. @dot.

 

Czeba iść po najmniejszej linii oporu

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@jan_komułzykant

 

Pewien znany dziennikarz rzekł ostatnio, że ktoś jest czyimś pączkiem w maśle, mając zapewne na myśli oczko w głowie.

Inną pani dziennikarka twierdziła, że ktoś zawiesił wysoką poprzeczkę

@dot.

 

O tak. Najfajniejsze są cieņżko zarobione pienionżki 

Opublikowano

@dot.

 

Tylko żeby go nie wypatrzyć. 

To z kolei jedna pani polityk, która wypatrza różne rzeczy. Podziwiam i zazdraszczam

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Opublikowano

@dot.

 

Osobiście utyskowywuję nad śmiercią wołacza i wyginaniem biernika

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

Opublikowano

@dot.

 

Prawda DotU, prawda

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

@Doomed

 

Dzięki

@dot.; @Rolek

 

Sporo tego jest. Mógłby wyjść niezły poemacik. 

Z ostatnich to jeszcze: trzyma rezonans, trzyma w rydzach

Opublikowano

@dot.

 

Nie jezdeś piersza, nie ostatnia i nie jedyna. Z lapsusuf powstają czasem fajne pomysły na teksty, a niektóre wchodzą do języka na stałe, vide "jestem za, a nawet przeciw".

  • 2 tygodnie później...
  • 4 tygodnie później...

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @tetu fajny wiersz i grafika.
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Marek.zak1    Niezłe! Właśnie skończyłam "Rok zmian" M. Gorzka  i tam był taki Albert, co miał 15 dmuchanych lalek, ale nie pompował ich helem , tylko  robił z nimi inne rzeczy. :))  Albert był psychopatą, mam nadzieję, że Krzysztof to tylko taki niegroźny dziwak. :)
    • Wszystko zaczęło się od progu łazienki, Gdy w mojej wannie, pośród ciepłej piany, Ujrzałem Ciebie — nagą i senną, Zjawę radosną, choć bezimienną. Zbladłem, lecz serce wyrwało się z klatki, Bo sny me dotąd bywały tak rzadkie. Wyszłaś z tej wody, lśniąc kroplami, Z anielskimi na plecach skrzydłami.   Ja, łajdak wierny męskiej naturze, Zrzuciłem ciuchy w miłosnej wichurze. Chciałem Cię porwać, dotknąć Twej magii, Lecz nagle w Tobie zdarzyło się więcej.   Druga para skrzydeł wzbiła się w górę — Anioł Śmierci? Czy sny mam ponure? Lecz Ty podeszłaś, skrzydła mi dałaś, Wspólnym lotem oknem zawładnęłaś.   Skok w nieznane, w błękitu przestrzenie, Pod nami zniknęło twarde podziemie. To był lot w niebie, miłość uskrzydlona, Ty oszołomiona, ja w Twoich ramionach. Muskając obłoki, wilgotne jak szept snu, Skrzydła cięły powietrzne potoki. W amoku rozkoszy, w tej boskiej zabawie, Rwąc pióra, tonęliśmy w ekstazie. Pióro po piórze — aż nastała pustka, Zamilkły jęki, zadrżały ustka. Gdy ostatni puch uniósł się w górę, Runęliśmy z hukiem przez czarną chmurę. Lecz zamiast na trawę, wpadliśmy z mozołem Wprost w czarną smołę, pod piekła kościołem. W tym kretowisku, brudni i lepcy, Wypełźliśmy z kadzi, choć strach nas krzepił. Na twardym kamieniu, ze smakiem goryczy, Gdy mrok nas ogarnął i diabeł zaryczał, Ty szepnęłaś czule: „Mój miły, mój złoty, Mam jeszcze na małe harce ochotę”.   I gdy tak staliśmy w piekielnym pyle, Ciesząc się każdą tą grzeszną chwilą, Nagle głos żony przeciął te mroki: „Wstawaj, pij wodę z ogórków, na kaca!”.   Otwieram oczy — świat wiruje wściekle, A było tak bosko, choć skończyło w piekle. Zamiast anielic — żona z miednicą, Zamiast skrzydeł — kołdra pod potylicą. Próżno na plecach szukać mi puchu, Został tylko kwas i burczenie w brzuchu. Wczoraj skrzydła, lot i niebo w pakiecie, Dziś — negocjacje z podłogą w toalecie.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...