Gabrys Opublikowano 5 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 5 Października 2020 (edytowane) Patrzeć na świat po swojemu,nie pod czyjeś dyktando,bez grzechu żyć, po bożemu,starałem się, nie wypaliło.Myśli jakże brudne,nie chcą do spowiedzi,pościć, nie da się pościćkiedy szelma, we mnie siedzi.Jak każdy słaby jestemnie raz się Boga wypieram,by zgasić swoje zapędy,raczej grzech wybieram.I chociaż nie noszę habitu,również będę sądzony,może mi w niebie odpuszczą,o ile nie zadziobią wrony. Edytowane 5 Października 2020 przez Gabrys (wyświetl historię edycji) 2
duszka Opublikowano 6 Października 2020 Zgłoś Opublikowano 6 Października 2020 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Podoba mi się to odważne i szczere spojrzenie na własną ludzką słabość i pardoksalnie kryje się w tym siła :) Ostatni wers, a dokładniej "wrony" rozumiem jako te "zapędy", o których wspomniałeś w poprzednij zwrotce, dlatego pasowałoby mi "o ile nie zadziobią te wrony". Pozdrawiam :)
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się