Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)

 

w ciepłej poświacie promieni słońca

dzionek porankiem

przyozdobiony

błękitem nieba śpiewem skowronka

muzyką łąki

wabi kolory


w kropelkach rosy malutka żabka

pod pajęczyną

przysiadła ledwo

a już rechoce  dumna i ważna

ty pewnie nie wiesz

jam jest królewną


radośnie dźwięczy wesoły strumień

dzwonkami budzi

przeróżne dziwy

aż pasikonik zatańczyć umie

a kwiatek ziewa

tylko na niby


w poświacie jasnej migoczą w wodzie

zaczarowane

płyną wciąż słowa

niczym diamenty z cicha tulone

by żadnej chwili

tu nie zmarnować

Edytowane przez Dekaos Dondi (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

@Dekaos Dondi

Cd. 

 

Przy samej ziemi

                  wśród kępek trawy

                              pstrokate jajka

w maleńkim gniazdku.

 

Przez trawy bocian

             dostojnie kroczy

                       kto by pamiętał

o małym ptaszku?  

 

Kot pośród łąki

                 pilnuje norki

                        czeka na myszkę 

może wyskoczy?

 

A znowu sroka

                 patrzy z wysoka

                        co może zdobyć

na ładne oczy.  

 

Motyl powabnie

                na kwiat opadnie

                        w dali latawiec

wzbił się wysoko.

 

Na czystym niebie

                 białe gołębie

                        jeż pośród trawy

ma błogi spokój.  

 

 

            

 

 

 

 

Edytowane przez ~Mari_anna~ (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

@Dekaos Dondi   Zaskakujesz... :) Piszesz zarówno bardzo dobre opowiadania - czarny humor - jaki i tworzysz piękną poezję :)

Dziękuję i również pozdrawiam :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Księżyc zawsze  ma nieswoją twarz. Czasem stara się odzyskać rysy, zgubić ten profil.   Spogląda na mnie z uśmiechem, mruży któreś oko, ale brak mu życzliwości.   Targany zazdrością żałuje,  że nie skrył się za wzgórzami i patrzył, gdy oddychaliśmy głośniej.          
    • W  Weronie...   stoi dom który  nie jest twoim domem  balkon który nie jest  twoim balkonem nie czeka na  letnie śpiewy w poświacie miesiąca   byłaś Julią teraz nie jesteś  byłaś na balkonie oko błękitu nie było łagodne  a w kawie nie było Norwida  stał dom - dom pobielany bo dwór to nie był    ani gościniec  ani droga do Werony jesteś Julią  w negatywie  bo kochasz na stałe i wciąż jeszcze żyjesz  serce - piosnka Norwida  
    • Przeczytałem, na filmie się pośmiałem, przy wierszyku zamyśliłem. Serdeczności. 
    • Żyjemy by kochać  I być kochanym    A potem umieramy Odchodząc z niczym    Nadzy jak nas  Pan Bóg stworzył    I nie odradzamy się    Może tylko w myślach  Najbliższych nam osób    A zabawa dalej  Gdzieś tam trwa...
    • Słoik z miodem stoi tam, gdzie go postawiłaś. Zaschnięta żółta kropla na gwincie – twój ostatni odcisk palca, którego nie mam śmiałości zetrzeć. To teraz mój relikwiarz. W sypialni zapach jest najgorszy: mieszanka twoich perfum i tej dusznej, słodkawej woni, którą przyniosłem na swetrze z oddziału. Nie wietrzę. Boję się, że jak otworzę okno, to wywieje stąd resztki twojego imienia. Próbuję czytać, ale litery są jak martwe owady. W łazience dwie szczoteczki do zębów – jedna wciąż mokra, druga sucha od tygodnia, sztywna, jakby skamieniała z przerażenia. Patrzę na nią i czuję, jak drętwieje mi szczęka. Nie ma żadnego „ja” ani „to”. Jest tylko numer autobusu, który zawsze spóźnia się o 18:12, i fakt, że kupiłem dwa chleby, choć nie mam kogo karmić. Stoję nad zlewem i kruszę ten nadmiar do kosza, bo nawet ptaki na parapecie wydają się zbyt głośne, zbyt żywe, zbyt pewne jutrzejszego ziarna. Kiedy kładę się spać, przesuwam się na samą krawędź. Zostawiam ci miejsce. Zimna połowa materaca jest teraz jedynym dowodem na to, że kiedykolwiek istniał jakiś porządek świata. Słucham, jak stygną kaloryfery – to jedyny dialog, na jaki mnie jeszcze stać.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...