Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

Mi to jazdę zrobili w wojsku, otóż to: chcieli mnie złamać, abym pękł, tak, pani Agnieszko i błędy za błędami popełniają - jak można złamać człowieka, który jest po ogromnych przejściach?

 

Łukasz Jasiński 

 

@Somalija

 

A zdjęcie jest prawdziwe i posiada charakter artystyczny, nie mam żadnego powodu, aby kłamać - dwa lata temu u mnie była burza i dostałem błyskawicą i to w zasadzie powinien umrzeć, jednak: strasznie dużo piję i piję i piję - zimną kranówkę, jeśli pani, pani Agnieszko, pani mi nie wierzy, może pani porozmawiać ze strażakami, którzy musieli piłować gałązkę drzewa.

 

Łukasz Jasiński 

Edytowane przez Łukasz Wiesław Jasiński (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Migrena 

----------

 

" Somalija

Opublikowano 26 minut temu

  Godzinę temu, Migrena napisał(a):

@violetta

ale Bóg kocha miłość między ludźmi.

ON nam ją dał.

nie bój się miłości.

przecież wzdychasz do jakiegoś przystojniaka który Ci się podoba.

w tym jest też piękno.

 

fatalnie, że cierpisz ból.

nie mogę Ci pomóc ale jestem z Tobą :)

 

Dzień dobry, czy może Pan już skończyć te geriatryczne wstawki... jest Pan pod moim wierszem na forum głównym nie na turnusie w Ciechocinku... Z góry dziękuję "

 

 

 

 

 

 

 

tak.

już skończyłem.

zdobyłem ciekawy materiał do badań poznawczych w kierunku emocji psychicznych.

 

a ty paniusiu nie szastaj tak słowem "moim" bo jesteśmy na publicznym portalu.

nie dziękuj.

nie musisz.

 

bez zwyczajowych pozdrowień.

R.

 

 


 

 

 

 

Opublikowano

@Somalija

 

"Somalija

Opublikowano 11 minut temu

@Migrena Pod moim wierszem, nie na moim portalu. Zalecam czytać ze zrozumieniem. 

Treść tych ,,badań psychologiczny" świadczą o inteligencji badacza, niestety.."

 

 

zgoda.

twój wiersz.

ale on nie wisi w pustce kosmicznej, prawda ?

znajduje się na publicznym portalu.

nie dodam złośliwości o zrozumieniu.....

 

 

ale ciekawy jest wątek "Treść tych ,,badań...."

 

a skąd wiesz o czym one świadczą .....

śmiało antycypujesz.

bez podstaw.

 

i po co te złośliwości (geriatryczny, Ciechocinek).

 

nikogo nie uraziłem.

starałem się być pomocny.

 

a co do tego co chciałem osiągnąć i osiągnąłem nie dotyczą indywidualnych przypadków tylko raczej zbiorowości.

 

są w temacie moich dociekań badania psychologów francuskich.

 

komuś kto jest takimi badaniami zainteresowany udzielę informacji.

 

ale ty masz to w nosie.

nie dziwi mnie to.

ale dziwią mnie napastliwość i złośliwości.

 

nie jesteś w stanie mnie urazić więc lepiej zamknijmy temat  na tej naszej wymianie "uprzejmości".

 

dobrze ?

 

Opublikowano

@Migrena Nie mam zamiaru Cię urazić, tylko zwrócić uwagę, że to co robisz zaczepiając Violę, jest żenujące i nie na miejscu, zalatuje takim serialem ,,Tulipan".

Możliwe, że pamiętasz też mnie dziewczynę z rzeką w tle...

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Bardzo udany wiersz, Panie Łukaszu. Gratuluję pomysłu flagi powstania styczniowego; niesamowite wydarzenia wywołują w nas niesamowite wrażenia. 

