Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane

Nadeszła zima, śniegi i mrozy,

drogi zawiało na biało.

Żółty kabriolet swój dach nałożył,

wycieczki mu się zachciało.

 

Bo co urodą może się mierzyć

z porą, co skrzy się i bieli?

Szczególnie wtedy, kiedy śnieg świeży

świat tuli w czystej pościeli.

 

Żółty kabriolet - przygód amator,

nie będzie czekał do wiosny.

Wyruszył w trasę, jak wcześniej, latem,

lśniący, błyszczący, radosny.

 

Wymknął się z miasta, gnał autostradą

poprzez krajobraz uroczy,

lecz wkrótce zwolnił, za znaków radą,

na wiejską drogę się wtoczył.

 

Gdy jechał dalej, zobaczył nagle,

jak w poprzek jezdni wyrasta

wielka jak góra, tańcząca z wiatrem,

śnieżna przeszkoda. Tak! Zaspa!

 

"Jak się rozpędzę, pewnie dam radę".

Pomyślał żółty kabriolet.

"Z łatwością przecież szybko przejadę

przez taką zawalidrogę".

 

Jednak się biedak nieco przeliczył,

bo utknął w zaspie na dobre.

Przez chwilę znane manewry ćwiczył,

aż w końcu westchnął: "Nie wybrnę".

 

A wokół było pusto i biało,

tylko, w zimowych ramionach,

przy drodze, którą śniegiem zawiało,

skrzyła się wioska uśpiona.

 

W szybie mu błysła nadziei iskra

i głośno krzyknął: "Pomocy!"

Gdy mały traktor sygnał usłyszał,

wnet się z garażu wytoczył.

 

Mały traktorek ma duże koła,

jest przy tym silny jak niedźwiedź.

Zaspę z łatwością pokonać zdoła,

więc mocną linę już wiezie.

 

Do kabrioletu linę przyczepił,

autko wyciągnął z łatwością.

"Mały traktorku! Ty jesteś wielki!”

Krzyknął kabriolet z wdzięcznością.

 

„To nic takiego, drogi kolego”.

Odparł traktorek wesoły.

„Łatwo coś zrobić, jeśli do tego

jesteś dokładnie stworzony”.

 

Wnet się rozstali. Żółty kabriolet

ostrożnie wrócił do miasta.

Pomyślał sobie mały traktorek:

„Nieduża była ta zaspa”.

 

 

Więc wkrótce o niej całkiem zapomniał,

przecież zbliżała się wiosna

i dużo pracy w polu, na łąkach.

Może kabriolet znów spotka?

 

 

Wcześniejsze części:

 

 

 

 

 

 

Sylwester_Lasota

Sylwester_Lasota

Nadeszła zima, śniegi i mrozy,

drogi zawiało na biało.

Żółty kabriolet swój dach nałożył,

wycieczki mu się zachciało.

 

Bo co urodą może się mierzyć

z porą, co skrzy się i bieli?

Szczególnie wtedy, kiedy śnieg świeży

świat tuli w czystej pościeli.

 

Żółty kabriolet - przygód amator,

nie będzie czekał do wiosny.

Wyruszył w trasę, jak wcześniej, latem,

lśniący, błyszczący, radosny.

 

Wymknął się z miasta, gnał autostradą

poprzez krajobraz uroczy,

lecz wkrótce zwolnił, za znaków radą,

na wiejską drogę się wtoczył.

 

Gdy jechał dalej, zobaczył nagle,

jak w poprzek jezdni wyrasta

wielka jak góra, tańcząca z wiatrem,

śnieżna przeszkoda. Tak! Zaspa!

 

"Jak się rozpędzę, pewnie dam radę".

Pomyślał żółty kabriolet.

"Z łatwością przecież szybko przejadę

przez taką zawalidrogę".

 

Jednak się biedak nieco przeliczył,

bo utknął w zaspie na dobre.

Przez chwilę znane manewry ćwiczył,

aż w końcu westchnął: "Nie wybrnę".

 

A wokół było pusto i biało,

tylko, w zimowych ramionach,

przy drodze, którą śniegiem zawiało,

skrzyła się wioska uśpiona.

 

W szybie mu błysła nadziei iskra

i głośno krzyknął: "Pomocy!"

Gdy mały traktor sygnał usłyszał,

wnet się z garażu wytoczył.

 

Mały traktorek ma duże koła,

jest przy tym silny jak niedźwiedź.

Zaspę z łatwością pokonać zdoła,

więc mocną linę już wiezie.

 

Do kabrioletu linę podczepił,

autko wyciągnął z łatwością.

"Mały traktorku! Ty jesteś wielki!”

Krzyknął kabriolet z wdzięcznością.

 

„To nic takiego, drogi kolego”.

Odparł traktorek wesoły.

„Łatwo coś zrobić, kiedy do tego

jesteś dokładnie stworzony”.

 

Wnet się rozstali. Żółty kabriolet

ostrożnie wrócił do miasta.

Pomyślał sobie mały traktorek:

„Nieduża była ta zaspa”.

 

 

Więc wkrótce o niej całkiem zapomniał,

przecież zbliżała się wiosna

i dużo pracy w polu, na łąkach.

Może kabriolet znów spotka?

 

 

Wcześniejsze części:

 

 

 

 

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...