Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Historia edycji

Należy zauważyć, że wersje starsze niż 60 dni są czyszczone i nie będą tu wyświetlane

Gdy przyszła jesień, mały traktorek,

jak zwykle, ciężko pracował.

Ostatnie plony zwiózł do stodoły,

pole ponownie zaorał.

 

Żółty kabriolet po drogach pędził,

skąpany w promieniach słońca.

Opadłe liście podnosił z jezdni,

ścigał horyzont bez końca.

 

I myślał sobie: "Głupi ten ciągnik,

bo w kółko tylko się kręci.

Zwykły prymityw, zarył się w roli

I nawet kraju nie zwiedził”.

 

A mały traktor w końcu odpoczął

w garażu cichym, choć zgrzebnym

i marzył o tym, że wczesną wiosną

znów będzie bardzo potrzebny.

 

 

 

Gdy przyszła jesień, mały traktorek,

jak zwykle, ciężko pracował.

Ostatnie plony zwiózł do stodoły

i pole ponownie zaorał.

 

Żółty kabriolet po drogach pędził,

skąpany w promieniach słońca.

Opadłe liście podnosił z jezdni,

ścigał horyzont bez końca.

 

I myślał sobie: "Głupi ten ciągnik,

bo w kółko tylko się kręci.

Zwykły prymityw, zarył się w roli

I nawet kraju nie zwiedził”.

 

A mały traktor w końcu odpoczął

w garażu cichym, choć zgrzebnym

i marzył o tym, że wczesną wiosną

znów będzie bardzo potrzebny.

 

 

 

Sylwester_Lasota

Sylwester_Lasota

Gdy przyszła jesień, mały traktorek,

jak zwykle, ciężko pracował.

Ostatnie plony zwiózł do stodoły

i pole ponownie zaorał.

 

Żółty kabriolet po drogach pędził,

skąpany w promieniach słońca.

Opadłe liście podnosił z jezdni,

ścigał horyzont bez końca.

 

I myślał sobie: "Głupi ten ciągnik,

co w kółko tylko się kręci.

Zwykły prymityw, zarył się w roli

I nawet kraju nie zwiedził”.

 

A mały traktor w końcu odpoczął

w garażu cichym, choć zgrzebnym

i marzył o tym, że wczesną wiosną

znów będzie bardzo potrzebny.

 

 

 



×
×
  • Dodaj nową pozycję...