Opublikowano

@Somalija to prawda, że żenujące, proponuje wyjazd, byłam na Maderze i szybko chciałam uciekać ze względu na koszty, głupia butelka wody kosztowała 12 zł. Jeden dzień by tam nie przeżył. Wynajęcie mieszkania na południu jest w granicach kupna samochodu. Dla mnie on cwaniaczek, nieudacznik życiowy. Poza tym nigdzie bym się nie ruszyła, bo nie jestem nikogo żoną:)

  • 2 tygodnie później...
Opublikowano (edytowane)

@Somalija

 

Ja i Ty

 

I pokażę ci taki piękny świat,

tylko: powiedz mi - tak, tak i tak

i pokażę ci taki piękny świat,

 

pokonamy razem zło, zło i zło,

tylko: daj mi ten - znak, znak i znak,

pokonamy razem zło, zło i zło,

 

ja ci dam i ty mi dasz: to, to i to,

tylko: powiedz mi - tak, tak i tak,

ja ci dam i ty mi dasz: to, to i to,

 

tak, tak i tak, dam, dam i dam ci -

razem: nektar czystej duszy - tobie

tak, tak i tak, dam, dam i dam ci -

 

ty przeżyjesz mnie i będziesz

żyła mną, mną i mną, tylko: powiedz,

ty przeżyjesz mnie i będziesz

 

tak, tak i tak, dam, dam i dam ci -

razem: nektar czystej duszy - tobie

tak, tak i tak, dam, dam i dam ci -

 

ja ci dam i ty mi dasz: to, to i to,

tylko: powiedz mi - tak, tak i tak,

ja ci dam i ty mi dasz: to, to i to,

 

pokonamy razem zło, zło i zło,

tylko: daj mi ten - znak, znak i znak,

pokonamy razem zło, zło i zło,

 

i pokażę ci taki piękny świat,

tylko: powiedz mi - tak, tak i tak

i pokażę ci taki piękny świat...

 

Łukasz Jasiński (lipiec 2018)

Edytowane przez Łukasz Wiesław Jasiński (wyświetl historię edycji)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • Cylinder zastygł w bezruchu 

      a tuba zamilkła.

      Tym razem nawet igła fonografu 

      zdawała się nie mieć ochoty 

      wracać na powierzchnię cylindra 

      po raz setny tej przeklętej nocy.

      Obiecałem,

      że pomogę w poszukiwaniach,

      lecz po tym czego się tu dowiedziałem 

      i po tym co usłyszałem i zobaczyłem,

      stwierdzam jasno, 

      choć z dozą 

      naprawdę przejmującej rozpaczy,

      że mój nieodżałowany ojciec,

      został pochłonięty w odmęty, 

      bezdennej paszczy szaleństwa.

      Po czym uleciał w kompletny niebyt,

      bagiennych wrzosowisk

      północnej Szkocji.

      Przeszukano cały dom

      od piwnicy po strych.

      Wszystkie pozostałe obejścia i budynki.

      Studnie, staw

      a nawet rozkopano

      przydomowy ogródek

      ze wspaniałymi krzewami piwonii

      o które tak dbał.

      Bardziej niż o jedyne dziecko.

      Wszystko zaczęło się 

      gdy byłem jeszcze dzieckiem.

      Ojciec był 

      szanowanym profesorem archeologii 

      na uniwersytecie oksfordzkim.

      Był najlepszy w swoim fachu

      i dzięki temu pozostawał w kontakcie

      z najtęższymi umysłami

      z całego świata.

       

       

      Pamiętam doskonale zimowy poranek,

      jakieś piętnaście lat wstecz.

      Zakładałem szkolny mundurek 

      i z teczką w prawej dłoni 

      zmierzałem ku drzwiom domu.

      Ojciec szedł za mną.

      Trzymał mnie delikatnie za ramię,

      tłumaczył mi że jeśli 

      nie zakończy 

      zaplanowanego wykładu na czas 

      to odbierze mnie ze szkoły 

      nasza sąsiadka panna Stevenson.

      A jeśli wszystko zakończy się 

      zgodnie z planem 

      to obiecuję zabrać mnie

      potem na łyżwy.

       

       

      Nic nie poszło zgodnie z planem.

