jazzkółka Opublikowano 7 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 7 Października 2020 uwieram sama siebie chropawa zdzieram myśli warstwa po warstwie wreszcie okorowana do nagości oddycham raniąc palce o korę tak zwaną mózgową i krew zastyga żywicą z czasem zostanie morze na dłużej może nawet jantarem kiedyś krą żyła goniąc za tobą następną diabelnie rudą albo anielsko sielską w sumie wszystko jedna bąble wciąż bolą więc wdziuplam się doniezobaczenia i wreszcie tylko szelest do następnej piosęki 1
duszka Opublikowano 7 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 7 Października 2020 Chcę być szczera, bo masz dużą zdolność budowania wymownych, niezwykłych metafor - jest ich w tym wierszu tak wiele, że "wypierają" w moim odczuciu przekaz. Jestem oszołomiona ilością obrazów i szybkością ich zmian. Moim zdaniem każda przeczytana metafora powinna miec czas do czytelnika dotrzeć i rozwinąć w nim swoje działanie. Przynajmnie ja tego potrzebuję. Mam wrażenie, że ich rozrzedzenie wydobyłoby bardziej piekno Twojego wiersza i głębię jego przekazu. To moje uwagi. Naprawde życzliwe. :) Pozdrawiam!
Nata_Kruk Opublikowano 16 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 16 Października 2020 Pomysłowy tytuł, i wtapia się w jego treść ostatni wers. Ogólnie, nietuzinkowo, da się wyłapać 'dylematy' peelki. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się