Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

MOUSTACHED GIRL

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

20 years before

 

(In the kindergarten)
Mother: Harry, why have you told that girl that she`s a freak? She`s sitting and crying now! Now go and tell her that you`re sorry!
The boy (approaching the girl): Mary, don`t cry! I am really awfully sorry of your being a freak!

 

20 lat wcześniej

 

(W przedszkolu)
Matka: Harry, dlaczego powiedziałeś tej dziewczynkie, że jest dziwadłem? Teraz siedzi i płacze! Teraz idź i powiedz jej, że jest ci przykro!
Chłopiec (podchodzi do dziewczynki): Maryjko, nie płacz! Jest mi naprawdę strasznie przykro, że jesteś dziwadłem!

 

Present day
Dzień dzisiejszy

 

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


The United Sexy Boyz - Moustached Girl Wąsata dziewczyna

 

Presenter: Teraz czytam tytuł drugiego utworu na waszej płycie. To brzmi jak "Wąsata dziewczyna"?! Mam nadzieję, że widzowie w telewizji będą mnie wspierać, jeśli przypuszczam, że to musi być alegoria, hiperbola, przenośny wyraz ...
Serge Goriełyj (grupa USB): To tylko hit! Podczas oglądania naszego teledysku wielu mężczyzn mogą do chuja postradać zmysły. A niektórym ludziom po prostu opadną ich kurewski szczęki!
Presenter: Sprawdźmy więc tę prognozę i obejrzyjmy teledysk "Wąsata dziewczyna"!

 

(Najpierw frontman grupy USB, jak zawsze, dostarcza swoje zwykłe logo akustyczne)
`To jest USB! Wszyscy tu jesteśmy! Nikita, Staś, Giena, Turbo i ja, Diusza* Meciołkin! '
* Diusza - Andriusza - Andriej

 

 

Presenter: Now I`m reading a title of the second track of your disc. It goes as `A moustached girl`?! I hope that TV viewers gonna support me if I suppose that it must be an allegory, a hyperbole, a figurative expression ...

Serge Goreliy (the USB group): It`s but a hit! While watching our music video many a man gonna get сranky. And some people`s fucking jaws will simply drop!

Presenter: So let`s verify this forecast and watch the music video `A moustached girl`!

 

 

(First the frontman of the USB group as always delivers their usual acoustic logo)
`This is the USB! We are all here! Nikita, Stas, Ghena, Turbo, and me, Dyusha * Metyolkin!`
*Dyusha - Andryusha - Andrei

 

WĄSATA DZIEWCZYNA
Wąsata dziewczyna, wszyscy się z ciebie śmieją
Dziewczyna z wąsami, nie mogę spać w nocy
Dziewczyna z wąsami, nie mogę spać w nocy
Wąsata w życiu, w łóżku jest jak tygrysica!

 

Nie płacz, wąsy pasują dziewczynom.
Wytrzyj łzy wąsami. 


Dziewczyna z wąsami, nie boję się powiedzieć:
"Jesteś najpiękniejsza, to te twoje wąsy. Wiedz o tym!"

 

 

MOUSTACHED GIRL
The girl with a moustache! A laughing-stock for all.
The girl with a moustache! At night I`m sleepless!
The girl with a moustache! At night you`re tireless!

Moustached in life, in bed you are a tigress!


Don`t cry! A moustache becomes the girls!
Wipe tears with it!

 

The girl with a moustache! I`d like to bravely say
`You are the prettiest girl. Take good note of my tale!`

 

The United Sexy Boys is a popular parody group in Russia. They do not make parodies of the certain performers. They ironicaly, sarcastically, talently imitate the sterotypes and manners of people of the show business and parody of a style of the modern pop music and musuc videos on the whole. By the way, if they`d promoted themselves as a pop band they`d have had a great success. It speaks ill of the modern pop, yet it does their credit! They arrange their numbers in the same manner, but this `bottle` is every time filled with new wine.

 

The United Sexy Boys to popularna grupa parodystyczna w Rosji. Nie parodiują konkretnych, indywidualnych wykonawców. Co dziwne, sarkastycznie naśladują stereotypy i maniery ludzi showbiznesu oraz styl współczesnej muzyki pop i teledysków OGÓLNIE. IMHO, gdyby promowali się jako grupa popowa, odnieśliby duży sukces. To, co pokazują, nie najlepiej charakteryzuje współczesną pop muzykę , ale to nie ich wina! Ale to im zasługa! Często tę samą formę swoich występów wypełniają nowym winem, nową treścią.

