Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

 

alkoholika

 

 

Skoro przeżyłem
drżącym i słabym głosem 
proszę o miłosierdzie
drżącym i słabym wzrokiem
błądzę po znajomych twarzach
drżącą i słabą prawą ręką poprawiam

włosy na głowie
drżącą i słabą lewą ręką odkrywam się

z kołdry
drżącym i słabym głosem
proszę o szklankę wody

 

na widok dwóch plasterków szynki

kromki chleba z masłem

wzbiera się we mnie pierwsze po przeżyciu
drżące i słabe uczucie pustki

jednak

skoro przeżyłem 
ten koszmarny, nieludzki upadek
dwa tygodnie picia bez przerwy
teraz całkowicie trzeźwy
całkowicie drżący i słaby

nabieram

drżącej i słabej

odwagi

która wynika z odwiecznego obowiązku

każdego człowieka
jest walczyć 

o siebie

rodzinę

na początek

wskrzesić w sobie

drżące i słabe marzenie o lepszym 
kolejnym dniu. 

 

 

  Łódź, 12. 12. 2021.

 

 

 

 

Edytowane przez dach (wyświetl historię edycji)
  • dach zmienił(a) tytuł na alkoholika
Opublikowano (edytowane)

Byłem ostatnio z kumplem w Strykowie na GLS-ie. Nie zazdroszczę tej roboty, choć z tachem można wygrać na własne ryzyko.  A "wzbiera" nie potrzebuje "się". Tekst słaby, ale prawdziwy.

 

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Zobie Naprawdę się cieszę, że masz inne zdanie, ale oprócz czucia (którego autorowi nie brauje), trzeba jeszcze umieć to oddać słowami. Mówcą, pisarzem można się stać, ale poetą trzeba się urodzić. To nie moja słowa.

Edytowane przez Franek K (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Bywa że pewne rzeczy należy oddać takimi jakie one są, dlaczego pisać pięknie o czymś co piękne nie jest? Dodatkowo o tym co dobrze napisane często decydują znajomości ( nie mówię że zawsze tak jest, jednak wydaje mi się że często), do tego dochodzi jeszcze wiele innych czynników. Mnie poezja kojarzy się z wolnością formy i słowa, zamykając ją w ramy, to tak jakby zamknąć ją w klatce (wtedy nie poleci).

 

Trzymam kciuki za trzeźwość.

 

Edytowane przez A-typowa-b (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Przedświt naszkicował karminową kredką  rozmazane akcenty. Wilgotne ciało krzyczało. Może za mało.? Tracisz oddech…A ja?  Na rozstaju dróg gdzie szatan  rozdaje przeznaczenie, zlizuję z ust podniecenie.!        
    • @Maciej Szwengielski Dziękuję i pozdrawiam, Panie Macieju.
    • @hollow man Szanowny, "hollow manie"!  O tej tzw. "wyższości moralnej" kapłanów nie ma mowy. Każdy kapłan jest tylko człowiekiem. Jądro problemu, moim zdaniem, tkwi w powołaniu kapłana, w jego charyzmacie. Jego "głosie wołającego na pustyni". Często sam kapłan boi się swojego powołania. Pięknie zilustrował problem Graham Greene w swej powieści "Power and Glory" ("Moc i Chwała"). Główny bohater jest uwikłanym w ciężkie grzechy kapłanem; ale ma Łaskę, ma charyzmę. Zatem eo ipso nie powinno się polemizować z nauką etyczną, która płynie z przekazu kaznodziei. Myślę, że współczesny Kościół Katolicki  jest tak zdehierarchizowany i udemokratyczniony, zekumenizowany, iż można go śmiało kojarzyć z solą, która utraciła swój smak. Czymże więc można ją przyprawić? @Zbigniew Polit Myślę, że nie tylko trzeba wiedzieć JAK czynić aby było dobrze, ekonomicznie, sprawnie ale przede wszystkim trzeba wiedzieć CO chce się robić aby było dobrze, ekonomicznie, sprawnie... . Ważna jest idea przyświecająca działaniu.
    • Westchnąłem i pomyślałem jaki jestem biedny. Przeżegnałem się na wznak. Przykleiłem czoło do szyby, by obserwować. Obiecała, że przyjdzie. Mamy zawsze wracają do swych dzieci. Przecież musi kiedyś wrócić. Siedzę na stole w samych gatkach, przyklejony do kaloryfera. Mam świetny głos. Potrafię śpiewać i zostanę piosenkarzem. Kiedy zostałem skarcony, pomyślałem: „Zostanę prezydentem. To wy będziecie mnie słuchać”.     Od tygodni regularnie ćwiczę. Gram w piłkę. Teraz to jednak zostanę piłkarzem. Potem jeszcze były ciężary, po czym znowu wróciłem do muzyki. Tym razem akordeon i klawisze. Blues młodości rozbrzmiewa po leśnych zakamarkach i ciasnych prywatkach.     A teraz. Czym się zająć, co robić?     Przeżegnałem się na wznak. Przykleiłem czoło do szyby samochodu. Była jak melodia, którą odwiedziłem niegdyś w snach. Zobaczyłem ją w niebieskiej sukience. Blond włosy i niebieskie oczy. Taką ją zapamiętałem. Podczas spaceru żartowała i uśmiechała się. Obiecywaliśmy sobie: „Ja o tobie nie zapomnę”, „Jesteś mój najmilszy”. Tak rozbrzmiewał mój pierwszy blues. Blue Valentine, bo tak miała na imię.     To tylko jedna z wielu melodii. „Mógłbyś być dobrym bluesmanem” – powiedział ktoś kiedyś. Lecz ja utkwiłem w tym jednym kawałku na całe życie. I nucę sobie co dnia: „Blue Valentine, Blue Valentine...”.
    • @Maciej Szwengielski Szanowny Panie Macieju, Ciekawe rozważania i możnaby rzeczywiście w dyskusję wejść, ale to, co przed nią może powstrzymywać to pozycja, z której Pan jako autor swoje przemyślenia formułuje. Jest to bowiem pozycja kaznodziei, niestety. A jak wiadomo - z amboną się nie polemizuje. Słucha i trwoży się człowiek, by w poczuciu winy spuścić głowę przed moralną wyższością kapłana. Myślę, że Kościół wiele traci, gdy w ten sposób traktuje wiernych - z pozycji grożącego palcem i ogniem piekielnym. Myślę, że w ogóle wszyscy powinniśmy wykazywać się pewną pokorą w prezentowaniu prawd, które w naszym mniemaniu są wręcz aksjomatami. Wtedy łatwiej jest przekonywać do nich innych oraz prowadzić rozmowę tak w ogóle. Łączę wyrazy szacunku. hollow man
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...