Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

pod tekstem Sylwestra:

 

cóż zostało w oczach zwiewność

rozpłynęła się przyjemność

jak pies za kiełbasą kwilisz

pan los zeżarł w jednej chwili

 

za to w domu czeka ona

żądna zmysłów napalona

kilka piwek dla wigoru

i .... zasnąłeś - śpisz w spokoju

 

ona jak gradowa burza

z piorunami już się wkurza

nad twą głową lecą kłody

nie wyrządzą żadnej szkody

 

a ty wstaniesz otrzeźwiejesz

i wyruszysz na spacerek

film się urwie znów na piwach

cykl od nowa leci chyba

 

...

 

jesteś Azor wielka sztuka

najważniejsze innych ustrzec

więc Fafika chcesz pouczać

czy odbyłeś spowiedź w lustrze

 

sam se dałeś rozgrzeszenie

dobudujesz własne ego

imputując innym wiele

lecz pytanie co masz z tego

 

ot świadomość czyżby wszystko

i sentencje którą upiec

usiłujesz bardzo szybko:

jeśli grzeszyć tylko w kupie

 

jako doświadczony Azor

wsze szczegóły opisujesz

więc się chichram tylko na to

że dokładnie problem czujesz

 

wsze szczegóły masz obrożę

niewidzialna nic nie szkodzi

łańcuch trzyma i daj Boże

jeszcze coś się czasem stworzy

 

jeszcze dodam Ci na koniec

że łańcucha też nie widać

jest mocniejszy jak postronek

dobry tak jak świeża ryba

 

niechaj trzyma i pilnuje

aby nie zwiać nigdzie skrycie

świat pokusą wciąż szokuje

a przed nami nowe życie

Edytowane przez Jacek_Suchowicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

dzięki repertuar Młynarskiego znany

Przepraszam jak obserwuję chętnie obdarowywujesz nas muzyką. Dawno nie słuchałem w dobrym wykonaniu I koncertu fortepianowego Piotra Czajkowskiego. Zawsze mnie wzrusza - wrażliwość kompozytora niesamowita.

 

Pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • a może morze jesteśmy sami bez uniesień bez fal namiętności noc otula nas rybim ogonem łuszczą się sny rozmaite zimno drapie się za głowę panele podłogowe imitują mokry piach i senną plażę na odludziu chore zatoki dokuczają nieobecnym dryfujące myśli wyrzuciło na brzeg zrywamy się zachłannie każdy w swoją muszlę
    • @Poet Ka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Odbiliśmy od nabrzeża. Sternik skierował prom silnie na sterburtę, pozwalając by śruby złapały energię nurtu. Delta rzeki była jak zawsze spokojna. Zakole portu pamiętało jeszcze czasy francuskich eskard i niewolniczych barek. Wszędzie tylko grząski muł,  czarne cuchnące błoto  i brunatne, nieprzejrzyste fale. Taka była powierzchnia. Klucz do prawdziwego koszmaru.     A było nim dno. Pełne tanich oparów bimbru, duchów secesyjnych posiadłości, upiorów dawnych zarządców plantacji, czarnych potomków kultystów  voodoo i hoodoo. Zioła, kości i krew  na poświęconych kartach tarota. Dym czarnych świec, okadzający nagie, spocone ciała. Młode wiedźmy z dredami na głowie, szepczące w ciemnych zaułkach strychów  zaklęcia ochronne, ze starych, nadpalonych woluminów. Przywołani z niebytu  zaoranych przed laty cmentarzysk. Lgną ochoczo słowa dusz, na języki kapłanek.     Namorzynowy las był głuchy. Ginęło w nim światło i dźwięk. Ludzie także. I to nie w paszczach  ukrytych w toni aligatorów. Był to swoisty labirynt natury. Nie tej dobrej i ułożonej. A dzikiej i sadystycznie szalonej. Wysepki wyrastały z bagien. Liche, kruche i niestabilne. Oczy drapieżników śledziły każdy krok. Czasami jedynie rzeka wydała cichy plusk, szuwary zaszeleściły  szargane nie wiatrem a grozą. Drzewa pękały z trzaskiem  osuwając się do wodnego grobu. Ptaki milczały. Nie ze strachu a z klątwy ciszy.     Gdzieniegdzie dostrzec można było  zalążek ognia czy dymu. Ogniska miejscowych metysów. Czerwonych diabłów tych włości. Mieszkali daleko w lasach lub na samotnych odizolowanych wysepkach. Po nocach niosły się odgłosy bębnów. Modlitw i błagań do prastarych bóstw. Kultów wyklętych przed wiekami. Skakali dziko przez ogień, wychwalając imiona zapomniane o których ludzkość  nie powinna mieć już wiedzy.     Płynąłem do domu. Wracałem z ciemności do światła. Prom wszedł na kurs. Mijał rybackie łodzie i kutry. Stare motorówki i łodzie wiosłowe. Barki załadowane węglem. Promy i statki pasażerskie  a nawet mniejsze okręty  marynarki i straży przybrzeżnej.     Na Long Brigde wjechała  z donośnym gwizdem  lokomotywa ze składem. Mijała te wszystkie domy, gospodarstwa, farmy i cmentarze. Pełne historii, bólu, łez i rdzy. Ten skład nazywają imieniem tego miasta. Jego synem i dumą. Na gwizd lokomotywy  odpowiedziały syreny morskich jednostek. Byliśmy wolni. Czując jednak cały czas, ołowianą kulę z łańcuchem przy nodze.            
    • @hollow man Hahaha

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...