Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Poezja smaku


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

Przepis po Polsku -Marian Załucki :

 

Wziąć tego, czego nie ma
dodać soli i kminku
potem zmieszać z tym, czego
brak chwilowo na rynku.

 

Mieszać długo, dokładnie-
jak się znudzi to przestać
i posypać tym na co 
absolutnie nas nie stać.

 

Można smażyć, lub upiec,
lub przypalać na rożnach
polewając tym, o czym
nawet marzyć nie można.

 

Wszyscy u nas to jedzą-
dla każdego wystarczy,
na tym właśnie polega
polski cud gospodarczy.

 

 

 

Kiedyś było tak jak w tym wierszyku powyżej, teraz jest zupełnie inaczej, nawet kobiety nauczyły już się gotować, weźmy na ten przykład taką panią Martę;)

... no, ale do rzeczy.

Zamieszczamy tutaj swoje ulubione, sprawdzone przepisy, takie, no wiecie, co to mucha na nich nie siada. Popisówka-że niby my tacy ę i ą przed rodziną i znajomymi.

Jeśli temat się spodoba-fajnie-jeśli nie to nie. 

 

 

 

Ja ostatnio wziąłem się za kiszonki, jak babcię kocham-wszystko potrafię ukisić ;)  .... i nie żebym się chwalił, albo co, taka jest prawda.- Wszystko jest trudne nim stanie się proste. 

:)

 

 

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Edytowane przez OloBolo (wyświetl historię edycji)
  • 3 tygodnie później...
  • 2 tygodnie później...
Opublikowano

.....co się tyczy żeberek to tak: 

szczerze pisząc to  ...y nie urywają, zjadliwe są nie przeczę, choć te nasze moim zdaniem lepsze są.

 

 

to tyle o ile, widzę tematy kulinarne mało kogo tu interesują .... więc papatkiiiiii   ;) 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Poet Ka - dziękuję serdecznie -   
    • Bardzo ciekawe wspomnienia z dzieciństwa... czuć w nich klimat dawnych czasów i prawdziwe emocje małego chłopca...szkoda tych wróbelków, bardzo je lubię...miłego dnia życzę*)
    • Piękny, bardzo osobisty zapis dziecięcego świata z nutką nostalgii...czyta się z przyjemnością...pozdrawiam serdecznie*)
    • "Gortatów dom wakacji" - 2 Był tam wielki warzywniak i sad owocowy, drzewa czereśni i zagajnik malinowy. Były pszczoły w ulach, które sadu pilnowały, do malin i czereśni nas nie dopuszczały. Czasami smród z wysypiska tam przywędrował, bo miejski śmietnik Kluczborka tam się znajdował. Zasypywali nim glinianki cegielniane, przez cegielnię dla gliny koparką kopane. W poniemieckiej cegielni ludzie pracowali, czerwoną cegłę w dużych piecach wypalali. Cegielnia była między śmietnikiem a domem, w czasie jej pracy omijałem ją slalomem. Wujek Tadek psa miał, na imię dał mu Michol, owczarek górski, mądry, przeuroczy pychol. Pierwszego roku młody był, gdy się pojawił, ze mną, małym chłopcem, jak z bratem się bawił. Bardzo już wydoroślał roku następnego, widoczne to było z jego wzroku mądrego. Wspaniały był, chodził ze mną i mnie pilnował, to właśnie on nade mną opiekę sprawował. Wujek karabin, wiatrówkę na śruty posiadał. „Idźcie polować zimową porą” – powiadał. I szliśmy z Micholem zabijać szczury i ptaki, na śmietnik, na cegielnię – dwa małe nieboraki. Na cegielnię tylko w porach popołudniowych, gdy ludzi już nie było w barakach cegłowych. I strzelałem do wróbli, i je zabijałem, a Michol je zjadał, a ja to oglądałem. Już wtedy pamiętam, dumny z tego nie byłem, ale wujek to chwalił, więc z niesmakiem to robiłem, żeby wujek traktował mnie jak dorosłego – jak swojego siostrzeńca najukochańszego. Dziwne były to czasy świata ówczesnego, widziane oczętami chłopczyka małego. Żeby wnioski wyciągnąć, lat potrzeba było, by wiedzieć, co dobrze, a co źle się robiło.          -cdn.   Leszek Piotr Laskowski.   
    • Ty o niej zapomniałeś, o jej błękitnych oczach. Powoli zabierasz uśmiech, sprawiając, że usycha jak kwiat.   Wytykasz jej zazdrość za każdym razem, gdy patrzysz chciwie na inną.   Dobrze, że jest silna, nie płacze w poduszkę, a wspólne marzenia prysły jak bańka mydlana.   Mówiłeś, że kochasz jej piegi i że jest piękna, a już flirtujesz z następną.   Ona jest zbyt mądra, by dzielić z tobą życie. Tak, chce odejść, zanim wiosna przypomni o sobie.   Lepiej być wędrownym ptakiem, niż z nieszczerym sercem stanąć przed ołtarzem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...