 

The `bottle` is their presence in the music TV studio where they present their new albums. They exchange caustic remarks with the very cultural and civil D.J. in a deliberate politically incorrect form, then their music video is presented (usually, an unfinished one due to the "moral panic" effect).

 

The USB frontman is Andrei Minin (his hero is Dyusha Metyolkin, an impudent, self-confident guy wearing dark glasses with fragments of a broken mirror on them which are supposed to be a part of the Swarovski collection), Sergei Gorelikov (his hero Serge Goreliy aka Turbo is a complacent person who freely use the unprinted language, and is number two in the group), Konstantin Malasayev (his hero Nikita is a silly, naïve guy whose head is a permanent enigma even for his mates who are well-known with their own nonsense. They are afraid of his saying something extraorinarily ridiculous, and his first phrases prove them to be true);

Dmitry Viushkin (red-haired Ghena, an overfree playboy) and Andrei Shelkov (Stas who begins every phrase like this: `Lemme say, aha?', and is the second director of the USB' s videos. It's him who's a bewitching dancing master in the Bouchardon`s video)(see below)).

 

All guys are residents of the weekly Comedy Club Show  TV program. (By the way, all their numbers are written and staged by them only, they`re as well their own choreographers and lyricists).

 

"Butelka" to ich obecność w muzycznym studiu TV, gdzie prezentują swoje nowe albumy. Wymieniają ironiczne uwagi z bardzo kulturalnym i uprzejmym

D.J. w celowo niepoprawnej politycznie formie, wówczas prezentowany jest ich teledysk (zwykle niedokończony z powodu efektu "paniki moralnej").

 

Frontman USB to Andriej Minin (jego bohaterem jest Diusza Meciołkin, bezczelny, pewny siebie facet w ciemnych okularach z naklejonymi na nie fragmentami pękniętego lustra, jakby od Swarovskiego)

Siergiej Gorelikow (jego bohater Serge Gorelyj, vel Turbo, jest zadowolona z siebie osobowość, która nie wybiera słów, i numer dwa w grupie), Konstantin Małasajew (jego bohater Nikita to głupi, naiwny facet, którego głowa jest zawsze zagadka, i nawet jego koledzy, którzy są dobrze znani ze swoich bzdur, boją się, że coś powie wyjątkowo śmieszne, a jego pierwsze zdania to potwierdzają),

Dmitrij Wijuszkin (rudowłosy Giena, urodzony playboy) i Andriej Szełkow (Staś, który każdą frazę zaczyna w ten sposób:  "Lemme say, aha?''  (" Pozwólcie, że powiem, aha!"). On jest drugim reżyserem USB, i także urzekającym mistrzem tańca w video  o Bouchardon) (patrzcie poniżej).

 

 

Wszyscy faceci są rezydentami tel

cotygodniowego programu telewizyjnego Comedy Club Show. (Nawiasem mówiąc, wszystkie ich numery są pisane i wystawiane tylko przez nich, są też własnymi choreografami i autorami tekstów).

 

 

 

