@Poet Ka
sam się siebie przestraszyłem :)))
przepraszam, wybacz mi :)
i bardzo się cieszę, że zrozumieliśmy się :)
to fantastyczny moment !
dziękuję Ci pięknie :)
i serdeczności oczywiście dla Ciebie :)
Boże ty co nieśmiertelność sprowadzasz między nas.
Ty się wyróżniasz, nad ludzi mas,
Nawet ślepy się podniesie,
Aby zobaczyć twoje obrazy,
Które trwają, nie to co chwila krucha.
Na pewno więc to jest Bóg.
Przecież przechodzisz ram czasu próg.
My - zatrzymani.
Teraz ja z tego chłonę,
I tworzę nowe pieśni. Kiedy wyzionę,
Ducha one ostaną.
Zaraz. Czy Cię z kimś nie pomyliłem?
Tak zapatrzony oczy upiłem.
Boże? czy jesteś tym Bogiem?
Czy człowiekiem?
@Migrena i dionizyjskość daje nadzieję na przetrwanie, ale nie ta jej odmiana, która zbliża się do śmierci i rozkładu. Jest to takie rozbuchane niedomówienie...O to mi chodzi, kiedy piszę, że to wszystko paradoks.
@Migrena nie zmęczyłeś, tylko przestraszyłeś gwałtowną reakcją:)
@Migrena
@Poet Ka
tak !!!
zgadzam się.
paradoks jest rdzeniem tego wiersza.
brutalność materii i cielesnosć zderzają się tu z desperacką próbą przetrwania a naturalizm staje się narzędziem do pokazania, że ciało pamięta więcej niz miasto i język .
w tej całej sprzecznodci tkwi napięcie polegajace na tym, ze im bardziej akt wydaje się brutalny i Tanatosem nasycony, tym bardziej staje się świadectwem zycia i istnienia w swiecie, który chciałby nas rozpaść.
i jeszcze dodam bo mnie korci :)
w tym napięciu między brutalnością a trwaniem samego siebie ojawia się sens bycia .
ciało nie kłamie, a miasto staje się lustrem, w którym widac granice życia i myśli !!!
to tu, między oddechami i ciałami, filozofia staje się doświadczeniem, a nie prostym słowem.
no to się nagadałem ;)
jezeli zmęczyłem - przepraszam :)