      Otworzyłem drzwi i o mało co 

      nie zderzyłem się w nich 

      z ponurym, wysokim 

      i dość postawnym jegomościem 

      w szarym, długim,

      dwurzędowym płaszczu 

      o prostym kroju.

      Jego fason

      nie był typowym dla wyspiarza

      a raczej obywatela zbuntowanej kolonii.

      Dziwny gość

      otarł mnie ledwie wzrokiem 

      zza przyciemnianych, wąskich szkieł

      i zwrócił się do mojego ojca.

      Bardzo przepraszam

      za tak nagłe najście 

      ale na uniwersytecie powiedziano mi,

      że jest Pan

      jeszcze w domu panie Fodden

      a sprawa z którą przychodzę nie cierpi już zwłoki ponad to co nadłożyłem starając się dostarczyć Panu interesujące dokumenty, zapis z fonografu oraz przedziwny szczątek metalu, który

      z pewnością pana zainteresuję.

       

       

      Wyjął z płaszcza niewielkie opakowane szarym papierem zawiniątko

      i wręczył je ojcu.

      Nazywam się Peter Noyes 

      i jestem zastępcą profesora Clarka 

      na uniwersytecie Miscatonic w Arkham.

      Myślę, że to Panu wiele wyjaśnia.

      Profesor liczy na Pana pomoc

      w tej sprawie.

      Jeśli tak w istocie będzie 

      czekam na Pana 

      w dniu jutrzejszym w południe 

      na nabrzeżu numer dwa,

      celem odbycia podróży

      najpierw do Bostonu 

      a potem do Arkham.

      Proszę pamiętać, 

      że nie ma czasu do stracenia.

      Gwiazda czy też planeta,

      powoli pojawia się 

      w naszych snach nieprawdaż?

      Nie czekając na odpowiedź,

      odwrócił się na pięcie i szybko

      znikł za zakrętem skrzyżowania.

      Ojciec nie tłumacząc niczego zaprowadził mnie do pani Stevenson

      i nakazał jej 

      by zajęła się mną przez jakiś czas 

      bo czeka go długi

      i pilny wyjazd do Bostonu.

       

       

      Zostałem u niej długie lata.

      A ojciec wrócił podobno kilka lat temu.

      Nikt nie wiedział skąd ani po co.

      Uważano go za zmarłego.

      Zaginął gdzieś w lasach Nowej Anglii 

      razem z tym całym

      Noyesem i Clarkiem.

      Nadal gdzieś w szufladzie biurka 

      mam jego nekrolog

      z jednej z gazet z Arkham.

      Żył ale przypłacił to szaleństwem.

      Nie widziałem go już nigdy później.

      A teraz zaginął po raz wtóry.

      Podobno planeta 

      znów nawiedzała go w snach.

       

       

      Odebrałem telefon z policji 

      i obiecałem przybyć na miejsce 

      by jakkolwiek pomóc śledczym.

      Bo sami nie rozumieli 

      w środek jak wielkiego szaleństwa 

      przyszło im wpaść i brnąć

      dzięki zostawionym wszędzie przez ojca dokumentom i zapiskom.

      Już ich pierwsze pytanie zdawało się idiotycznie niedorzeczne.

      Czy mówi mi coś nazwa Yuggoth?

      To miasteczko, osada czy może 

      jakaś kodowa nazwa 

      jakiejś świątyni czy wykopalisk?

      Znaleźli pamiętnik ojca,

      gdzie ta nazwa pojawia się ciągle.

      Ten krótki wpis ołówkiem 

      sprzed wielu tygodni.

      Wreszcie odezwali się do mnie

      Ci z Yuggoth.

      Będą czekać w oktawę święta 

      ojca Yog-Sottotha przy ołtarzu na wzgórzach.

      Zabiorą mnie znowu…

      Brzmiało to jak żart.

      Lecz jedno było pewne.

      Mój ojciec nigdy nie był skory do żartów.

       

       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach




×
×
  • Dodaj nową pozycję...