Edytowane przez Andrew Alexandre Owie (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta ... tak jest zawsze    pamiętam  założyłas różową sukienkę  a la Merlin Monroe  i zatańczylaś  wśród kolorwych liści    ja ciągle czułem  tą słodycz  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @Nata_Kruk ... ONA i ON    nie tylko uśmiechem  potrafią upiększyć życie dodać mu kolorów  nie zawsze swoich  ale zawsze są …   szarość ich nie bawi  ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @EsKalisia Problemy prawdziwych kobiet... a my... my ...   Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • @iwonaroma Poeta zna poetykę, a tu po prostu człowiek ma styczność ze zwykłą prozą i łamaniem wierszy, żeby "wierszem" się to dzieło nazywało. Zgroza.
    • "Historyjka grzeczności" Witam Panią, Pani Gieniu – rzecze Jasiu już od proga, w niskim Pani ukłonieniu i w chwaleniu Pana Boga. Znaną z gościnnej hojności, Pani Gienia Jasia wita, uśmiechnięta i z radością, czy nie głodny – w drzwiach już pyta. Jaś, całując w rękę Panią, w szlachetnym, zgiętym pokłonie, z elegancją patrząc na nią, wręcza jej piękne piwonie. – Ależ piękne! – krzyczy Gienia, Jasia w policzek całując, zarumieniona z wrażenia, w oczy Jasia się wpatrując. Jasiu, dumny z adoracji, rzecze z drżącym głosem w krtani: – Zostać mogę do kolacji, jeśli mnie tu zechcesz, Pani? Gienia wzrokiem opuszczonym mówi w dumie kobiecości: – Czuj się gościem zaproszonym w mojej skromnej posiadłości. Nie będąc impertynentem, przyjmuję Twoją gościnę – odpowiada Jaś z akcentem, uniżoną robiąc minę. Gienia z uśmieszkiem nęcącym do stołu go zaprosiła, niewiasty wzrokiem płonącym głęboko się pochyliła. Jasiowi oczy wypadły, poniesione tym widokiem, w środek jej dekoltu wpadły przekrwionym żyłkami wzrokiem. Pani Gienia to widziała i w panieńskiej kokieterii umyślnie prowokowała w zamierzonej swej pruderii. Mruknął Jasiu samczą mocą, dając tym do zrozumienia, że pomruczeć mógłby nocą, gdy dostanie przyzwolenia. Bez słów Gienia zrozumiała pomruki Jasia zalotne i szybko odpowiedziała, puszczając mu oczko psotne. W Jasiu krew się zgotowała, budząc instynktu instrument, wulkanicznie napełniała jego męskości postument. Zaczerwienił się po twarzy, oddech odebrał mu mowę, o Gieni w łożu zamarzył, nie prosząc o to jej słowem. W jego oczach to widziała, myślą waląc wszelkie płoty, w udach już się rozjeżdżała w zgodzie na jego ochoty. Odchodząc w szczęścia nadmiarze szykować wieczerzy jadło, dziękując za bieg wydarzeń – szczęścia, które na nią spadło. Jasiu szuka komplementów, w głowie pustka, słów brakuje, jakich użyć argumentów? Boi się, że coś zepsuje. Nie chce spłoszyć kochaneczki, w ciszy myśli przegrzebuje i zaczyna z innej beczki: – Pogoda dziś dopisuje! Gienia bez reszty zdziwiona: – Byłam jemu taka rada, czułam się już uwiedzioną, a on o pogodzie gada! Może nie podobam mu się? Możem w seksapilu marna? Może pomyliłam tu się, że byłam nazbyt figlarna! Dla zmiany nastroju tego, pyta Jasia o wieczerzę: czy chce coś upieczonego, czy coś innego wybierze. Jaś z pytania ucieszony, odpowiada: – Wszystko jadam, będę dwukroć zaszczycony, w Pani ręce się pokładam. Myśli Gienia: – Miłam jemu, dobrze, że jest wszystkożerca, nakarmię go po staremu: „przez żołądek aż do serca”. W kuchniowanie więc się wdała, nucąc przy garach namiętnie, seksownie przytańcowała, tak dla Jasia najponętniej. – Pięknie tańcząc, podrygujesz – słodko Jasio ją zachwala. – Wszystko we mnie się gotuje, ci wyznać sobie pozwalam. Gieni mokro się zrobiło, pod fartuszkiem się zagrzała, bo od pieca żarem biło i z gorącem się zmagała. Kiedy już za stół zasiedli, oczu z siebie nie spuszczali, prawie niczego nie zjedli, wzrokiem siebie pożerali. Chleb na myśli u głodnego, jadło na bok odstawione, chcieliby czegoś innego, w pożądaniach wymarzone. Jedno czeka na drugiego, najwstydliwsze pierwsze kroki, dalej to już nic trudnego – kto złamie wstydu amoki? Czy to Gienia się ośmieli, czy to Jaś zacznie ją pieścić? Oboje o tym wiedzieli, że muszą to jakoś streścić. Siedzą na wprost, patrząc w siebie, temat jakoś się nie klei, z myślami o wspólnym niebie, w ciemnej zawstydzenia kniei. Wtem Gienia na pomysł wpada, do Jasia rzecze z czułością: – Deser z drinkiem się nakłada po kolacji kolejnością. Przeszli do kanapy z ławą, przy butelce zasiadając, brzdękli się lampkami żwawo, w oczy sobie spoglądając. Jak tu zacząć? – Jasiu duma. – A jak mnie odepchnie Gienia? Może ona nic nie kuma? Może to moje złudzenia? Gienia w myślach popatruje: „Może ja go nie pociągam? Może źle się zachowuję, że rąk do mnie nie wyciąga?”. Po kilku lampeczkach może się na krok pierwszy odważy? Alkohol mu w tym pomoże? Gienia skrycie sobie marzy. Czuła się już rozpalona, trzecią lampkę wypróżniła, coraz bardziej podniecona, Jasia za rękaw chwyciła. Jasiu z lekka zaskoczony, faworyzmu poczuł nutę, lekkim szeptem przytłumionym zaczął swoją bałamutę. – Jaśnie Pani, moja miła, radym ja Ci się przymilić, serce moje Tyś owiła, dasz się Pani uszczęśliwić? Gienia pofrunęła w nieba, anielskich skrzydeł dostała. „Niech mnie bierze, tak jak trzeba!” – nic nie mówiąc, pomyślała. Widzi Jasiu, że już prawie, więc czwartego proponuje, polewając Gieni żwawiej, w oczy lubej się wpatruje. Gienia za kieliszek łapie, jednym haustem go wypija, już nie może, ledwo sapie, wić zaczyna się jak żmija. Jasiu widzi, że już pora, w ust zbliżenie bardzo blisko, poczuł swojego fawora, śliniącego legowisko. Pani rozpływa się w oczach, nogi ściska, kręci, łamie, na ud wewnętrznych swych zboczach czuje mokre przepływanie. Do ataku Jaś przystąpił, kładąc dłoń na Gieni dłoni, lew Atlasu w niego wstąpił! Pot spływał po jego skroni. Gienia dłoń Jasia złapała, wbija mu paznokcie w skórę, ledwie biedna oddychała nagłym wezwaniem w naturę. Jasiu, zęby zaciskając, ku niewieście wiedzie głowę, usta lekko rozchylając, zbliżył się już o połowę. Czuła zapach jego ciała, testosteron tej lwiej mocy, w półomdlona pomyślała: „Oj, nie będę spać tej nocy”. Jasiu zbliżał się powoli, Gienia oczęta zamknęła, chciała być w jego niewoli, głęboki oddech już wzięła. Oddech samicy w ochocie, już bez wstydu, bez oporów, gotową już wejść po krocie w najsprośniejszych szczyt amorów. Jasia robi to zachłannym, męskość go dołem rozpiera, całkiem zbliżony do panny, ciałem na Gienię napiera. Obie głowy opuszczone, na siebie nie popatrują, całą akcją zawstydzone, pocałować się krępują. W końcu łapie Jaś dziewczynę dwoma rękoma za głowę, miał już ją polecieć w ślinę, gdy usłyszał czyjąś mowę. Odwraca się więc raptownie i dostrzega ludzi w progu, całkowicie niefortunnie weszli na wstępie prologu. Znaną z gościnnej hojności, Gienia drzwi nie zamykała, charakteru otwartością wszystkich gości przyjmowała. Siedem godzin zalecania przeszło w taką niewygodę! Tuż przed aktem przytulania przepadło jak kamień w wodę. Goście w moment zrozumieli, że wtargnęli bez pukania, szybko nogi za pas wzięli, wycofując się z mieszkania. Zalotności powracały, lecz opadło już napięcie, Gienię chęci opuszczały, a Jasia męskości wzięcie. Jej wysychać zaczynało, coraz chłodniej się robiło, w Jasiu męskością malało, nie za bardzo było miło. Ale pierwsze kroki poszły, nie wrócą już w ich początki, impulsy do mózgów doszły, więc miną grzeczności wątki. Gienia wstała, drzwi zamknęła, ewidentnie się spieszyła, wracając, sukienkę zdjęła, goła biegnąc powróciła. Skończyła na Jasia Gienia, złapał w locie Jaś dziewuchę i doszło do ukojenia, jeszcze w mokre, bo nie suche. Może goście przeszkodzili w grzecznościach podejść tym dwojgu, a może je ukrócili, dając śmiałość im obojgu. -Leszek Piotr Laskowski
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...